StoryEditor
E-commerce
20.03.2024 08:30

Dlaczego Comarch nie poradził sobie z wszystko.pl? Czy z Allegro nie da się konkurować? [ANALIZA]

Od lewej: Tomasz Choroszewski, Remigiusz Chrzanowski, Jakub Gierszyński, eksperci od rynku e-commerce, analizują przypadek wszystko.pl - platformy marketplace, która została zamknięta kilka miesięcy od startu / kompozycja: wiadomoscikosmetyczne.pl, zdjęcia materiały prasowe i własne
Wszystko.pl miało być konkurencją dla Allegro. Nie udało się. Zaledwie kilka miesięcy po starcie Comarch zrezygnował z prowadzenia platformy sprzedażowej. Co się wydarzyło, dlaczego projekt się nie powiódł? Czy z Allegro nie da się konkurować? O komentarz i analizę sytuacji poprosiliśmy trzech ekspertów w dziedzinie e-commerce. Oto, jaki obraz rysują Remigiusz Chrzanowski, Jakub Gierszyński i Tomasz Choroszewski.

Początek roku przyniósł informacje o zamknięciach sporych projektów e-commerce. Największym echem na rynku odbiła się rezygnacja Comarchu z platformy zakupowej wszystko.pl. Stało się to po dwóch latach przygotowań i testów oraz zaledwie 8 miesięcy od jej uruchomienia.

Czytaj więcej: Comarch rezygnuje z prowadzenia marketplace wszystko.pl

Marketplace wszystko.pl chciał być konkurencją dla Allegro i przyciągał przedsiębiorców preferencyjnymi warunkami współpracy, m.in. brakiem opłat prowizyjnych od sprzedaży. Za wszystko.pl stała jedna z największych firm technologicznych z przewagą wynikającą z tego, że wiele firm handlowych korzysta z jej systemów ERP. Ich integracja z platformą zakupową była banalnie prosta. A jednak to nie wystarczyło. Co więc nie zagrało? Zapytaliśmy o to ekspertów, praktyków, specjalizujących się e-commerce. Oto ich diagnoza.

Remigiusz Chrzanowski, właściciel w firmie doradczej DrEcom: Żeby podjąć walkę z Allegro trzeba przygotować się na 10-15 lat rywalizacji

image
Remigiusz Chrzanowski, właściciel w firmie doradczej DrEcom
fot. materiały prasowe
Lider rynku marketplace e-commerce w Polsce jest tylko jeden – Allegro, które tylko w styczniu na swojej stronie odnotowało wg similarweb ponad 200 mln wizyt. Z każdym kolejnym rokiem przekonujemy się, że właściwie wszystkie dotychczasowe próby rzucenia mu rękawicy kończą się tak samo, wystarczy wspomnieć takie portale jak eBay, Shopee czy ostatnio wyłączone wszystko.pl i choć łatwo jest analizować wykresy z prawej w lewą stronę, to chyba nikogo w branży specjalnie nie dziwi ta informacja.

Na polu bitwy zostały jeszcze takie serwisy jak Amazon, który nie spieszy się z podbojem Polski, Empik, który przy ogromnym sukcesie w ostatnich latach ściąga miesięcznie na swoją stronę i tak „zaledwie” 8-10 proc. ruchu w porównaniu do Allegro, czy trochę nieoczekiwany pretender erli.pl, który cierpliwie buduje swoją pozycję zbliżając się do magicznej granicy 10 mln wizyt miesięcznie. Mamy na rynku jeszcze kilku dużych graczy, którzy tę granicę przekroczyli lub są jej dość blisko, jednak liczeni nawet wszyscy razem zbliżają się jedynie do około 50 proc. ruchu generowanego przez Allegro.

Czytaj także: Remigiusz Chrzanowski, DrEcom: To jest czas walki o pozycję lidera e-commerce w kategorii Zdrowie i Uroda

Czy to oznacza, że z Allegro nie da się konkurować? Nic bardziej mylnego. Intensywny rozwój sztucznej inteligencji, technologii VR może przynieść przełom na rynku, który stworzy realną możliwość. W bardziej tradycyjnych obszarach można nadal pobić Allegro w skuteczności wyszukiwań, często Google lepiej wyszukuje produkty na Allegro niż własna wyszukiwarka serwisu czy w wysokości prowizji i obsłudze sprzedających.

Jednak chcąc podjąć taką walkę należy się przygotować przynajmniej na 10-15 lat rywalizacji, a nie na 3 lata co robi większość biznesów. Jednocześnie wynikiem takiego cierpliwego i mądrze finansowanego podejścia będzie najprawdopodobniej wejście do TOP5 serwisów marketplace w Polsce. Póki co lider jest jeden, odparł już niejeden atak i nadal mądrze rozwija swój biznes.

Jakub Gierszyński, członek zarządu GS1 Polska: Zabrakło kampanii marketingowej, promocji budującej rozpoznawalność marki

image
Jakub Gierszyński, członek zarządu GS1
fot. materiały prasowe
Pomysł miał wielkie ambicje – przyciągnąć sprzedawców, był wspierany przez silnego inwestora jakim jest Comarch, a wszystko pod chwytliwą nazwą wszystko.pl. Niestety, mimo dobrych założeń, projekt nie przetrwał nawet pierwszego roku. Pomimo obietnic zerowej prowizji dla sprzedawców i licznych korzyści, takich jak integracje z innymi systemami czy indywidualny opiekun klienta, platforma nie zdołała przyciągnąć odpowiedniej liczby użytkowników.

Obserwując strategię Comarchu, można zauważyć, że skupiano się głównie na aspektach technologicznych i integracji z partnerami handlowymi, zaniedbując kwestie związane z promocją i rozpoznawalnością marki. Brakowało aplikacji mobilnej, co jest istotne w dzisiejszych czasach. Brakowało również wyraźnej strategii marketingowej dla konsumentów, co mogłoby pomóc w zwiększeniu widoczności platformy. Nie wiedziałem szerokiej kampanii wizerunkowej, która powinna towarzyszyć startowi platformy. Domena ledwo wychodziła powyżej 100 tys. odwiedzin miesięcznie. Dziwi mnie fakt, że nie skupiono się na wypromowaniu nawet jednej kategorii.

Czytaj także: Barbora kończy działalność w Polsce Zaskakujący ruch sieci HalfPrice. Zamyka sklep online

Ciekawie patrzy się na ten projekt, szczególnie biorąc pod uwagę, jak duża organizacja za nim stała i sam fakt, że wytrzymał zaledwie parę miesięcy. To uzmysławia skalę upadku i rozmiary tej porażki. Pozostaje przestroga, że ciężko jest konkurować na rynku marketplace, zarówno po stronie sprzedawcy, jak i samego właściciela platformy. Allegro jest hegemonem, który jeszcze długo będzie bronić swojego terytorium.

Tomasz Choroszewski, Growth & Performance Ekspert: Potrzebny był nie tylko jakościowy produkt, ale także znaczne nakłady na budowanie ruchu  

image
Tomasz Choroszewski, Growth & Performance Ekspert
fot. materiały prasowe
Początkowy etap projektu wszystko.pl opierał się na koncepcji minimalnego produktu (MVP), który miał zostać rozwinięty w kolejnych fazach, w celu maksymalizacji wygody użytkowania. Niemniej jednak, mimo początkowego optymizmu, projekt nie osiągnął spodziewanej popularności.

Liczba użytkowników w ostatnich miesiącach utrzymywała się na stosunkowo niskim poziomie, co stanowiło główne wyzwanie dla dalszego rozwoju platformy. Porównując te statystyki z konkurencyjnymi platformami, takimi jak erli.pl, gdzie liczba wizyt była znacznie wyższa, można było dostrzec trudności w budowaniu bazy użytkowników dla wszystko.pl.

Zbudowanie przyzwyczajenia do nowej platformy okazało się zadaniem wyjątkowo trudnym, wymagającym nie tylko jakościowego produktu, ale także znacznych nakładów na skalę ruchu. Być może brakowało dokładnej kalkulacji i strategii dotyczącej skalowania ruchu oraz odpowiedniego modelu biznesowego. Skutkiem tego była niewystarczająca rentowność projektu oraz osiągnięcie celów EBITA, co mogło przyczynić się do decyzji o jego zamknięciu.

Czytaj także: Allegro ma niemal 20 mln aktywnych kupujących w całej Europie Środkowej

Nowa prezes, Anna Pruska, która objęła stanowisko 5 stycznia br., przeprowadziła rewizję różnych projektów, w tym wszystko.pl. Jeśli projekt nie spełniał oczekiwań finansowych ani nie było perspektyw na poprawę sytuacji, decyzja o jego zamknięciu mogła być nieunikniona. W takim przypadku istotne było, aby firma skupiła się na projektach, które mają większy potencjał wzrostu i przynoszą lepsze wyniki finansowe.

Zamknięcie wszystko.pl może mieć pewien wpływ na rynek, zwłaszcza na konkurencję. Zdrowa konkurencja zawsze stymuluje rozwój branży, jednak w przypadku branży kosmetycznej, która jest dojrzałym sektorem z dobrze rozwiniętą świadomością marketingową i sprzedażową, zamknięcie tego projektu nie powinno stanowić dużego problemu. Inne projekty, takie jak marketplace Hebe.pl czy Superpharm.pl, mogą zaoferować większą wartość, zarówno dla branży, jak i konsumentów.

Marketplace wszystko.pl został oficjalnie uruchomiony 29 czerwca 2023 r. po po dwóch latach prac i półrocznym okresie testowania. W dniu startu było na niej aktywnych kilka milionów ofert i zarejestrowało się ponad 15 tys. sklepów internetowych. 

Czytaj więcej: Ruszyła platforma wszystko.pl. Ponad 100 tys. produktów w sekcji Uroda

Tworząc platformę sprzedażową grupa Comarch - jedna z największych firm technologicznych -  twierdziła, że rzuca rękawicę takim serwisom, jak Allegro czy Amazon. Na platformie mogli sprzedawać wyłącznie przedsiębiorcy, podmioty gospodarcze zarejestrowane w Polsce. Przewagą i zachętą dla sprzedawców miał być brak prowizji od sprzedaży. 

W lipcu ubiegłego roku firma zapowiedziała uruchomienie aplikacji wszystko.pl i kolejnych funkcjonalności platformy. 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
25.09.2026 16:01
Kto rządzi na półce tworzonej przez AI? Dwie marki mocno wyprzedzają konkurencję
La Roche-Posay czy CeraVe? Tak AI wybiera marki kosmetyczneShutterstock

Sztuczna inteligencja coraz częściej staje się pośrednikiem między konsumentem a marką kosmetyczną. Analiza ponad 3200 odpowiedzi pięciu popularnych modeli AI pokazuje, że na cyfrowej półce beauty mocno zaznaczają swoją obecność La Roche-Posay i CeraVe. Nie ma jednak jednej listy marek, którą AI pokazuje wszystkim użytkownikom. Rekomendacje zmieniają się w zależności od modelu, problemu skóry, budżetu, a nawet kolejnego pytania zadanego przez konsumenta.

W tym artykule przeczytasz:

  • La Roche-Posay najczęściej pojawia się w rekomendacjach, CeraVe najczęściej je otwiera
  • Każdy model AI układa własną półkę
  • Potrzeba skóry zmienia rekomendację
  • Jedno dodatkowe pytanie może zmienić rekomendację
  • Zmiana budżetu otwiera przestrzeń dla innych marek
  • Skąd AI czerpie informacje o kosmetykach?
  • AI może rekomendować kosmetyk, ale odpowiedź wymaga weryfikacji

Raport LLM Shelf „Nowa półka beauty. Kosmetyki w oczach AI” analizuje sposób, w jaki sztuczna inteligencja rekomenduje produkty kosmetyczne. W badaniu uwzględniono Claude Sonnet 4.5, Gemini 3.5 Flash, Google AI Overview, OpenAI GPT-5.4 mini oraz Perplexity Sonar Pro.

Analizowano rekomendacje dotyczące m.in. trądziku, oznak starzenia się skóry, odbudowy bariery hydrolipidowej, oczyszczania, nawilżania, przebarwień, skóry wrażliwej oraz ochrony przeciwsłonecznej.

La Roche-Posay najczęściej pojawia się w rekomendacjach, CeraVe najczęściej je otwiera

W całym badaniu La Roche-Posay pojawiła się jako pozytywna rekomendacja w 1260 z 3200 odpowiedzi, czyli w 39,4 proc. przypadków. CeraVe uzyskała wynik 36,7 proc. Kolejne miejsca zajęły Bioderma (16,2 proc.), BasicLab (14,6 proc.) i Bielenda (13,3 proc.).

Inaczej wygląda sytuacja, kiedy zamiast samej obecności marki analizujemy jej pozycję na początku rekomendacji. CeraVe była pierwszą rekomendowaną marką w 685 odpowiedziach, czyli w 21,4 proc. całej próby. La Roche-Posay znalazła się na pierwszym miejscu 343 razy, co odpowiada 10,7 proc. odpowiedzi.

image

AI zmienia rynek kosmetyczny od laboratorium po półkę. Eksperci: firmy muszą produkować skuteczne produkty, a nie idealne twarze

Każdy model AI układa własną półkę

Badanie pokazuje również, że nie można traktować sztucznej inteligencji jako jednego kanału rekomendacji. Poszczególne modele różniły się zarówno częstotliwością wskazywania konkretnych marek, jak i składem tworzonych przez nie shortlist.

Najczęściej markę rekomendowało Gemini 3.5 Flash – w 91,2 proc. analizowanych odpowiedzi. W Google AI Overview było to 81,2 proc., w Claude Sonnet 4.5 – 80,3 proc., w OpenAI GPT-5.4 mini – 64,4 proc., a w Perplexity Sonar Pro – 54,4 proc.

Różniły się również marki pojawiające się na czołowych miejscach. Claude najczęściej wskazywał La Roche-Posay, CeraVe i Biodermę. Gemini również stawiał na La Roche-Posay i CeraVe, ale wysoko pojawiały się w nim także BasicLab i Bielenda. Google AI Overview oraz OpenAI GPT-5.4 mini jako pierwszą markę wskazywały CeraVe, natomiast Perplexity – La Roche-Posay.

Potrzeba skóry zmienia rekomendację

Jeszcze większe różnice pojawiały się po zmianie problemu, z którym użytkownik przychodził do AI.

CeraVe miała najwyższy recommendation rate w czterech z ośmiu analizowanych obszarów: nawilżaniu (45,2 proc.), oczyszczaniu (53 proc.), odbudowie bariery (51,7 proc.) i trądziku (43,8 proc.).

La Roche-Posay prowadziła natomiast w rekomendacjach dotyczących SPF (48,2 proc.), przebarwień (36 proc.), skóry wrażliwej (49,2 proc.) oraz aging i retinoidów (30,5 proc.).

Pierwsza pozycja wyglądała jeszcze inaczej. CeraVe najczęściej otwierała rekomendację w sześciu z ośmiu analizowanych obszarów. Przy przebarwieniach pierwsza była Eucerin, a przy SPF – La Roche-Posay.

Odpowiedź na pytanie „jaką markę kosmetyczną poleca AI?” może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, czy pyta o krem nawilżający, produkt na trądzik, kosmetyk dla skóry wrażliwej czy ochronę przeciwsłoneczną.

Jedno dodatkowe pytanie może zmienić rekomendację

Raport pokazuje również, że pierwsza odpowiedź AI nie musi być końcem procesu zakupowego. Badacze przeprowadzili 1180 follow-upów, pytając m.in. o jeden najlepszy produkt, zamiennik, produkt uzupełniający czy tańszą alternatywę.

W pytaniach o zamiennik najczęściej pojawiała się La Roche-Posay – w 41,5 proc. odpowiedzi. CeraVe uzyskała 30,1 proc., a dalej znalazły się Eucerin, Bioderma i BasicLab.

Kiedy użytkownik pytał natomiast, co jeszcze dobrać do wcześniej rekomendowanego produktu, pierwsze miejsce zajmowała CeraVe z wynikiem 47,9 proc.

Jeszcze inaczej wyglądały odpowiedzi, gdy użytkownik wymagał wskazania tylko jednego produktu. CeraVe była wtedy pierwszym wyborem w 25,6 proc. odpowiedzi, przed La Roche-Posay z wynikiem 18,4 proc.

image

Koniec z nitkowaniem? Dyson przedstawia szczoteczkę AI

Zmiana budżetu otwiera przestrzeń dla innych marek

Jednym z najbardziej wyraźnych efektów kolejnego pytania była zmiana budżetu.

W bazowym badaniu liderami były La Roche-Posay i CeraVe. Po wprowadzeniu ograniczenia cenowego na czele follow-upów znalazły się Ziaja (36 proc.), Bielenda (25,4 proc.), CeraVe (22 proc.), Eveline (17,4 proc.) i Isana (14,4 proc.).

La Roche-Posay, która w całym benchmarku miała recommendation rate na poziomie 39,4 proc., w module dotyczącym zmiany budżetu pojawiała się w 4,2 proc. odpowiedzi.

Autorzy raportu zaznaczają, że nie jest to klasyczny test uplift i wartości te nie powinny być porównywane jako identyczne wskaźniki. Wynik pokazuje jednak, jak mocno zmiana kryterium wyboru może zmienić zestaw marek pojawiających się w odpowiedzi AI.

AI podpowiada również, gdzie kupić kosmetyk

Badanie objęło także ścieżkę zakupową. Modele nie ograniczały się do odpowiedzi na pytanie, jaki kosmetyk wybrać. W części przypadków wskazywały również kanał lub konkretnego sprzedawcę.

W 36,4 proc. analizowanych odpowiedzi AI wskazywało ogólny kanał zakupu, a 21,1 proc. wymieniało konkretnego retailera. W 13,1 proc. odpowiedzi wyraźnie wskazano miejsce zakupu.

Wśród retailerów zdecydowanie wyróżniał się Rossmann. Pojawił się w 81,6 proc. odpowiedzi zawierających rekomendację sklepu i w 63,3 proc. przypadków był pierwszą wymienioną siecią. Jednocześnie 70,8 proc. takich odpowiedzi wskazywało więcej niż jednego sprzedawcę.

Co istotne, ponad połowa rekomendacji konkretnego sklepu pojawiła się bez bezpośredniego pytania o miejsce zakupu. Spośród 414 odpowiedzi z wyraźnie wskazanym miejscem zakupu 213 pochodziło z neutralnych promptów, a 201 z pytań sugerujących budżet, dostępność lub kanał.

Rekomendacja sklepu nie oznacza przy tym automatycznie rekomendacji jego marki własnej. W 338 odpowiedziach kierujących użytkownika do Rossmanna jego marki własne pojawiły się tylko w 22 przypadkach, czyli około 6,5 proc.

Skąd AI czerpie informacje o kosmetykach?

Raport rozdziela również dwie kwestie: źródła, z których korzysta AI, oraz marki i produkty, które ostatecznie rekomenduje.

Wśród najczęściej pojawiających się domen w warstwie źródeł na pierwszym miejscu znalazł się Super-Pharm (1034 wystąpienia), przed Rossmannem (977), American Academy of Dermatology (654), Cosibellą (613) i Hebe (590).

Jednocześnie Rossmann był najczęściej wskazywanym miejscem zakupu. Jak podkreślają autorzy raportu, samo cytowanie danej domeny nie oznacza automatycznie jej wpływu na rekomendację ani tego, że AI kieruje użytkownika do konkretnego sklepu.

Różnice widać również pomiędzy samymi modelami. Gemini pokazywało zarejestrowane źródła w 53,9 proc. odpowiedzi, ale rekomendowało markę w 91,2 proc. Z kolei Perplexity prezentowało źródła w 99,5 proc. odpowiedzi, a markę rekomendowało w 54,4 proc.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

AI może rekomendować kosmetyk, ale odpowiedź wymaga weryfikacji

Badanie objęło również ocenę odpowiedzi pod kątem elementów wymagających dodatkowej weryfikacji. W 710 z 3200 odpowiedzi bazowych pojawiła się przynajmniej jedna taka flaga.

Najczęściej dotyczyła ona twierdzenia medycznego lub dotyczącego skuteczności bez wystarczającego źródła – 440 przypadków. W 300 odpowiedziach pojawiła się rekomendacja bez zarejestrowanego źródła, a w 123 brakowało wystarczającego zastrzeżenia dotyczącego bezpieczeństwa przy podwyższonym ryzyku.

Jednocześnie w 200 odpowiedziach dotyczących sytuacji wymagających szczególnej ostrożności konkretna marka została zarekomendowana tylko pięć razy. W pozostałych przypadkach modele zazwyczaj rozpoznawały potrzebę postawienia bezpieczeństwa przed wskazaniem konkretnego produktu.

Nowa przestrzeń dla marek kosmetycznych

Z perspektywy producentów kosmetyków raport pokazuje, że sama obecność marki w odpowiedziach AI nie jest jedynym parametrem, który można analizować. Znaczenie ma również to, jak wysoko marka się pojawia, przy jakich potrzebach jest rekomendowana, w którym systemie, jak stabilna jest rekomendacja i co dzieje się po kolejnym pytaniu użytkownika.

Oznacza to również większe znaczenie treści produktowych przez marki odpowiadających na konkretne pytania konsumentów. Informacje o przeznaczeniu produktu, składnikach, sposobie stosowania, miejscu w rutynie pielęgnacyjnej, możliwych zamiennikach czy łączeniu z innymi kosmetykami mogą mieć znaczenie dla tego, jak marka jest przedstawiana w odpowiedziach generowanych przez AI.

W przypadku sztucznej inteligencji nie ma więc jednej „pozycji marki”. O jej widoczności decyduje jednocześnie to, czy trafia do rozważanych produktów, jak wysoko jest ustawiana, przy jakiej potrzebie pojawia się jako pierwszy wybór, co dzieje się po kolejnym pytaniu, z jakich źródeł korzysta model i dokąd ostatecznie kieruje użytkownika.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
25.09.2026 12:59
TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach
83 mln dolarów z livestreamów. Tak marki beauty sprzedają na TikTok ShopShutterstock

Livestream shopping coraz mocniej zaznacza swoją obecność na amerykańskim rynku beauty. W pierwszej połowie 2026 roku dziesięciu największych sprzedawców kosmetyków na TikTok Shop wygenerowało łącznie ponad 83 mln dolarów przychodu ze sprzedaży prowadzonej podczas transmisji na żywo. Lider rankingu, Medicube, odpowiadał za blisko 19,4 mln dolarów.

W tym artykule przeczytasz:

  • K-Beauty na czele TikTok Shop

  • Livestream i reklama idą ze sobą w parze

  • TikTok Shop staje się coraz ważniejszym kanałem sprzedaży beauty

  • W livestream commerce pojawiają się również najwięksi retailerzy

  • Sephora również stawia na livestreamy

  • Simply Mandys pokazuje siłę twórcy

  • Jak TikTok Shop zmienia sposób sprzedaży kosmetyków?

K-Beauty na czele TikTok Shop

Pierwsze dwa miejsca zestawienia zajęły marki koreańskie. Liderem został Medicube, marka znana m.in. z urządzeń do pielęgnacji skóry, produktów na niedoskonałości oraz serów z PDRN. W pierwszej połowie roku wygenerowała na TikTok Shop niemal 19,4 mln dolarów przychodów ze sprzedaży podczas livestreamów.

Drugie miejsce przypadło marce Dr. Melaxin, która osiągnęła 13,3 mln dolarów. Na trzeciej pozycji znalazło się Tarte Cosmetics z wynikiem 10,2 mln dolarów.

Pierwszą piątkę uzupełniły Based Bodyworks, marka specjalizująca się w męskiej pielęgnacji, z wynikiem 8,7 mln dolarów oraz internetowy sprzedawca perfum FragranceNet, który wygenerował 5,8 mln dolarów.

Łącznie pięć największych marek odpowiadało za 57,4 mln dolarów z ponad 83 mln dolarów wygenerowanych przez całą pierwszą dziesiątkę.

Top 10 beauty brands według przychodów z livestreamów na TikTok Shop w I połowie 2026 roku:

  • Medicube US Store – 19,4 mln dolarów
  • Dr. Melaxin – 13,3 mln dolarów
  • Tarte Cosmetics – 10,2 mln dolarów
  • Based – 8,7 mln dolarów
  • FragranceNet – 5,8 mln dolarów
  • Oudlash – 5,8 mln dolarów
  • Bask and Lather Co – 5,5 mln dolarów
  • BEAUTYHOUSE.COM – 5,1 mln dolarów
  • Dr. Groot Hair – 4,7 mln dolarów
  • Simply Mandys – 4,6 mln dolarów

image

Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?

Livestream i reklama idą ze sobą w parze

Ranking sprzedaży pokazuje jeszcze jedną zależność. Najwięksi sprzedawcy podczas transmisji na żywo są jednocześnie jednymi z największych reklamodawców beauty na TikTok Shop.

Medicube, Dr. Melaxin, Tarte Cosmetics i Based Bodyworks zajęły odpowiednio pierwsze cztery miejsca w zestawieniu wydatków reklamowych kategorii beauty i personal care w pierwszej połowie 2026 roku.

Medicube przeznaczyło na reklamę 23,7 mln dolarów, Dr. Melaxin 19,6 mln dolarów, Tarte Cosmetics 10,4 mln dolarów, a Based Bodyworks 5,1 mln dolarów.

Wydatki reklamowe całej pierwszej dziesiątki zestawienia wyniosły 80,8 mln dolarów.

Warto przy tym zaznaczyć, że dane Charm.io dotyczące wydatków reklamowych obejmują reklamy w nagranych wcześniej i krótkich materiałach wideo. Nie uwzględniają livestreamów ani sprzedaży generowanej przez karty produktów.

TikTok Shop staje się coraz ważniejszym kanałem sprzedaży beauty

Livestream commerce ma w Stanach Zjednoczonych wyraźnie rosnąć. Według prognoz eMarketer sprzedaż detaliczna za pośrednictwem transmisji na żywo w USA zwiększy się w 2026 roku o 35 proc., osiągając 19,8 mld dolarów. Z zakupów podczas livestreamów ma skorzystać ponad 58 mln konsumentów.

Beauty jest przy tym największą kategorią na TikTok Shop. Według danych Charm.io sprzedaż kosmetyków na amerykańskim TikTok Shop wyniosła 3,6 mld dolarów w ciągu 12 miesięcy do czerwca 2026 roku.

Według McKinsey & Co. livestreamy odpowiadają za około 22 proc. sprzedaży beauty realizowanej na TikTok w USA.

Dla marek kosmetycznych format ma kilka funkcji jednocześnie. Podczas jednej transmisji można zaprezentować produkt, odpowiedzieć na pytania widzów, pokazać sposób użycia, zaoferować promocję i od razu skierować użytkownika do zakupu. Granica między treścią, reklamą a handlem staje się więc bardzo cienka.

Alex Nisenzon, CEO Charm.io, zwraca uwagę, że transmisja na żywo daje również poczucie pilności – odbiorca ma powód, aby kupić produkt właśnie w momencie, kiedy trwa transmisja, a prowadzący prezentuje ofertę. Jak wskazuje, najlepiej działające livestreamy przypominają interaktywne programy, w których sprzedaż jest elementem całego doświadczenia.

image

Niebezpieczne kosmetyki nadal trafiają do klientów Amazona i Temu. W składzie rtęć

W livestream commerce pojawiają się również najwięksi retailerzy

Na TikTok Shop nie są obecne już wyłącznie mniejsze marki czy sprzedawcy, którzy od początku budowali biznes wokół mediów społecznościowych. W livestream commerce zaczynają mocniej działać również duże sieci kosmetyczne.

Ulta Beauty dołączyła do TikTok Shop w marcu 2026 roku. Livestreaming wykorzystuje m.in. podczas dużych wydarzeń promocyjnych, takich jak 21 Days of Beauty. Sieć przekształciła również swój sklep w Chelsea w Nowym Jorku w studio TikTok Shop.

Podczas ostatniego calla wynikowego CEO Ulta Beauty Kecia Steelman poinformowała, że storefront marki na TikTok Shop wygenerował od momentu uruchomienia ponad 100 mln wyświetleń. Firma przeprowadziła również transmisję z premierą zapachu z udziałem raperki Ice Spice, którą Steelman określiła jako pierwszą tego typu premierę zapachową z udziałem celebrytki na TikTok.

Skala sprzedaży Ulta w livestreamach jest jednak na razie zdecydowanie mniejsza niż liderów zestawienia Charm.io. W pierwszej połowie 2026 roku sieć wygenerowała w tym kanale 152 029 dolarów, co dało jej 334. miejsce wśród sprzedawców beauty.

Sephora również stawia na livestreamy

We wrześniu na TikTok Shop oficjalnie pojawiła się również Sephora. Debiutowi towarzyszył livestream prowadzony przez beauty creatorkę Mikaylę Nogueirę.

Początkowo oferta sklepu obejmowała produkty POV Beauty oraz Sephora Collection. Według danych przywoływanych przez Beauty Independent do 23 września Sephora sprzedała za pośrednictwem swojego storefrontu na TikTok Shop blisko 2300 produktów.

Strategia Sephory opiera się m.in. na formule Sephora Drop Shop. Zakłada ona comiesięczne, ekskluzywne premiery produktów. Ich zapowiedzi pojawiają się w kolejnych tygodniach, a finałem jest livestream z udziałem celebrytów, założycieli marek i twórców internetowych. To model, w którym sama premiera produktu staje się wydarzeniem. Konsument nie tylko dowiaduje się o nowości, ale może obserwować jej prezentację, wejść w interakcję z prowadzącymi i dokonać zakupu podczas transmisji.

image

Lush rozpoczyna kampanię przeciwko Big Tech. 75% ceny produktu trafi na cel społeczny

Simply Mandys pokazuje siłę twórcy

Jednym z ciekawszych przykładów wykorzystania livestream commerce jest Simply Mandys, marka zajmująca się pielęgnacją włosów, która zajęła 10. miejsce w rankingu Charm.io z wynikiem 4,6 mln dolarów.

Jej założycielka Mandys Peña została pierwszą indywidualną twórczynią w USA, która podczas jednej, ośmiogodzinnej transmisji na TikTok Shop wygenerowała 1 mln dolarów wartości sprzedaży brutto. Według Beauty Independent podobny wynik udało jej się osiągnąć podczas kolejnych transmisji.

TikTok Shop ma odpowiadać za około 85 proc. przychodów Simply Mandys. Codzienne livestreamy marki przyciągają zwykle około 1200 aktywnych uczestników, natomiast podczas transmisji związanych z dużymi kampaniami liczba ta może sięgać nawet 20 tys. osób.

Peña zwraca uwagę na jeszcze jeden element. Jak mówiła Beauty Independent, nie chce, aby jej transmisje wyglądały na wyreżyserowane ani sprowadzały się do nakłaniania widzów do zakupów. Jej podejście opiera się przede wszystkim na naturalnym sposobie prowadzenia transmisji.

To ciekawy kontrast wobec rosnących budżetów reklamowych największych marek. Dane Charm.io pokazują, że pieniądze przeznaczane na promocję są ważnym elementem ekosystemu TikTok Shop, ale sama obecność reklamowa nie jest tym samym co format livestreamu. W transmisji marka lub twórca musi jeszcze utrzymać uwagę odbiorcy przez kilkadziesiąt minut czy nawet kilka godzin.

Jak TikTok Shop zmienia sposób sprzedaży kosmetyków?

Pierwsza połowa 2026 roku pokazuje, że livestream shopping nie jest już wyłącznie eksperymentem małych marek beauty. Na TikTok Shop spotykają się dziś koreańskie marki skincare, firmy specjalizujące się w męskiej pielęgnacji, haircare i perfumach, ale także globalni retailerzy, tacy jak Ulta Beauty czy Sephora.

W przypadku kosmetyków znaczenie tego kanału może być szczególnie duże. Produkty beauty wymagają często wyjaśnienia działania, pokazania konsystencji, sposobu aplikacji czy efektu przed i po użyciu. Livestream pozwala połączyć demonstrację produktu z rekomendacją twórcy, rozmową z odbiorcami i zakupem w jednym miejscu.

Dane z pierwszej połowy roku pokazują przy tym, że największe marki obecne w tym modelu nie traktują transmisji jako oddzielnego działania. Livestreamy, krótkie formaty wideo, reklama i sprzedaż na TikTok Shop tworzą jeden ekosystem, w którym granica między odkrywaniem produktu a jego zakupem staje się coraz krótsza.

 

Źródło: Beautyindependent, Charm.io

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. wrzesień 2026 18:17