StoryEditor
Zapachy
16.05.2025 14:23

Unisex w perfumach: marketingowy koncept czy kulturowa rzeczywistość? Zachód vs. MENA

Czy zapach ma płeć? W zachodnim marketingu odpowiedź na to pytanie przez dekady była niemal oczywista – „tak”. Wanilia i kwiaty trafiały do flakonów dla niej, drzewo cedrowe i skóra – dla niego. A potem przyszedł boom na perfumy unisex: „neutralne”, „dla wszystkich”, „poza płcią”. Ale czy to naprawdę przełom kulturowy, czy jedynie nowy sposób opakowania zapachu w świeżą narrację marketingową?

Co ciekawe, w tym samym czasie w wielu krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) podział na „męskie” i „damskie” zapachy nigdy nie był aż tak wyraźny. Oud, róża czy piżmo były i wciąż są noszone niezależnie od płci. Czy zatem Zachód nadrabia kulturowe zaległości, czy może próbuje sprzedać coś, co gdzie indziej jest po prostu codziennością? 

„Unisex” może wydawać się nowym językiem perfum - świeżym konceptem wpisującym się w szerszy ruch ku inkluzywności i redefinicji tożsamości. W kampaniach marketingowych pojawiają się hasła zapachu „dla każdego”, a minimalistyczne flakony zrywają z kolorystycznymi kodami różu i granatu. Choć może się wydawać, że neutralność zapachu to współczesny wynalazek, w rzeczywistości ma ona znacznie dłuższą historię.

Oud i róża poza binarnym podziałem

W regionie MENA, gdzie rytuał perfumowania ciała, włosów i ubrań jest integralną częścią życia codziennego, zapachy od zawsze funkcjonowały poza binarnym podziałem. Oud, ambra czy różany attar są noszone przez wszystkich – niezależnie od płci – a kluczową rolę odgrywa jakość, intensywność i trwałość zapachu, a nie kulturowa narracja wokół płci.

Tymczasem zachodnie podejście do perfum historycznie wiązało się ze ścisłym podziałem na „męskie” i „kobiece”, co przez dekady kształtowało nie tylko rynek, ale i sposób w jaki konsumenci odbierają zapachy. Dziś ten paradygmat ulega zmianie – coraz więcej marek porzuca tradycyjny podział na płcie, stawiając na zapachy postrzegane jako uniwersalne i inkluzywne. 

Czy jednak naprawdę wychodzimy poza schematy, czy jedynie nadajemy im nową formę?

Unisex na Zachodzie: narodziny zapachu „bez granic”

W 1889 roku, w czasach kiedy perfumeria dopiero zaczynała rozwijać swoje nowoczesne oblicze, dom Guerlain wprowadził na rynek perfumy o nazwie Jicky. Złożona kompozycja łącząca orientalne i przyprawowe nuty, wanilię, lawendę, oraz szlachetne drewna, początkowo stworzona z myślą o kobietach, zyskała ogromne uznanie także wśród mężczyzn. Jicky stało się pierwszym zapachem, który można uznać za „unisex”, choć w tamtym czasach pojęcie to jeszcze nie istniało. Choć późniejsi twórcy inspirowali się tym przykładem, nadal obecne były silne stereotypy związane z podziałem zapachów według płci.

Przełom nastąpił wraz z kulturową zmianą, której początki sięgają świata mody – androgyniczne sylwetki, chłopięce cięcia i damskie garnitury od Yves Saint Laurent torowały drogę ku redefinicji tego, co kobiece i męskie. Na początku lat 90. ten nurt dotarł również do perfum. Wydany w 1994 roku CK One od Calvina Kleina przeszedł do historii jako pierwszy zapach oficjalnie promowany jako „unisex”. Kompozycja łącząca cytrynę, różę, kardamon, ambrę, bergamotkę i jaśmin stworzyła świeży, „czysty” aromat, który trafił w gusta szerokiego grona odbiorców, bez względu na płeć. CK One zrewolucjonizował podejście do perfum, otwierając drogę produktom neutralnym płciowo w mainstreamie.

Współczesny unisex na Zachodzie: odpowiedź na potrzeby nowego pokolenia

Choć CK One na stałe zapisał się w historii jako symbol przełomu, to dopiero ostatnie lata przyniosły prawdziwe przyspieszenie zmian. Na Zachodzie coraz silniej zaznacza się zwrot ku genderless beauty estetyce wolnej od binarnych norm, czerpiącej zarówno z minimalizmu, jak i potrzeby ekspresji tożsamości. W tym kontekście zapach staje się nie tyle wyznacznikiem płci, ile przedłużeniem indywidualizmu.

Na rynku perfum coraz więcej marek rezygnuje z klasyfikacji „dla niej” i „dla niego”, stawiając w swojej ofercie na zapachy gender-fluid – kompozycje neutralne, płynne i otwarte na interpretację. Zamiast przypisywać zapachy określonej płci, marki takie jak Byredo, Le Labo, Miller Harris, Jo Malone London, Escentric Molecules czy Etat Libre d’Orange koncentrują się na samej formule, przypisując ją co najwyżej do rodziny olfaktorycznej lub konkretnej kolekcji. To konsument – według własnych preferencji i emocji – decyduje, co do niego pasuje. Nie „ona” ani „on”, lecz „ja”.

W ślad za niszowymi pionierami idą dziś także marki mainstreamowe, niekoniecznie utożsamiane u podstaw z filozofią unisex. W ofercie takich gigantów jak YSL, Armani, Dior czy Guerlain pojawiają się propozycje celowo pozycjonowane jako neutralne płciowo. 

Siłą napędową tej zmiany jest przede wszystkim nowe pokolenie konsumentów (Generacja Z i młodsi milenialsi), wychowane w świecie, gdzie tożsamość jest coraz bardziej płynna, a granice między kategoriami – czy to kulturowymi, estetycznymi, czy właśnie płciowymi – coraz bardziej się zacierają. Dla tej grupy zapach to nie deklaracja przynależności do jednej z binarnych norm, ale narzędzie osobistej ekspresji. Liczy się indywidualność, a unisex staje się naturalnym wyborem dla tych, którzy nie chcą być w żaden sposób „zaszufladkowani”.

Co więcej, to właśnie w segmencie zapachów neutralnych płciowo marki częściej pozwalają sobie na odwagę i eksperyment. Kompozycje są mniej oczywiste, często bardziej niszowe, zaskakujące i wielowymiarowe – dokładnie tak jak współczesna tożsamość oraz potrzeby konsumentów, którzy coraz częściej poszukują zapachów nieszablonowych, wręcz awangardowych, i odzwierciedlających ich indywidualność. 

Warto dodać, że to właśnie bliskowschodnia tradycja perfumiarstwa i jej klasyczne elementy zapachowe często stają się inspiracją i fundamentem nowoczesnych zapachów unisex na Zachodzie. To z kolei jest w pełni spójne z dynamicznie zwiększającym się zainteresowaniem zachodnich konsumentów orientalnymi nutami, które obecnie przeżywają prawdziwy boom. 

Rosnące zainteresowanie zapachami neutralnymi płciowo i wiekszą swobodę twórczą marek  potwierdzają także badania rynkowe: w 2023 roku globalny rynek perfum unisex osiągnął wartość 19,75 mld USD, a prognozy wskazują na wzrost do 33,42 mld USD do 2031 roku, co odpowiada rocznemu wskaźnikowi wzrostu (CAGR) na poziomie 6,81 proc. (Markets and Data, 2023).

Region MENA: gdzie zapach nigdy nie miał płci

„Unisex” w praktyce noszenia zapachów wśród mieszkańców Bliskiego Wschodu? Obecny od zawsze, zanim Zachód uznał to za „przełom”. Istotnie, podczas gdy na Zachodzie zapachy unisex postrzegane są jako nowoczesna forma ekspresji tożsamości, w krajach regionu MENA neutralność płciowa perfum jest czymś zupełnie naturalnym, a wręcz domyślnym. Tutaj perfumy od zawsze miały charakter uniwersalny, wykorzystywany niezależnie od płci. To z kolei wynika zarówno z lokalnych zwyczajów, jak i głębszego znaczenia, jakie powszechnie przypisuje się w tej części świata aromatom.

Zapachy takie jak oud, ambra, kadzidło i mieszanki olejków perfumowanych (attar, mukhallat, bakhoor) stanowią fundamentalny element codzienności i rytuałów społecznych. W tradycyjnych obrzędach, w przestrzeniach takich jak majlis (miejsce spotkań i rozmów) czy w trakcie wizyt w hammam, zapach pełni funkcję nie tylko estetyczną, lecz także symboliczną. Jest wyrazem gościnności, czystości i szacunku dla innych, a także narzędziem budowania więzi międzyludzkich.

Zobacz też: Fenomen rynkowy marki Lattafa. Jak stała się symbolem orientalnych perfum w europejskim wydaniu? [ANALIZA]

W lokalnej kulturze ważniejsza niż przypisanie do konkretnej płci jest intensywność, jakość i trwałość zapachu. Wybór aromatu opiera się na indywidualnych preferencjach i okazjach, a nie na społecznie narzuconych normach. Tradycyjne kompozycje zapachowe łączą nuty drzewne, żywiczne, kwiatowe i przyprawowe, które razem tworzą złożone, wielowymiarowe kompozycje, często bogate i nieoczywiste, idealne zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Uniseksowość w regionie MENA to zatem nie efekt modnego trendu, lecz naturalna i trwała część lokalnej kultury olfaktorycznej. Kobieta może pachnieć intensywnie, głęboko i „ciężko”, a mężczyzna wybierać słodsze, bardziej zmysłowe nuty. W tym kontekście zapach staje się formą wyrażania siebie tam, gdzie moda czy fryzura mogą podlegać ograniczeniom. 

Powszechna jest sztuka warstwowania perfum (layering), czyli łączenia różnych formatów zapachowych, takich jak olejki z oudem czy piżmem aplikowane na punkty pulsu, perfumy do włosów czy klasyczne eau de parfum. Noszenie kilku kompozycji naraz to codzienna praktyka. Dla wielu perfumy nie są jedynie wyrazem stylizacji, ale osobistym manifestem. Poszukiwanie tej jednej, niepowtarzalnej mikstury i jej hojna aplikacja to swoisty rytuał.

Zamiłowanie do perfum lokalnego konsumenta przejawia się także na skalę zakupów. Według raportu Expert Market Research, wartość rynku perfum w regionie Bliskiego Wschodu wyniosła około 3,76 mld USD w 2024 roku i przewiduje się, że wzrośnie do około 7,21 mld USD do 2034 roku, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 7,5 proc. - głównie za sprawą Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej. 

Marketingowe wykorzystanie „unisex”: Zachód vs. MENA

Na Zachodzie „unisex” często jest wykorzystywany jako narzędzie wyróżnienia marki i sposobu dotarcia do pokolenia Z oraz millenialsów, którzy cenią sobie inkluzywność i możliwość wyrażania siebie poza tradycyjnymi ramami płci. W komunikacji marketingowej „unisex” staje się symbolem nowoczesności, otwartości i pewnej rewolucji w świecie zapachów, oferując konsumentom swobodę wyboru, możliwość wyróżnienia się. To poniekąd przejaw odwagi: sięgania po to, co wymyka się schematom, a przede wszystkim sposób na tworzenie własnej, unikalnej tożsamości zapachowej. 

W regionie MENA kultura olfaktoryczna od zawsze funkcjonowała poza sztywnym podziałem zapachów „dla niej” i „dla niego”. Nie istnieje tu wyraźna potrzeba tworzenia perfum „unisex” jako osobnej kategorii – wybór zapachu opiera się raczej na indywidualnych preferencjach niż narzuconych normach.

Jednak wraz z globalizacją i ekspansją międzynarodowych marek kosmetycznych i perfumeryjnych, coraz częściej w kampaniach marketingowych i ofercie produktów pojawia się tradycyjny, bliższy zachodniemu podział na zapachy kobiece i męskie. Wynika to przede wszystkim z adaptacji do globalnych standardów marketingowych i oczekiwań konsumentów na masowych rynkach zachodnich, gdzie taki podział jest wyraźnie utrwalony. Nie wpływa to jednak istotnie na codzienną praktykę noszenia perfum w regionie – kobieta może pachnieć dymnym oudem, a mężczyzna słodkim jaśminem, bez poczucia przekraczania jakichkolwiek norm czy łamania konwencji.

Paradoks(y) „unisexu” 

Choć „unisex” ma sugerować uniwersalność i brak przypisania do konkretnej płci, rzeczywistość okazuje się bardziej złożona. Na Zachodzie „unisex” uchodzi przede wszystkim za manifest nowoczesności i indywidualizmu, a zapachy te z założenia mają wykraczać poza tradycyjne podziały „dla niej” i „dla niego”.

W praktyce jednak nawet takie kompozycje często odwołują się do nut lub charakterystyki, które – w świetle utrwalonych stereotypów – uchodzą za bardziej/mniej „kobiecie” lub „męskie”. W efekcie konsumenci nadal kierują się własnym odczuciem i upodobaniami – nie zawsze zgodnymi z tym, co sugeruje etykieta „unisex”.

W regionie MENA natomiast „unisex” jest raczej zbędną kategorią, bo swoboda w noszeniu zapachów istnieje tu od zawsze. Mężczyźni i kobiety sięgają po te same intensywne kompozycje, bez potrzeby etykietowania ich według płci. 

Tymczasem na Zachodzie zapach promowany jako „dla wszystkich” wciąż, paradoksalnie, wymaga osobnej etykiety. A może to my, konsumenci, potrzebujemy tych etykiet, by lepiej się odnaleźć w gąszczu ofert, zwłaszcza na masowym rynku? Może nadszedł czas, by odejść od podziałów – nie tylko tych genderowych, ale też językowych – i pozwolić perfumom po prostu „być”, bez z góry przypisanej tożsamości?

autorka: Marta Krawczyk

Zobacz też: Beautyworld Saudi Arabia 2025: Targi z rekordową frekwencją

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
13.07.2026 14:51
Sol de Janeiro ma nowy cel: mężczyźni. Marka wchodzi do segmentu męskich zapachów
Sol de Janeiro wprowadza pierwszą linię męskich zapachów CheirosoInstagram

Po sukcesie wiralowych mgiełek Cheirosa i kultowego Bum Bum Cream Sol de Janeiro otwiera nowy rozdział. Marka po raz pierwszy kieruje swoją ofertę do mężczyzn, wprowadzając linię zapachową Cheiroso. To odpowiedź na dynamicznie rosnący segment męskich perfum i body mist, który staje się jednym z najciekawszych obszarów rynku beauty.

W tym artykule przeczytasz:

  • Pierwsza linia Sol de Janeiro dla mężczyzn
  • Rynek męskich zapachów rośnie
  • Mężczyźni odkrywają beauty
  • TikTok zmienia sposób noszenia zapachów
  • Piłka nożna zamiast klasycznej kampanii
  • Sol de Janeiro szuka nowych źródeł wzrostu

Jeszcze kilka lat temu Sol de Janeiro kojarzyło się przede wszystkim z kosmetykami do pielęgnacji ciała inspirowanymi brazylijskim stylem życia. Dziś marka, należąca do Grupy L‘Occitane, coraz mocniej stawia na zapachy, które stały się już większym biznesem niż jej pierwotna kategoria body care.

Teraz firma chce zdobyć kolejnych klientów.

Pierwsza linia Sol de Janeiro dla mężczyzn

Nowość tworzą dwie mgiełki kolońskie – Cheiroso 7 i Cheiroso 10 Cologne Mist. Produkty trafiły już do sprzedaży internetowej oraz na platformę Sephora.com, a od sierpnia będą sukcesywnie pojawiać się w sklepach stacjonarnych.

To pierwsza duża premiera marki od czasu objęcia stanowiska CEO przez Jordana Saxemarda, który zastąpił współzałożycielkę Sol de Janeiro, Heelę Yang.

– Chcemy rozwijać markę w przemyślany sposób, inwestując w innowacje i pozostając pionierami w tym, co robimy – powiedział Saxemard w rozmowie z WWD.

image

Sol de Janeiro: nowa era po odejściu założycielki. Jordan Saxemard nowym CEO marki

Rynek męskich zapachów rośnie

Wejście Sol de Janeiro do nowej kategorii nie jest przypadkowe.

Jak przypomina WWD, dane Circana już w ubiegłym roku pokazywały, że segment męskich perfum rozwijał się szybciej niż zapachy damskie w kanale prestige. Obecnie oba segmenty rosną w podobnym tempie, jednak najszybciej zwiększa się sprzedaż produktów z bardziej przystępnej półki cenowej.

To właśnie tam pozycjonuje się Sol de Janeiro.

Nowe mgiełki kosztują 26 dolarów za 90 ml, czyli znacznie mniej niż klasyczne perfumy premium. Marka chce wypełnić lukę pomiędzy tradycyjnymi dezodorantami i body sprayami a drogimi wodami perfumowanymi.

Mężczyźni odkrywają beauty

Rosnące zainteresowanie mężczyzn kosmetykami nie ogranicza się już wyłącznie do pielęgnacji.

Coraz więcej marek beauty rozwija ofertę skierowaną do tej grupy konsumentów, a perfumy pozostają kategorią, która najłatwiej przekonuje mężczyzn do częstszych zakupów kosmetycznych.

Zjawisko to dostrzegają również detaliści. Sephora w ostatnich miesiącach intensywnie rozwija działania skierowane właśnie do męskich klientów.

Jak wcześniej informował portal WWD, mężczyźni stają się jedną z najbardziej perspektywicznych grup konsumentów dla rynku beauty, a zapachy pozostają ich najchętniej wybieraną kategorią.

TikTok zmienia sposób noszenia zapachów

Premiera wpisuje się także w zmieniające się nawyki zakupowe młodszych konsumentów.

Pokolenie Z coraz częściej traktuje zapach jako element codziennej pielęgnacji, sięgając po kilka różnych produktów jednocześnie. Popularność zdobywają body mist, mgiełki do włosów oraz tzw. fragrance layering, czyli nakładanie kilku zapachów w celu stworzenia własnej kompozycji.

Zdaniem Saxemarda właśnie ten trend sprawia, że tradycyjny podział tanie zapachy i luksusowe perfumy przestaje odpowiadać potrzebom współczesnych klientów.

image

Testowane przez WK: mgiełki zapachowe Tesori d‘Oriente. Czy body mists to nowy fenomen kategorii fragrance?

Piłka nożna zamiast klasycznej kampanii

Marka postanowiła również odejść od typowej komunikacji znanej z rynku perfum.

Nazwy nowych produktów – Cheiroso 7 i Cheiroso 10 – nawiązują do numerów koszulek legend futbolu, takich jak Cristiano Ronaldo, Lionel Messi czy Neymar. Kampanię zrealizowano na plaży Ipanema w Rio de Janeiro z udziałem brazylijskiego aktora André Lamoglii oraz twórcy z TikToka Alejandro Rosario.

 

 

Według WWD marka chce wykorzystać rosnące zainteresowanie piłką nożną związane z mistrzostwami świata FIFA.

Sol de Janeiro szuka nowych źródeł wzrostu

Choć Sol de Janeiro pozostaje jedną z najgorętszych marek beauty ostatnich lat, tempo jej wzrostu zaczyna się stabilizować. Rynek mgiełek zapachowych jest dziś znacznie bardziej konkurencyjny niż jeszcze dwa lata temu, a popularność produktów marki sprawiła, że pojawiło się wiele tańszych odpowiedników.

Mimo to firma nadal utrzymuje silną pozycję. Jak podaje WWD, w kwietniu znalazła się w pierwszej piątce marek perfum premium w USA, a podczas tegorocznego Amazon Prime Day była czwartą najlepiej sprzedającą się marką beauty.

Wejście do segmentu męskiego ma pomóc Sol de Janeiro dotrzeć do nowych klientów i jednocześnie zachęcić obecnych fanów marki do budowania pełnej rutyny zapachowej – od pielęgnacji ciała po perfumy.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
08.07.2026 12:35
Przetasowanie na rynku dóbr luksusowych. L’Oréal za 400 mln dol. przejmuje Gucci Beauty od Coty już w 2027 r.
Coty rezygnuje z Gucci Beauty o rok wcześniej niż planowano. Licencję przejemie L’Oréal

Coty rezygnuje z Gucci Beauty o rok wcześniej niż planowano. Licencję przejemie L’Oréal i marka trafi z powrotem do Kering, który sprzedał Francuzom swój biznes kosmetyczny. To strategiczne przetasowanie może mieć spory wpływ na rynek premium, zwłaszcza na segment zapachów.

Dotychczasowa umowa licencyjna miała obowiązywać do 2028 roku. Nowe porozumienie oznacza więc, że współpraca Coty z Keringiem zakończy się mniej więcej rok wcześniej, otwierając L’Oréal drogę do szybszego przejęcia działalności Gucci Beauty. 

Umowa kończy trwającą dekadę opiekę nad marką przez Coty i rozwiązuje wszystkie toczące się spory sądowe między obiema firmami. 

W momencie podpisania umowy Coty otrzymało 250 mln dolarów w gotówce. Kolejna płatność, wynosząca do 150 mln dolarów, ma zostać przekazana najpóźniej do 30 września 2027 roku. 

image

Coty pod ostrzałem. Pozwy i konkurencja zwiększają presję

Ratunek dla Coty 

Tymczasowy dyrektor generalny spółki Markus Strobel ocenił zawarte porozumienie jako korzystne rozwiązanie dla wszystkich stron. - Środki pozyskane dzięki wcześniejszemu zakończeniu licencji mają pomóc Coty w ograniczaniu zadłużenia oraz w skoncentrowaniu się na kluczowych markach znajdujących się w portfolio firmy - poinformowal.

Coty odnotowało wzrost przychodów Gucci Beauty o ponad 60 proc. od 2019 roku, dzięki franczyzom takim jak Gucci Flora, Bloom, Guilty i The Alchemist‘s Garden.

image

Czy czeka nas fuzja gigantów? Estée Lauder i Puig negocjują fuzję wartą 40 mld dolarów

L’Oréal ma zarządzać licencją Gucci przez 50 lat

Scenariusz wcześniejszego transferu licencji był rozważany od października 2025 roku. Wówczas Kering sprzedał L’Oréal za 4,6 mld dol. biznes kosmetycznego grupy. Pakiet zawierał między innymi prawa związane z markami Bottega Veneta i Balenciaga oraz należącą do Keringa markę perfumeryjną Creed.

Dyrektor generalny koncernu Nicolas Hieronimus powiedział, że po zakończeniu okresu przejściowego L’Oréal ma zarządzać licencją Gucci przez 50 lat.


 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. lipiec 2026 19:12