StoryEditor
Rynek i trendy
06.09.2024 00:38

Pinterest prezentuje trendy na jesień 2024. Japońskie inspiracje i wielki powrót grzywki

Miodowe loki, lisie, rude włosy, makijaż baddie i paznokcie z kokardką - to tylko niektóre z jesiennych trendów beauty z Pinteresta / żródło: Pinterest

Mocny makijaż, świetliste i świeże stylizacje, misterne wzory na paznokciach, włosy rude jak futro lisa oraz inspiracje Japonią – najważniejsze trendy tej jesieni to połączenie odwagi i nowoczesności z nutką ekstrawagancji. Pinterest opublikował raport o trendach na jesień 2024 obejmujący kategorie takie jak wystroje wnętrz, sposoby spędzania wolnego czasu, jedzenie, modę i urodę.

Choć pierwotnie Pinterest służył przede wszystkim do dzielenia się zdjęciami aranżacji wnętrz, już dawno przestał kojarzyć się tylko z tą dziedziną. Dziś inspirujące zdjęcia publikowane i udostępniane na tej platformie mogą dotyczyć każdej tematyki, w tym także branży beauty.

Czytaj też: Od niebieskich paznokci po szalone upięcia na głowie. Pinterest też umie w beauty 

Choć Pinterest to medium społecznościowe oparte na zdjęciach, znacznie różni się od choćby Instagrama – treści tworzone przez użytkowniczki i użytkowników nie przypominają bloga, tylko są grupowane w tzw. „tablice” (boards), tworząc odpowiedniki tablic korkowych, do których za pomocą pinezek lub szpilek można przypinać materiały, które chce się wyeksponować.

Dzięki zaawansowanym narzędziom do wyszukiwania oraz analizy treści, Pinterest okazał się użytecznym narzędziem dla firm oraz osób chcących śledzić popularność konkretnych trendów. Także sama platforma regularnie opracowuje raporty pokazujące, które z nich okazały się szczególnie inspirujące. Niedawno ukazał się raport podsumowujący trendy, które będą obowiązywać jesienią 2024 roku.

– Najnowsze trendy w urodzie tej jesieni to połączenie odważnej i nowoczesnej stylistyki. Od mocno zdobionych paznokci, przez misterne zdobienia inspirowane Japonią, po lisiorude włosy i powrót grzywki, użytkowniczki Pinteresta wypróbowują szeroką gamę przyciągających wzrost stylizacji. Makijaż more-is-more w końcu wraca do łask, a w modzie jest rozświetlone i świeże spojrzenie – czytamy we wstępie do raportu.

Grzywki w kolorze lisiego futra

Prawdziwym hitem nadchodzącej jesieni okazują się kolory włosów... inspirowane rudością lisiego futra. Raport kategorię poświęconą koloryzacji wprost nazywa „lisimi fryzurami”, a hasło „lisi kolor włosów” w statystykach wyszukiwań wzrosło aż o 1530 proc.! Czasem fryzury opatrzone tym tagiem są po prostu promiennie rude, ale zdarzają się też takie, które starają się odtworzyć układ lisiego futra – łącząc intensywny rudy z pasemkami czarnymi i blond czy wykorzystując ombre.

 

Jeszcze bardziej imponujące okazały się dalsze wyniki: „miodowobrązowe loki” odnotowały wzrost o 7770 proc., „miodowobrązowe niewiązane warkoczyki” – wzrost o 3845 proc., a „wiśniowy blond” – wzrost o 6300 proc. Duże zainteresowanie budziły też wiśniowoczerwone włosy o głębokim odcieniu (wzrost o 920 proc.) oraz czerwień koloru wiśniowej coli (wzrost o 520 proc.).

Fakt, że dominującymi kolorami okazały się odcienie rudego, czerwonego i miodu oraz wielka popularność nowego określenia „lisiego koloru włosów” sugeruje, że to piękne dzikie zwierzę może stać się inspiracją na dłużej. 

Oczywiście włosy to nie tylko kolor, ale także cięcie – i tutaj trendy są jasne. Jesienią 2024 roku będziemy obserwować wielki powrót grzywek. 

„Japońskie grzywki na bok” odnotowały wzrost o 1645 proc., a „długie cięcie pixie z grzywką” – wzrost o 1630 proc. „Subtelna grzywka” może pochwalić się 1090 procentowym wzrostem. Choć trendy co do fryzur są jasne: grzywki, grzywki i jeszcze raz grzywki – to pozostawiają wciąż pewną szansę na różnorodność. „Zaczesanie do tyłu z grzywką” zanotowało wzrost o 345 proc., „mini grzywka” – wzrost o 185 proc., a „grzywki na bok jak w 2000 roku” – wzrost o 150 proc. 

 

Zainteresowanie grzywkami to ważna informacja dla branży kosmetycznej, ponieważ ten typ fryzury wymaga specyficznej stylizacji.

– Grzywka odmładza i nadaje wyglądowi świeżości, a odpowiednio dobrana może skorygować drobne dysproporcje twarzy i podkreślić urodę. Decydując się na grzywkę należy wziąć pod uwagę typ włosów. Panie, których włosy mają tendencję do puszenia czy kręcenia się będą musiały poświęcić znacznie więcej czasu na ułożenie grzywki oraz zainwestować w kosmetyki utrwalające i wygładzające. Dobrym rozwiązaniem w przypadku trudnych do ułożenia włosów są zatem doczepiane grzywki, wykonane z naturalnych włosów, nad którymi zdecydowanie łatwiej zapanować – wyjaśniał stylista fryzur Piotr Sierpiński na naszych łamach.

W przypadku prostych włosów istotny może okazać się suchy szampon, ponieważ naturalnie występujące na skórze sebum może obciążać włosy, a grzywka bezpośrednio dotyka twarzy. W efekcie grzywka może przetłuszczać się szybciej niż reszta fryzury, a to efekt, którego należy się wystrzegać. Suchy szampon pomoże odświeżyć samą grzywkę bez konieczności ponownego mycia i stylizacji włosów. Przydatne mogą okazać się też lakiery do włosów utrwalające oraz zwiększające objętość, szampony przeznaczone do mycia grzywki, odżywki, olejki i balsamy.

Specjalnej pielęgnacji wymagają także włosy farbowane na rudy kolor  – ważny jest wybór kosmetyków, które pozwolą zachować blask, intensywność barwy oraz zdrowy wygląd. Z kolei naturalnie rude włosy są delikatne i podatne na uszkodzenia.

Te dwa elementy jesiennych fryzur, wymagające specjalnej troski, to dla firm kosmetycznych pole do popisu na stworzenie dedykowanej dla nich linii produktów pielęgnacyjnych lub po prostu kampanii marketingowej prezentującej już istniejące kosmetyki.

Paznokcie z kokardką lub w stylu korynckim

Ważnym elementem jesiennej stylizacji będą paznokcie. Raport Pinteresta wskazuje, że aż o 2220 proc. wzrosło zainteresowanie hasłem „wzory paznokci z kokardką”. To trend, który może przyjmować różne formy. 

Uroczy i kobiecy, sprawdzi się na różne okazje nieformalne oraz półformalne; nie współgra tylko z bardzo oficjalnym dress code’em. Kokardkę można namalować samodzielnie na jednym lub kilku paznokciach, można też wykorzystać naklejki na paznokcie lub ułożyć wzorek z cyrkonii bądź brokatu. Pozostałe paznokcie mogą pozostać gładkie lub bogato zdobione. Nie ma także ograniczeń w wersji kolorystycznej: od delikatnej kokardki na paznokciach nude, przez pastele po krzykliwe i kontrastowe barwy. Dla osób stawiających na odrobinę ekstrawagancji dostępne są trójwymiarowe kokardki do zatopienia w lakierze, które nadadzą stylizacji komiksowy efekt.

 

Niemal równie popularny okazał się trend „paznokcie greckiej bogini”, który odnotował wzrost o 1975 proc. To popularny także na TikToku trend, który czerpie inspiracje z popkulturowego wyobrażenia Olimpu: drapowania przypominające togi, odcienie złota, marmuru i brązu, starożytna ornamentyka, nawiązania do greckiej sztuki i architektury. Do trendu pasują też lazur lub turkus, odzwierciedlające czyste wody mórz oblewających Grecję z trzech stron. Do popularyzacji trendu mogła przyczynić się olimpijka Keely Hodgkinson, która w czasie tegorocznych Igrzysk Olimpijskich – których korzenie leżą przecież w starożytnej Grecji! – wywalczyla dla Wielkiej Brytanii złoty medal w biegu na 800 metrów. Zdradziła, że jej manicure nawiązywał do Nike, bogini zwycięstwa (i został stworzony na zamówienie sponsora, firmy Nike).

„Krótkie, odjechane paznokcie” mogą pochwalić się wzrostem o 1540 proc., a „paznokcie inspirowane Japonią” – wzrostem o 600 proc.

Makijaż świeży i rozświetlający... lub jak u złej dziewczynki

W przypadku make-upu jesienią królować będą dwa sprzeczne trendy, co pozostawia większą możliwość dopasowania modnej stylistyki do własnych potrzeb.

Większość trendów wskazuje na makijaże jasne, świeże i rozświetlające. Ponownie sięgamy po inspiracje Japonią, czyli makijaż Igari (wzrost o 460 proc.) – polegający na podkreśleniu różem kości policzkowych. Makijaż Igari pozwala na uzyskanie naturalnego i świeżego wyglądu, a jego nazwa pochodzi od imienia makijażystki, Igari Shinobu. Oczy i brwi w makijażu Igari malowane są delikatnie, a kluczowy jest brak kryjącego podkładu. Dla osób chcących zastosować ten trend u siebie, ważne będzie zadbanie o cerę – ten japoński make-up najlepiej będzie wyglądać jako zwieńczenie wieloetapowej pielęgnacji skóry.

„Rozświetlający i świeży makijaż” odnotował wzrost o 185 proc., „błyszczący makijaż ust” – wzrost o 175 proc., z kolei „usta malowane korektorem” – wzrost o 92 proc.

Na przeciwległym biegunie mamy „delikatny makijaż baddie” (największy wzrost w tej kategorii, o 700 proc.), „makijaż w chłodnych odcieniach” (wzrost o 360 proc.) oraz „delikatny makijaż kociego oka” (wzrost o 105 proc.).

Kim jest „baddie”? To zła dziewczynka, kobieta pełniąca rolę czarnego charakteru w popkulturze, zarazem niegodziwa i przyciągająca uwagę. Słowo to może też oznaczać dziewczynę, która zawsze stawia na swoim oraz – co ważne – zawsze wygląda fenomenalnie. W polskojęzycznym internecie zdarza się tłumaczenie „baddie” jako „diablicy z Instagrama”. Bez wątpienia jest to kobieta o mocnym charakterze – i właśnie tę moc ma odzwierciedlać jej makijaż. Ma być seksowny oraz z pazurem. Jego podstawą są mocne kontury twarzy, mocno podkreślone oczy oraz matowe, np. beżowo-szare usta.

Jeśli do kogoś nie przemawiają makijaż złej dziewczynki, włosy rude jak futro lisa i rozświetlona twarz, zawsze pozostaje jesienna inspiracja uniwersalna, czyli Japonia. Czerpanie z trendów i kultury Krajem Kwitnącej Wiśni widoczne są we wszystkich kategoriach, które pojawiły się w raporcie Pinteresta: „japońska sztuka vintage” odnotowała wzrost o 270 proc., „japońska sypialnia z łóżkiem typu futon” – wzrost o 245 proc., „japoński ogród zen” – wzrost o 120 proc., „dekonstrukcja sushi w misce” – wzrost o 370 proc., „japońskie książki” – wzrost o 100 proc., „japońskie wzory szydełkowe na torby” – wzrost o 380 proc. czy „japońskie długie spódnice”, w przypadku których wzrost wyniósł o 85 proc.

Dla brandów może być to sygnał, by szukać współpracy w Japonii lub zainspirować się składnikami obecnymi w kosmetykach dostępnych na tamtym rynku. Rynek kosmetyczny w Japonii jest trzecim największym po świecie, po Stanach Zjednoczonych i Japonii. Statista szacuje, że w 2024 roku przychody w branży kosmetycznej w Japonii osiągną wartość 7,49 miliarda dolarów. Na rynku dominują lokalne marki, dla których podstawą są tradycyjne składniki oraz rytuały pielęgnacji skóry.

Czytaj też: Japonia – gigant beauty, który się obudził

 – W tym sezonie ludzie wyłamują się z typowych, swobodnych, jesiennych klimatów i stawiają na ekscytację. Od eksperymentowania z wyjątkową modą i zabawnymi wspólnymi aktywnościami po poszukiwanie inspiracji w japońskiej kulturze i społeczeństwie, zapowiada się na dynamiczną i pełną życia porę roku – podsumowują autorzy raportu.

Anna Tess Gołębiowska

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
04.10.2026 14:17
Beauty wchodzi w erę rezultatów. Sześć trendów, które zmienią rynek kosmetyczny do 2030 roku [RAPORT Huge Thing i DOUGLAS Polska]

Sztuczna inteligencja, diagnostyka, naukowe dowody skuteczności, wellness, zrównoważony rozwój oraz longevity – to właśnie te obszary będy dą coraz mocniej definiować przyszłość rynku beauty i wg DOUGLAS i Huge Thing to 6 trendów, które ukształtują rynek do 2030 roku. Najważniejsza zmiana jest jednak szersza: branża odchodzi od sprzedaży samego produktu i zmierza w stronę mierzalnego rezultatu, personalizacji oraz długoterminowej relacji z konsumentem.

Rynek kosmetyczny w Europie nadal rośnie. Jego wartość zwiększyła się ze 104 mld euro w 2024 r. do 110 mld euro w 2025 r. Jednocześnie zmienia się sposób konkurowania. Jak wskazuje raport „Trends in Beauty Industry”, przygotowany przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, w kolejnych latach przewagi marek nie będą już budowane przede wszystkim liczbą nowych produktów czy wysokością budżetów reklamowych.

Coraz większego znaczenia będą nabierać zaufanie, wiarygodność, dowody skuteczności, wygoda i umiejętność dopasowania oferty do rzeczywistych potrzeb konsumenta.

To właśnie autorzy raportu nazywają „erą rezultatów”. Konsument chce dziś wiedzieć nie tylko, co kupuje, ale przede wszystkim jaki efekt może osiągnąć, dlaczego dany produkt lub zabieg jest odpowiedni dla niego i czym można potwierdzić jego skuteczność.

Zmiana dotyczy więc całego modelu zakupowego. W przyszłości proces może coraz częściej wyglądać nie jak: produkt → zakup, lecz: diagnoza → rekomendacja → pielęgnacja → monitorowanie efektów → modyfikacja rutyny.

Polska rośnie, ale przede wszystkim dzięki obecnym konsumentom

Ta transformacja nie jest wyłącznie wizją odległej przyszłości. Widać ją już na polskim rynku.

W 2025 r. wydatki na produkty i usługi beauty w Polsce wzrosły o 7,8 proc. rok do roku. Sprzedaż produktów zwiększyła się o 7,5 proc., a usług – o 8,8 proc. Jednocześnie liczba klientów rosła znacznie wolniej niż wartość rynku. W przypadku produktów liczba kupujących zwiększyła się o 2,4 proc., częstotliwość zakupów o 3,4 proc., a średnia wartość transakcji o 1,6 proc. W usługach liczba klientów wzrosła o 0,7 proc., częstotliwość korzystania z nich o 1,7 proc., natomiast średnia wartość transakcji aż o 6,2 proc.

Rośnie także grupa konsumentów dokonujących większych zakupów. Liczba klientów wydających podczas jednej transakcji ponad 500 zł zwiększyła się w 2025 r. o 8,3 proc. w przypadku produktów beauty i o 12,1 proc. w przypadku usług.

To ważny sygnał dla całej branży. Wzrost rynku nie wynika wyłącznie z pozyskiwania kolejnych klientów. Coraz większe znaczenie ma wartość pojedynczego doświadczenia, częstotliwość zakupów oraz zdolność marek i retailerów do odpowiadania na coraz bardziej konkretne potrzeby.

1. AI przestaje być dodatkiem. Staje się warstwą całego doświadczenia

Pierwszym z sześciu trendów jest hiperpersonalizacja wykorzystująca sztuczną inteligencję.

Do tej pory AI w beauty kojarzyło się przede wszystkim z rekomendacją produktu, wirtualnym przymierzaniem czy wyszukiwaniem. Raport wskazuje jednak na znacznie głębszą zmianę: sztuczna inteligencja ma stopniowo stawać się infrastrukturą całego doświadczenia zakupowego i pielęgnacyjnego.

Algorytmy mogą łączyć informacje o produktach z danymi dotyczącymi potrzeb skóry, stylu życia, środowiska czy wcześniejszych zachowań zakupowych. Dzięki temu rekomendacja przestaje być jednorazową podpowiedzią, a może stać się usługą, która zmienia się wraz z konsumentem.

Według danych przywołanych w raporcie już dziś 58 proc. kupujących sięga po narzędzia AI w pierwszej kolejności, gdy szuka informacji lub rekomendacji. Kolejnym etapem będzie przejście od AI reagującej na pytania konsumenta do AI, która będzie potrafiła przewidywać jego potrzeby i wcześniej dostosowywać rekomendacje.

Dla marek oznacza to również zmianę podejścia do lojalności. Zamiast jednorazowej sprzedaży coraz większe znaczenie będą miały systemy, które pomagają klientowi przez dłuższy czas – od wyboru kosmetyku, przez budowanie rutyny, aż po jej uzupełnianie i modyfikowanie.

2. Najpierw diagnoza, potem kosmetyk

Drugi kierunek to rozwój diagnostyki i urządzeń połączonych z cyfrowym ekosystemem beauty.

Konsument coraz częściej nie chce już samodzielnie zgadywać, czego potrzebuje jego skóra. Chce otrzymać informację, która pozwoli mu podjąć bardziej świadomą decyzję.

Technologie analizy obrazu, komputerowego rozpoznawania obrazu czy urządzenia monitorujące kondycję skóry mogą zmienić kolejność całego procesu zakupowego. Zamiast zaczynać od półki z produktami, konsument może zaczynać od diagnozy. Dopiero później pojawi się rekomendacja konkretnej rutyny.

Raport zakłada, że pierwsza fala masowej adopcji technologii diagnostycznych przypadnie na lata 2026–2027, a do 2030 r. ciągłe monitorowanie kondycji skóry może stać się standardem.

To oznacza także nowe zadanie dla retailerów. Sklep przyszłości nie będzie wyłącznie miejscem, w którym klient ogląda produkty. Może stać się przestrzenią diagnozy, konsultacji, edukacji i monitorowania rezultatów.

3. Koniec ery samych obietnic. Liczyć się będą dowody

Trzecim trendem jest rozwój beauty opartego na dowodach naukowych.

Konsumenci coraz lepiej rozumieją składniki, mechanizmy działania kosmetyków i sposoby weryfikowania deklaracji producentów. W efekcie sama obietnica marketingowa przestaje wystarczać.

Większego znaczenia nabierają badania kliniczne, transparentność formulacji, wiarygodne dane dotyczące skuteczności oraz eksperckie rekomendacje. Raport wskazuje, że do 2030 r. naukowa wiarygodność może przestać być wyróżnikiem najbardziej zaawansowanych czy premium marek i stać się jednym z podstawowych elementów konkurencji w całej kategorii beauty.

To ważna zmiana także z perspektywy komunikacji. Marki będą musiały nie tylko mówić „ten produkt działa”, ale coraz częściej odpowiadać na pytania: dlaczego działa, dla kogo działa i jak można potwierdzić jego skuteczność.

4. Beauty coraz bliżej wellness

Granica pomiędzy urodą, zdrowiem i dobrostanem stopniowo się zaciera.

Pielęgnacja skóry coraz częściej jest postrzegana jako część szerszego stylu życia obejmującego sen, odżywianie, stres, aktywność fizyczną czy zdrowe starzenie. W konsekwencji kosmetyki przestają funkcjonować jako całkowicie odrębna kategoria.

Raport wskazuje, że do 2030 r. mogą rozwijać się ekosystemy łączące produkty stosowane na skórę, suplementację, cyfrowe doradztwo i technologie monitorujące zdrowie. Dane z urządzeń ubieralnych – dotyczące m.in. snu, stresu czy odżywiania – mogą w przyszłości wspierać tworzenie bardziej dopasowanych rekomendacji.

Zmienia się także rola zapachu. Fragrance coraz częściej jest traktowany nie tylko jako element wyglądu czy stylu, ale również jako narzędzie związane z emocjami i dobrostanem.

Dla rynku oznacza to potencjalne przesunięcie od sprzedaży pojedynczych kategorii do tworzenia kompleksowych rytuałów i usług wspierających dobre samopoczucie.

5. Zrównoważony rozwój przestaje być hasłem marketingowym

Piąty trend dotyczy zrównoważonego i efektywnego wykorzystania zasobów.

Raport zwraca uwagę na zmianę charakteru tego obszaru. Zrównoważony rozwój coraz mniej przypomina dodatkowy element komunikacji marki, a coraz bardziej staje się wymogiem operacyjnym.

Firmy będą musiały uwzględniać kwestie środowiskowe już na etapie projektowania produktu, opakowania i łańcucha dostaw. Znaczenia nabiorą rozwiązania ograniczające zużycie zasobów, modele refill, obieg opakowań, transparentność łańcucha dostaw czy składniki pozyskiwane dzięki biotechnologii.

Jednocześnie konsumenci oczekują, że bardziej zrównoważone rozwiązania nie będą oznaczały kompromisu w zakresie skuteczności, wygody czy estetyki.

To oznacza, że przyszłość zrównoważonego beauty będzie zależała nie tylko od tego, co marka deklaruje, ale przede wszystkim od tego, jak projektuje produkt i jak zarządza jego całym cyklem życia.

6. Od anti-aging do preventive beauty i longevity

Szósty trend zmienia sposób, w jaki branża myśli o starzeniu się skóry.

Model koncentrujący się na korygowaniu widocznych oznak starzenia stopniowo ustępuje miejsca podejściu prewencyjnemu. Zamiast czekać na pojawienie się problemu, konsumenci coraz częściej chcą wcześniej działać na rzecz długoterminowego zdrowia skóry.

Rozwój biotechnologii, diagnostyki i sztucznej inteligencji może w przyszłości umożliwić tworzenie rozwiązań wykorzystujących dane dotyczące biologii organizmu, stylu życia i środowiska. Raport wskazuje również na możliwość rozwoju ekosystemów łączących diagnostykę, AI, pielęgnację i suplementację.

W takim modelu skincare staje się nie tyle reakcją na pojawiające się zmarszczki, ile długoterminową praktyką wspierającą zdrowe starzenie się skóry.

To również potencjalnie zmienia model biznesowy. Zamiast jednorazowej sprzedaży kosmetyku mogą rozwijać się usługi oparte na ciągłej opiece, subskrypcjach, monitorowaniu zmian i regularnym dostosowywaniu rutyny.

Nie chodzi o więcej kosmetyków. Chodzi o lepsze doświadczenie

Choć sześć opisanych trendów dotyczy różnych obszarów – od AI, przez naukę i diagnostykę, po wellness i zrównoważony rozwój – łączy je jedna fundamentalna zmiana.

Beauty odchodzi od modelu opartego na produkcie na rzecz modelu opartego na rezultacie.

Największą przewagą nie musi być już największy asortyment. Może nią być umiejętność uproszczenia konsumentowi wyboru, dostarczenia wiarygodnej wiedzy, dobrania właściwego rozwiązania i pokazania, że ono rzeczywiście działa.

Właśnie dlatego raport przewiduje, że do 2030 r. liderzy rynku będą konkurować przede wszystkim jakością tworzonych ekosystemów, a nie liczbą wprowadzanych produktów. AI, diagnostyka, produkty poparte badaniami, wellness, rozwiązania cyrkularne i longevity mają działać razem, tworząc ciągłą wartość w całej relacji z konsumentem.

Polska jako europejski poligon innowacji

Na tym tle Polska ma szczególnie interesującą pozycję.

Według raportu wartość polskiego rynku beauty w 2025 r. wyniosła około 6,4 mld euro. Polska jest wskazywana jako piąty największy rynek kosmetyczny w Unii Europejskiej po wyłączeniu Wielkiej Brytanii, a jego skala, rosnące wydatki konsumentów i silne zaangażowanie w kanały cyfrowe tworzą dobre warunki do testowania nowych rozwiązań.

To może być szczególnie ważne dla Beauty Tech. Polska łączy dużą bazę konsumentów z szybko rosnącym rynkiem i otwartością na rozwiązania cyfrowe. W praktyce może więc stać się miejscem testowania technologii związanych z personalizacją, diagnostyką czy sprzedażą omnichannel.

Nieprzypadkowo raport powstał w ramach współpracy dużego gracza retailowego ze środowiskiem startupowym. Female Fundraising Academy, której towarzyszyła współpraca DOUGLAS i Huge Thing, miała łączyć founderki, inwestorów, ekspertów i duży biznes oraz ułatwiać młodym firmom wejście w świat skalowania i współpracy z korporacjami.

Agnieszka Mosurek-Zava: „Przyszłość beauty jest kształtowana właśnie teraz”

W raporcie szczególnie mocno wybrzmiewa perspektywa Agnieszki Mosurek-Zava, CEO DOUGLAS Poland & CEE. Jej zdaniem rola współczesnego retailera wykracza już daleko poza oferowanie produktów.

„Branża beauty rozwija się dzięki pasji, świeżemu spojrzeniu i nowym pomysłom. Obok kultowych marek, które od pokoleń cieszą się zaufaniem naszych klientów, z dumą wspieramy również innowacyjne przedsięwzięcia tworzone przez wschodzące liderki branży w ramach programu Female Fundraising Academy.

Tempo zmian jest dziś szybsze niż kiedykolwiek, a w Douglas postrzegamy naszą rolę jako znacznie szerszą niż samo oferowanie wyjątkowych produktów. Chcemy być miejscem, w którym przyszłość branży beauty jest kształtowana i wcielana w życie. Wraz ze zmianą oczekiwań konsumentów – rosnącą potrzebą prawdziwej personalizacji, eksperckiego doradztwa i autentycznego zaufania – nasze perfumerie i platformy cyfrowe naturalnie ewoluują w kierunku przestrzeni, które oferują jeszcze bardziej kompleksową troskę, wiedzę i wsparcie.

Dlatego właśnie nasze partnerstwo z Huge Thing przy tworzeniu tego raportu ma dla nas tak duże znaczenie. Nie jest to jedynie spojrzenie na trendy rynkowe z zewnątrz, lecz odzwierciedlenie naszego sposobu myślenia i działania. Polska jest dynamicznym, szybko rozwijającym się rynkiem i jestem niezwykle dumna z tego, że nie tylko podążamy za zmianami, ale aktywnie wyznaczamy kierunek tych rozmów.

Prawdziwe przywództwo w naszej branży nie polega na wprowadzaniu największej liczby produktów. Chodzi o łączenie właściwych ludzi, budowanie wartościowych partnerstw i odwagę, by działać krok przed innymi. Mam nadzieję, że ten raport będzie źródłem świeżej inspiracji i pozwoli lepiej zobaczyć, w jakim kierunku zmierza nasza branża.”

Ta wypowiedź dobrze podsumowuje zmianę, którą opisuje raport. Retailer przyszłości nie będzie tylko selekcjonerem produktów. Będzie również przewodnikiem po coraz bardziej skomplikowanym świecie beauty – łączącym produkty, wiedzę, technologię, diagnostykę i doświadczenie.

Beauty 2030: mniej zgadywania, więcej wiedzy

Jeśli prognozy raportu się potwierdzą, za kilka lat pytanie „który kosmetyk kupić?” będzie miało znacznie mniejsze znaczenie niż dziś.

Konsument będzie chciał wiedzieć: czego potrzebuje moja skóra, jakie rozwiązanie będzie dla mnie najlepsze, jakie są na to dowody i czy rzeczywiście widzę efekt?

To właśnie dlatego przyszłość beauty może należeć do firm, które najlepiej połączą naukę, technologię, personalizację i wygodę.

Era kolejnych produktów jeszcze się nie skończyła. Ale coraz wyraźniej zaczyna się era, w której produkt jest dopiero początkiem relacji, a nie jej końcem.

*Artykuł opracowany na podstawie raportu „Trends in Beauty Industry”, przygotowanego przez Huge Thing we współpracy z DOUGLAS Polska, oraz informacji prasowej z 1 października 2026 r. Raport zaznacza, że przedstawione kierunki rozwoju i tzw. słabe sygnały mają charakter obserwacji kierunkowych, a nie prognoz rynkowych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. październik 2026 18:49