StoryEditor
Rynek i trendy
31.01.2022 00:00

Krytyczny analityk czy fan dobrych marek – postawy Polaków wobec zakupów kosmetyków

Krytyczny analityk – to postawa, którą reprezentuje największa grupa kupujących kosmetyki – wynika z raportu Beauty & the Future 2021 Mobile Institute. Cena i skuteczność to dla tego typu kupujących dwie najważniejsze cechy produktu kosmetycznego. Są też tradycjonaliści i fani dobrych marek, nowocześni oraz stawiający na naturalność. Co dla nich się liczy?

Jako konsumenci reprezentujemy tzw. różne postawy zakupowe. W określony sposób robimy zakupy, bierzemy pod uwagę takie, a nie inne czynniki. Firma badawcza Mobile Institute, na potrzeby raportu Beauty & the Future 2021 sklasyfikowała osoby kupujące kosmetyki. Tak powstało 5 typów konsumentów.

KRYTYCZNY ANALITYK

Największa grupa konsumentów kupujących kosmetyki (26 proc.). Takie osoby kupując kosmetyki zawsze uważnie wybierają produkty, sprawdzają skład i szukają najlepszych ofert. Są racjonalni i analityczni, robią zakupy według konkretnego planu. W markach kosmetycznych liczy się dla nich jakość i eksperckość.   

Tacy kupujący zawsze porównują dostępne oferty i zawsze szukają tej najbardziej optymalnej, w najniższej cenie. Cena i skuteczność to dla tego typu kupujących dwie najważniejsze cechy produktu kosmetycznego. Jedna trzecia respondentów weryfikuje skład kosmetyków, a dwie trzecie czytają etykiety przed zakupem. To, co skłoniłoby ich do zapłaceni więcej za kosmetyk, to przede wszystkim jego wydajność.

37 proc. konsumentów zaliczanych do tej grupy w wyniku pandemii zaczęło kupować kosmetyki w sieci lub zintensyfikowało zakupy. Do kupowania kosmetyków przez internet zachęca ich przede wszystkim oszczędność czasu. Natomiast najbardziej zniechęca – nieintuicyjna strona internetowa sklepu. Oczekują, że marka kosmetyczna odpowie na ich pytanie zadane w sieci w ciągu jednej godziny.

Krytyczni analitycy aktywnie szukają opinii na temat produktów kosmetycznych, których zakup rozważają. Informacji o nowościach szukają przede wszystkim w gazetkach reklamowych. Zwracają uwagę głównie na profesjonalizm influencerów.

70 proc. krytycznych analityków korzysta z usług kosmetycznych regularnie, bądź raz na jakiś czas. Najczęściej chodzą do tych samych specjalistów, np. do fryzjera. Tutaj również głównym kryterium wyboru jest atrakcyjna cena usługi.

TRADYCJONALISTA

24 proc. konsumentów reprezentuje postawy zakupowe, które kwalifikują ich do tej grupy. Kupowanie kosmetyków jest dla nich często obowiązkiem, za którym nie przepadają. Aż 41 proc. tradycjonalistów nie lubi testować nowych kosmetyków. Gdy znajdą już odpowiedni produkt dla siebie, to stale go kupują.

W markach kosmetycznych cenią przyjazność, solidność i tradycję. Najchętniej kupują sprawdzone produkty od popularnych marek. Do marki kosmetycznej przekonują ich głównie atrakcyjne ceny oraz dobre opinie (34 proc.).

Inspiracje dotyczące produktów kosmetycznych czerpią przede wszystkim od swojej rodziny lub przyjaciół. Również polecenie rodziny lub znajomych skłoniłoby ich do zapłacenia więcej za kosmetyk. Uważają, że rekomendacje rodziny są najbardziej wiarygodne.

To, co zachęca tradycjonalistów do kupowania kosmetyków przez internet to przede wszystkim możliwość podjęcia decyzji na spokojnie. Deklarują, że po pandemii częściowo utrzymają swoje wydatki na kosmetyki online, ale też zaczną kupować więcej w sklepach stacjonarnych (47 proc.). 20 proc. z nich chciałoby się podzielić pomysłem na ulepszenie marki lub produktu. Najlepiej przez specjalne miejsce wyznaczone w e-sklepie  lub na stronie internetowej marki.

61 proc. tradycjonalistów korzysta z usług kosmetycznych. Najczęściej chodzą do tych samych specjalistów, np. do kosmetyczki. Nie są skłonni do zmian. Umawiają się na wizyty telefonicznie lub bezpośrednio w salonie.

FAN DOBRYCH MAREK

21 proc. kupujących kosmetyki. Idealni kandydaci do testowania nowości. Kupowanie kosmetyków jest dla nich przyjemności, uwielbiają odkrywać nowinki. Kierują się instynktem i przeczuciem, że dany kosmetyk do nich pasuje.

Można byłoby powiedzieć, że to gadżeciarze i wzrokowcy. W markach kosmetycznych liczy się dla nich przede wszystkim ekskluzywność i to, jakie robią wrażenie.

Kupując kosmetyki, zwracają uwagę głównie na cenę i markę. 39 proc. weryfikuje skład produktów kosmetycznych przed zakupem. Kosmetyki naturalne kupują głównie ze względu na ich piękne zapachy.

Wybierając produkty i marki kosmetyczne kierują się rekomendacjami zaufanych przyjaciół i znajomych. Jedna piąta fanów dobrych marek poszukuje inspiracji kosmetycznych na kanałach YouTube'a.37 proc. deklaruje, że do kupowania produktów danej marki zniechęcają ich przede wszystkim złe opinie o niej. Marka kosmetyczna powinna odpowiadać na ich zgłoszenia lub pytania w ciągu jednej godziny.

Do zakupów w sklepach stacjonarnych zniechęca ich przede wszystkim  niekompetentna obsługa (20 proc.). Natomiast w przypadku zakupów online denerwuje ich nieintuicyjna strona internetowa sklepu (29 proc.).

72 proc. regularnie, bądź od czasu do czasu korzysta z usług kosmetycznych. Najważniejsze są dla nich profesjonalizm i wysoki poziom usług w danym salonie.

  

STAWIAJĄCY NA NATURALNOŚĆ

Fani kosmetyków naturalnych stanowią 17 proc. kupujących kosmetyki. Robią zakupy bardzo świadomie. Zwracają uwagę na skład, jakość oraz zdobyte przez markę i produkt certyfikaty i wyróżnienia. Zakup kosmetyków to dla nich przede wszystkim świadomy wybór, kupują zawsze określone produkty.

Kupując kosmetyki, zwracają uwagę przede wszystkim na ich jakość. Nawet jeśli miałby kosztować więcej.

52 proc. weryfikuje skład kosmetyków przed zakupem. Pytają o składniki kosmetyków obsługę w drogerii lub deklarują, że sami znają się na tym. 82 proc. czyta etykiety kosmetyków przed ich zakupem, a 74 proc. aktywnie szuka opinii na ich temat. 45 proc. uważa, że kosmetyk naturalny musi posiadać odpowiedni certyfikat.

80 proc. jest zdania, że kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze niż konwencjonalne. To, co skłania ich do wyboru danego kosmetyku, to przede wszystkim naturalne składniki.

60 proc. zwraca uwagę na to, jak zapakowane są produkty kosmetyczne, które zamierzają kupić.

To osoby, dla których istotny jest ich wygląd – w skali 1:6 wyceniają wagę tego czynnika na 4,48.  66 proc. Stawiających na naturalność lubi swoje ciało. 54 proc. z nich dba o siebie zdrowo się odżywiając. 71 proc. z nich korzysta regularnie lub raz na jakiś czas z usług kosmetycznych.

Od influencerów testujących kosmetyki oczekują przede wszystkim rzetelności i dokładności informacji.

31 proc. chciałoby mieć możliwość podzielenia się z marką kosmetyczną pomysłem na jej ulepszenie.

NOWOCZEŚNI

Najmniejsza grupa (12 proc.) kupujących kosmetyki. To przede wszystkim mieszkańcy dużych miast i osoby, które dobrze oceniają swoją sytuację materialną. Przy zakupach kierują się instynktem (42 proc.).

Do tej grupy należą osoby, które z chęcią skorzystałyby z nowoczesnych rozwiązań takich, jak ponowne napełnianie opakowań, subskrypcja na kosmetyki, czy filtry ułatwiające wybór konkretnego kosmetyku.

To również konsumenci, którzy bardzo chętnie zamawialiby usługi kosmetyczne do domu. Ich codzienny wygląd jest dla nich bardziej istotny niż generalnie dla internautów. Umawiają się na wizyty w salonie kosmetycznym korzystając z internetu. Do danego salonu kosmetycznego przekonuje ich przede wszystkim miła atmosfera (30 proc.).

Inspiracji kosmetycznych szukają przede wszystkim na portalach branżowych oraz blogach. Zwracają uwagę, czy kupowany produkt ma certyfikaty ekologiczne. Weryfikują skład kosmetyków za pomocą dedykowanych aplikacji.

Aż 87 proc. z nich aktywnie poszukuje opinii na temat produktów, których zakup planują. 60 proc. z nich lubi testować nowe kosmetyki, 15 proc. rzadko kupuje dany produkt po raz drugi. Przeznaczenie (np. konkretny typ cery) to czynnik, który jest dla nich szczególnie istotny podczas wyboru kosmetyku. 

Chcieliby mieć możliwość ponownego użycia opakowania, przede wszystkim ze względu na środowisko naturalne (28 proc.).

Raport Beauty & the Future 2021 powstał na podstawie badania zrealizowanego przez Mobile Institute. Badanie zostało przeprowadzone na przełomie sierpnia i września 2021 roku z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) – responsywnych ankiet elektronicznych emitowanych na stronach w wysyłce mailowej. Zebrano odpowiedzi od 2076 internautów.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
10.09.2026 14:54
Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?
Święta we wrześniu? Kalendarze adwentowe 2026 już podbijają beautyCharlotte Tilburry

Do Bożego Narodzenia zostały jeszcze ponad trzy miesiące, a kalendarze adwentowe z kosmetykami już pojawiły się w ofercie marek i sieci beauty. Od luksusowych zestawów Rituals, przez propozycje Douglasa, po kalendarze dostępne w Rossmannie – rynek zaczyna świąteczną sprzedaż coraz wcześniej. Popularność produktów dodatkowo napędzają media społecznościowe, gdzie unboxingi kalendarzy i codzienne otwieranie kolejnych okienek stały się osobnym formatem contentu.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kalendarz adwentowy jako beauty experience
  • Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?
  • TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę
  • 24 dni contentu zamiast jednej reklamy
  • Kalendarze coraz bardziej premium

Kalendarze adwentowe dawno przestały być wyłącznie dziecięcym odliczaniem do świąt. W branży beauty stały się pełnoprawnym produktem sezonowym, który łączy sprzedaż, odkrywanie nowości, kolekcjonowanie i doświadczenie konsumenckie. Choć wrzesień dopiero się rozpoczął, tegoroczne propozycje są już dostępne w polskim e-commerce.

To z jednej strony odpowiedź marek na rosnące zainteresowanie kosmetycznymi kalendarzami, a z drugiej – sposób na rozpoczęcie komunikacji świątecznej na długo przed grudniem.

Kalendarz adwentowy jako beauty experience

Mechanizm jest prosty: 24 okienka, 24 niespodzianki i codzienny rytuał otwierania kolejnego produktu (choć istnieją też warianty z 12 okienkami). W praktyce współczesne kalendarze beauty coraz częściej przypominają jednak miniaturowe zestawy zakupowe lub kolekcjonerskie boxy.

W ofercie Douglasa na 2026 rok znalazły się m.in. kalendarze zawierające produkty do makijażu, pielęgnacji skóry i włosów oraz akcesoria. Douglas Collection oferuje w tym sezonie m.in. Make-Up Advent Calendar, Accessoires Beauty Advent Calendar i Exclusive Beauty Highlights. Ceny wachają się między 165 a 349 złotych. 

Rituals idzie w stronę bardziej premium. Tegoroczny Premium Advent Calendar kosztuje 705 złotych, a wartość produktów producent wycenia na 1020 złotych. Kalendarz ma formę dekoracyjnego pociągu i łączy produkty do ciała, kąpieli oraz domu. Marka oferuje także tańszą wersję Classic za 419 złotych. 

Z kolei Rossmann pokazuje, jak szeroko rozrosła się sama kategoria. W ofercie na 2026 rok znalazły się kalendarze związane z pielęgnacją twarzy i ciała, włosami, makijażem, a także propozycje dla różnych grup wiekowych. Wśród przykładów są m.in. Neboa x Kimoco czy Fluff 24 Days of Delicious Skin.

Swoje kalendarze wydają też marki takie jak Dior, Charlotte Tilburry, Joe Malone czy Yves Saint Laurent.

 

 

Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?

Wczesna premiera nie jest przypadkowa. Kalendarz adwentowy jest produktem limitowanym i często występuje w ograniczonych nakładach. Dla marek oznacza to możliwość rozpoczęcia sprzedaży jeszcze przed jesiennym szczytem zakupowym, a dla konsumentów – wcześniejszy dostęp do najbardziej wyczekiwanych edycji.

Rituals wprost informuje, że jego kalendarze pojawiają się we wrześniu i zachęca klientów do wcześniejszego zainteresowania się ofertą. Marka podkreśla również, że jej kalendarze co roku szybko się wyprzedają. 

To także produkt, który dobrze wpisuje się w strategię budowania napięcia wokół premiery. Sama zawartość może być częściowo ujawniana, ale jednocześnie marki mogą zostawić przestrzeń na element niespodzianki. W efekcie kalendarz zaczyna żyć w komunikacji jeszcze przed 1 grudnia.

image

60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku

TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę

Na popularność kalendarzy adwentowych mocno wpływają media społecznościowe. Szczególnie dobrze działa format unboxingu – twórca pokazuje zawartość kalendarza, otwiera kolejne przegródki i komentuje produkty.

Co ciekawe, w przypadku kalendarzy beauty unboxing może być rozłożony na cały miesiąc. Zamiast jednego filmu prezentującego zawartość całego pudełka twórcy publikują codzienne nagrania z otwierania kolejnego okienka.

Mechanizm został już dobrze wykorzystany przez twórców internetowych. TechCrunch opisywał fenomen filmów z drogimi kalendarzami beauty na TikToku i YouTubie, wskazując, że ich oglądanie działa podobnie jak wirtualne „window shopping”. Widz może śledzić kolejne odkrycia, porównywać produkty i emocjonować się zawartością, nawet jeśli sam nie kupił kalendarza. 

 

@naomimiz Replying to @?????? ? @Cult Beauty 2026 beauty advent calendar unboxing!!!! Who’s shopping this calendar this year? ##beautyadventcalendar##unboxing##beautyreview##makeup##skincare ♬ original sound - Naomi Mizrahi

 

Format nadal jest obecny na platformach społecznościowych. W TikTok Shop funkcjonują dziś nawet dedykowane wyniki dotyczące „Advent Calendar Unboxing” oraz beauty advent calendars.

24 dni contentu zamiast jednej reklamy

Z perspektywy marek kalendarz ma jeszcze jedną istotną przewagę: generuje treści przez cały grudzień.

Jeden produkt może być bohaterem 24 krótkich filmów, serii stories, recenzji czy reakcji twórców. Do tego dochodzi element napięcia – odbiorca nie zawsze wie, co znajdzie się za kolejnym okienkiem. To sprawia, że produkt sam w sobie staje się scenariuszem contentowym.

 

 

W przypadku beauty ma to szczególne znaczenie, ponieważ każda kolejna niespodzianka może być jednocześnie mini-recenzją, rekomendacją i inspiracją zakupową. Kalendarz przestaje więc być tylko opakowaniem na 24 produkty. Staje się formatem komunikacyjnym, który może generować zainteresowanie marką przez cały okres przedświąteczny.

image

Szef Amazona i Charlotte Tilbury wyróżnieni przez króla Karola III

Kalendarze coraz bardziej premium

Tegoroczne propozycje pokazują też, że rynek kalendarzy mocno się rozwarstwia. Obok stosunkowo niedrogich zestawów pojawiają się produkty kosztujące kilkaset, a nwet tysiące złotych, w których liczy się nie tylko liczba kosmetyków, ale również ich wartość, marka i sposób prezentacji.

Widać więc, że kalendarz adwentowy stał się dla branży kosmetycznej czymś więcej niż sezonowym gadżetem. To produkt, który pozwala połączyć sprzedaż limitowanej edycji z doświadczeniem, prezentem, odkrywaniem nowych produktów i co szczególnie ważne – potencjałem do generowania treści w social mediach.

A skoro konsumenci mogą zobaczyć pierwsze kalendarze już we wrześniu, trudno się dziwić, że marki również nie chcą czekać z ich premierą do grudnia.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2026 11:43
Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?
Wiadomości Kosmetyczne

Pumpkin spice latte od dawna nie jest już wyłącznie sezonowym napojem. Popularność charakterystycznej mieszanki dyni, kawy, wanilii i korzennych przypraw napędza dziś sprzedaż produktów z wielu kategorii – od żywności i świec po perfumy, pielęgnację i makijaż. Dane z USA pokazują, że zainteresowanie trendem rośnie, a branża kosmetyczna coraz skuteczniej wykorzystuje jego potencjał. Dla marek i sieci handlowych pumpkin spice może być nie tylko sezonową inspiracją produktową, ale również narzędziem zwiększania sprzedaży poprzez limitowane kolekcje, cross-selling i budowanie doświadczeń zakupowych.

Jesień tradycyjnie przynosi powrót produktów limitowanych, sezonowych zapachów i ciepłych, gourmandowych kompozycji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego zjawiska pozostaje pumpkin spice latte (PSL). Napój, który zadebiutował w amerykańskich kawiarniach Starbucks w 2003 roku, przez ponad dwie dekady przekształcił się z produktu sezonowego w pełnoprawny fenomen kulturowy.

Skala zainteresowania widoczna jest w danych dotyczących zachowań konsumentów. Według platformy Yelp, w lipcu wyszukiwania frazy „pumpkin spice latte” wzrosły o 301 proc. rok do roku, a zapytania o „pumpkin latte” zwiększyły się o 256 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnący apetyt na jesienne produkty sezonowe nie ogranicza się jednak do gastronomii. Tensam mechanizm coraz wyraźniej wykorzystują producenci kosmetyków, perfum i artykułów gospodarstwa domowego.

image
Wyniki wyszukiwania "pumpkin spice"
Google Trends

Dla branży beauty szczególnie istotne jest to, że pumpkin spice przestało oznaczać konkretny smak. Dziś jest raczej skrótem myślowym opisującym całą estetykę: ciepło, komfort, słodkie gourmandowe aromaty, jesienne rytuały i tzw. cozy autumn aesthetic. To sprawia, że trend można wykorzystać w wielu segmentach rynku kosmetycznego.

Od smaku do zapachu i doświadczenia

Pumpkin spice jest przykładem trendu, w którym granice między kategoriami produktowymi stopniowo się zacierają. Konsument nie kupuje już wyłącznie określonego smaku czy zapachu – sięga po całe doświadczenie związane z konkretną porą roku, nastrojem i stylem życia.

W przypadku pumpkin spice kluczowe znaczenie mają skojarzenia z ciepłem i przyjemnością. Nuty dyni, kawy, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii czy karmelu coraz częściej pojawiają się w balsamach do ciała, peelingach, produktach do kąpieli, świecach zapachowych, mgiełkach i perfumach.

To wpisuje się w rozwój szerszego trendu foodie beauty, w którym inspiracją dla kosmetyków stają się produkty spożywcze, napoje i desery. Dla producentów oznacza to możliwość budowania atrakcyjności produktu nie tylko wokół deklarowanych właściwości pielęgnacyjnych, ale również poprzez jego wymiar sensoryczny.

Zapach, konsystencja i skojarzenia wizualne stają się elementami doświadczenia konsumenckiego. Peeling może pachnieć jak deser, balsam przypominać aromat kawiarni, a produkt do kąpieli budować skojarzenie z domowym rytuałem spa. W efekcie kosmetyk zaczyna konkurować nie tylko skutecznością, ale również zdolnością do wywoływania emocji.

Sezonowość jako narzędzie sprzedażowe

Dla biznesu jednym z najważniejszych aspektów trendu pumpkin spice jest jego silny związek z sezonowością. Jesienne kolekcje dają producentom możliwość regularnego odświeżania oferty bez konieczności przebudowy całego portfolio.

Produkty limitowane mogą zwiększać poczucie ograniczonej dostępności i zachęcać konsumentów do szybszego podejmowania decyzji zakupowych. Jednocześnie sezonowe premiery tworzą naturalny pretekst do komunikacji marketingowej oraz ekspozycji produktów zarówno w handlu tradycyjnym, jak i e-commerce.

Pumpkin spice może być przy tym wykorzystywane nie tylko jako nazwa pojedynczego produktu. Marki mogą budować wokół tego motywu całe jesienne kolekcje obejmujące kilka kategorii: żel pod prysznic, peeling, balsam, mgiełkę do ciała i świecę zapachową. Taki model sprzyja zwiększaniu wartości koszyka poprzez sprzedaż produktów komplementarnych.

Dla producentów kontraktowych trend może natomiast stanowić okazję do przygotowania gotowych koncepcji sezonowych dla marek własnych sieci handlowych. Zamiast oferować wyłącznie pojedynczą formulację, dostawca może zaproponować kompletną platformę produktową obejmującą recepturę, zapach, opakowanie i koncepcję komunikacyjną.

Szansa dla drogerii: gotowy pretekst do cross-sellingu

Trend pumpkin spice może być również interesującym narzędziem dla sieci drogeryjnych. Kluczowe znaczenie ma jednak odejście od klasycznego eksponowania produktów wyłącznie według kategorii.

Jesienna ekspozycja tematyczna może łączyć produkty różnych producentów i segmentów. Obok balsamu o zapachu wanilii i przypraw korzennych mogą znaleźć się perfumy gourmand, paleta cieni w odcieniach miedzi i terakoty, świeca zapachowa oraz produkt do kąpieli. W ten sposób sprzedawca nie promuje pojedynczej kategorii, ale buduje kompletny „jesienny rytuał”.

To potencjalnie zwiększa możliwości cross-sellingu. Konsument, który pierwotnie szuka produktu do pielęgnacji ciała, może zostać zainteresowany także produktem zapachowym lub kosmetykiem kolorowym wpisującym się w tę samą estetykę.

Szczególnie istotny może być potencjał sprzedaży online. W e-commerce trend można wykorzystać do tworzenia landing page’y sezonowych, kategorii tematycznych oraz gotowych zestawów produktowych. Zamiast prezentować klientowi kilkaset balsamów czy perfum, detalista może stworzyć selekcję produktów pod hasłami „cozy autumn”, „pumpkin spice mood” czy „jesienne rytuały beauty”.

Dla drogerii oznacza to również możliwość wykorzystania treści edukacyjnych i inspiracyjnych. Artykuły, krótkie materiały wideo czy instrukcje tworzenia Pumpkin Spice Latte Makeup mogą generować ruch i jednocześnie prowadzić bezpośrednio do kart konkretnych produktów.

Pumpkin spice także w makijażu

Wpływ trendu widoczny jest również w segmencie kosmetyków kolorowych. Tzw. Pumpkin Spice Latte Makeup opiera się na palecie ciepłych odcieni kojarzonych z jesienią – pomarańczach, terakocie, brązach, miedzi i złocie.

Trend wykorzystuje przede wszystkim produkty umożliwiające budowanie efektu rozświetlonej, ciepłej cery: bronzery, róże w odcieniach brzoskwiniowych i ceglastych, metaliczne cienie do powiek oraz błyszczyki w kolorach karmelu i nude.

W tym przypadku pumpkin spice nie oznacza konkretnego składnika czy technologii. Funkcjonuje jako punkt odniesienia dla całej palety kolorystycznej i określonego typu makijażu. Dla producentów jest to o tyle korzystne, że trend można wykorzystać bez konieczności opracowywania zupełnie nowych produktów. Często wystarczające może być stworzenie sezonowej komunikacji lub zestawienia istniejących SKU w nowy sposób.

To istotna wskazówka również dla detalistów. Wykorzystanie trendu nie musi oznaczać oczekiwania na premierę kolejnej limitowanej kolekcji. Drogeria może stworzyć własną kurację produktową lub ekspozycję tematyczną z produktów, które już posiada w asortymencie.

Dynia jako składnik i storytelling

Trend pumpkin spice ma również wymiar składnikowy. Sama dynia oraz pozyskiwany z jej pestek olej są wykorzystywane w kosmetyce ze względu na zawartość lipidów, witamin i związków antyoksydacyjnych.

Ekstrakty z dyni zawierają m.in. witaminy A, C i E, a także minerały i związki o potencjale antyoksydacyjnym. Z kolei olej z pestek dyni jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i może być stosowany w formulacjach przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.

Z perspektywy marketingowej daje to markom możliwość połączenia dwóch warstw komunikacji. Pierwszą jest przyjemność sensoryczna związana z zapachem i estetyką produktu, drugą – storytelling dotyczący rzeczywistego wykorzystania surowca roślinnego.

Warto jednak rozdzielać te dwa aspekty. Nie każdy kosmetyk pachnący pumpkin spice zawiera ekstrakt z dyni, a inspiracja zapachem nie powinna być automatycznie przedstawiana jako właściwość pielęgnacyjna. Dla marek, zwłaszcza w coraz bardziej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym dotyczącym komunikacji produktowej, transparentne rozróżnienie między inspiracją sensoryczną a działaniem składników może mieć coraz większe znaczenie.

Od kultowego napoju do perfum

Najbardziej wyraźnym przykładem ekspansji pumpkin spice poza kategorię żywności jest wejście tego motywu do perfumerii. W 2025 roku Starbucks Romania wprowadził EAU de PSL, określane jako pierwsza na świecie woda perfumowana inspirowana kultowym Pumpkin Spice Latte.

Kompozycja unisex została zbudowana wokół nut kawy, liści herbaty i słodzonego mleka skondensowanego. W sercu zapachu pojawiają się cynamon, gałka muszkatołowa i akord waty cukrowej, natomiast bazę tworzą wanilia, fasola tonka i piżmo.

Ten przykład pokazuje, jak daleko może sięgać komercyjny potencjał rozpoznawalnego produktu spożywczego. Pumpkin spice latte przestało funkcjonować wyłącznie jako smak – stało się kodem kulturowym, który można przełożyć na zapach, kolor, opakowanie i całe doświadczenie konsumenckie. Na portalu Fragrantica znajduje się obecnie, bagatela, ok. 200 zapachów z wariantami nuty dyni i dyniowego ciasta.

Trend, który może wyjść poza jedną jesień

Dla branży kosmetycznej pumpkin spice jest interesującym studium przypadku szerszego zjawiska. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które pozwalają im celebrować codzienne rytuały i tworzyć określony nastrój. W tym modelu kosmetyk ma być nie tylko funkcjonalny, ale również sensoryczny i emocjonalny.

Największą szansę na wykorzystanie tego trendu mają marki, które nie ograniczą się do umieszczenia dyni na etykiecie. Potencjał biznesowy tkwi w budowaniu spójnego doświadczenia – od zapachu i konsystencji, przez opakowanie, aż po sposób prezentacji produktu w punkcie sprzedaży.

Dla drogerii oznacza to możliwość tworzenia sezonowych kategorii zakupowych i zwiększania sprzedaży produktów komplementarnych. Dla producentów – okazję do testowania limitowanych serii i szybszego reagowania na trendy. Z kolei dla marek własnych może to być stosunkowo prosty sposób na wprowadzenie do oferty produktu o wyraźnym, sezonowym pozycjonowaniu.

Dane Yelp, wskazujące na wzrost wyszukiwań „pumpkin spice latte” o 301 proc. oraz „pumpkin latte” o 256 proc. rok do roku, pokazują, że zainteresowanie kulturowym fenomenem PSL nie słabnie. Dla sektora beauty kluczowe pytanie nie brzmi więc już, czy trend inspirowany jedzeniem może sprzedawać kosmetyki. Coraz ważniejsze staje się to, które marki i detaliści potrafią najszybciej przełożyć sezonowe emocje konsumentów na konkretną ofertę, ekspozycję i doświadczenie zakupowe.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
10. wrzesień 2026 18:10