StoryEditor
Twarz
07.11.2019 00:00

Co liczy się dla rodziców kupujących kosmetyki dla dzieci?

Zainteresowanie kosmetykami dla dzieci rośnie. Wynika to z ogólnej tendencji – kupujemy więcej, wydajemy więcej, również na kosmetyki. Zwłaszcza że ich oferta się powiększa, bo producenci poprzez wprowadzanie nowości stymulują popyt. Młodzi rodzice, wybierając konkretny produkt i markę, kierują się wskazówkami lekarzy i położnych. Ale równie chętnie buszują po internecie, szukając opinii i porad innych mam i ojców.

Segment pielęgnacji dla dzieci już od dłuższego czasu cieszy się dużym zainteresowaniem konsumentów. Wiedzą oni dużo o potrzebach dziecięcej (również niemowlęcej) skóry. Obserwowany w Polsce baby boom jest kolejnym powodem, dla którego coraz więcej osób interesuje się preparatami dla najmłodszych. Zresztą w większości kategorii kosmetyków, które produkujemy, można zauważyć tendencję wzrostową. Ludzie lubią dbać o skórę – uważa Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu w firmie Ziaja.

Rodzice nie oszczędzają, zwłaszcza na pierwszym dziecku. Kosmetyki dla niemowląt i dzieci mają się więc dobrze, są coraz bardziej różnorodne. Jest w czym przebierać. Rodzice mają tak duży wybór, że trudno ocenić, jak duże mogą być wzrosty poszczególnych marek. Co więcej, marketing i działania pozwalające rodzicom poznać kosmetyk muszą się odbywać cały czas – dodaje Kamilla Stańczyk, właścicielka firmy Eco and More.

Dobre opinie mogą wywindować markę lub produkt do poziomu hitu, złe - błyskawicznie ją pogrążyć

Zaufanie do marki czy pęd za nowościami?

To, co nowe, jest ciekawe, chce się tego spróbować. Młodzi rodzice nie są wyjątkiem w tym zakresie. – Największą popularnością w naszej ofercie cieszą się kosmetyki dla noworodków i niemowląt do pielęgnacji ciała, jamy ustnej i ochrony słonecznej, m.in. płyn natłuszczający do kąpieli, żele do zębów od pierwszego ząbka czy słoneczna emulsja do ciała. To w dużej mierze wynika z ogromnej aktywności osób, które po raz pierwszy zostaną rodzicami i w związku z tym intensywnie poszukują informacji, chcą zdobywać wiedzę, wybierają idealne produkty, testują kosmetyki i zbierają opinie – mówi Joanna Kowalczuk.

W przypadku produktów dla noworodków widzimy ogromne zainteresowanie francuskim wyrobem Liniment. Jest to połączenie oliwy oraz wody wapiennej. Natomiast po 6­-7 miesiącu życia dziecka rodzice zaczynają myśleć o paście do zębów. I to ta kategoria rośnie niezwykle szybko – dodaje Kamilla Stańczyk.

Trzeba jednak pamiętać, że wyrobienie sobie dobrej pozycji na półce z kosmetykami dla dzieci trwa, bo rodzice muszą nabrać zaufania do marki, żeby zdecydować się na zakup. To bardzo wrażliwy segment – zła opinia może pogrążyć markę i produkt, zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych, gdzie każdy może się wypowiedzieć i wystawić kosmetykowi subiektywną ocenę. Tak samo dobre opinie mogą wywindować markę lub produkt do poziomu hitu.

Jeżeli dziecko ma gładką, zdrową i nieprzesuszoną skórę, nie ma potrzeby stosowania środków pielęgnacyjnych

Rekomendacje ekspertów a konsumenckie mity

Nadal bardzo duże znaczenie, szczególnie w przypadku kosmetyków dla niemowląt, mają rekomendacje zaufanych ekspertów. – Rodzice szukają produktów sprawdzonych. Nie są skłonni do eksperymentowania, dlatego często wybierają preparaty znane i polecane. Dużym zaufaniem darzą porady lekarzy, położnych oraz instruktorów w szkołach rodzenia – mówi Joanna Kowalczuk. Dodaje jednak, że bardzo często polegają na doświadczeniach i opiniach innych rodziców. Tak samo myśli Kamilla Stańczyk. – Liczy się sugestia lekarza, kiedy pojawia się kłopot ze skórą. Natomiast rodzice bardzo polegają na opiniach innych rodziców i czytają wszystko, co znajdą w sieci. Skład ma bardzo duże znaczenie dla wielu osób – mówi.

Kłopotem jest to, co internet z siebie wyrzuca. Jest szereg fachowych porad i blogów prowadzonych również przez położne. Znajdziemy tu charakterystykę okresu ciąży i połogu, wskazówki, jak opiekować się niemowlakiem i jak radzić sobie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie w nowej roli. Położne jak za rękę prowadzą młodych, często zagubionych rodziców przez meandry macierzyństwa. Zalecenia pielęgnacyjne rodzice dostają też w szpitalu, na oddziałach położniczych. Jeśli szukamy tu porad na temat używania kosmetyków – są one jasne: im mniej, tym lepiej. „Kąpiel nie częściej niż 2­-3 razy w tygodniu lub w razie potrzeby, bo częstsza może wysuszać skórę dziecka. Do mycia woda i emolienty. Jeżeli dziecko ma gładką, zdrową i nieprzesuszoną skórę, nie ma potrzeby stosowania środków pielęgnacyjnych. Jeżeli skóra jest sucha, łuszcząca się, można zastosować emolienty. Do pielę-gnacji pośladków i krocza woda, chusteczki pielęgnacyjne ostrożnie i tylko na zdrową skórę (mogą powodować podrażnienia). W razie odparzeń – krem przeciw odparzeniom. Pieluszki jednorazowe mogą powodować miejscowe podrażnienia. Należy wtedy zastosować inny rodzaj pieluszek” – to w skrócie fachowe zalecenie pielęgniarskie dotyczące pielęgnacji noworodka ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Ale internet pełen jest też pseudofachowców i mitów. Wśród najczęściej powtarzanych znajdują się te, że kosmetyki naturalne są lepsze dla dziecka i że stosując je, minimalizujemy ryzyko alergii. – Nic bardziej mylnego. Kosmetyk naturalny nie może stać się synonimem kosmetyku do skóry wrażliwej. Naturalne składniki mogą być bardzo silnymi alergenami. Szczególnie kiedy mowa o kosmetykach kwiatowych czy zawierających zapachy takie jak geraniol, limonen – podkreśla Kamilla Stańczyk, której firma specjalizuje się w dystrybucji kosmetyków ekologicznych. Zarazem podpowiada, na co należy zwrócić uwagę, wybierając kosmetyk dla dziecka, i jak czytać składy. – Warto spojrzeć na kolejność składników. Wysoko powinny być naturalne oleje. Na przykład oliwa. Zdaję sobie sprawę, że SLS jest dopuszczony do używania w produktach dla dzieci, ale jego stężenie ma znaczenie. Sulfaty naprawdę mogą wysuszyć skórę dziecka. Mówię to jako mama niemowlęcia, które najlepiej znosiło proste w składzie kosmetyki myjące i nawilżające – zaznacza.

Ważny jest rozsądek

Wśród najczęściej używanych produktów do pielęgnacji niemowląt i dzieci są nawilżane chusteczki. Wielu rodziców używa ich non stop. To poważny błąd. – Większość chusteczek zawiera te same substancje, co kosmetyki myjące. Ja z przekonania, doświadczenia i wiedzy polecam chusteczki z wodą, a najlepiej zwy-kle bawełniane myjki i wodę w kranu – mówi Kamilla Stańczyk. Chusteczki nawilżane zostały stworzone do sytuacji awaryjnych, a nie do ciągłego używania, o czym rodzice zapomnieli. Głośno mówi się już o tym, że złe nawyki pielęgnacyjne, w tym zbyt rzadkie zmienianie pieluszek, stosowanie niewłaściwych kosmetyków i stałe stosowanie jednorazowych chusteczek, mogą powodować, a przynajmniej przyczyniać się do chorób układu moczowego i narządów płciowych. Położne zalecają, by dzieci możliwie często „wietrzyły” pośladki, a pieluszki były często zmieniane. – Jeśli stosujemy chusteczki nawilżane, to najlepiej najpierw spłukać je wodą, żeby usunąć z nich nadmiar tego, czym są nasączane – mówi nam anonimowo jedna z położnych. Kamilla Stańczyk jako mama stwierdza: – Produkt do mycia i produkt do natłuszczenia. Więcej nie ma potrzeby. Zaczerwienienia czy podrażnienia miejscowo można potraktować maścią z cynkiem. Okazjonalnie. Szampony można wprowadzić dla kilkulatka.

Paleta możliwości w przypadku firm produkujących kosmetyki poszerza się, gdy z wieku niemowlęcego wchodzimy w dziecięcy. – Mamy bardzo szerokie portfolio. Są w nim tak proste rzeczy jak chusteczki nasączone wodą, jak i naprawdę zaawansowane, jak mineralne kremy na słońce – mówi Kamilla Stańczyk. – Nowości wprowadzamy co sezon. Ale muszą to być pro-dukty uzupełniające się i rozwiązujące problemy. Balsam ułatwiający oddychanie, smakowe pasty do zębów, krem na słońce. Dla starszych dzieci wprowadzamy więcej produktów. To wtedy maluch zaczyna decydować, a nie rodzic. Dzieci kupują emocjami i oczami. Dlatego wprowadzamy ekologiczne kosmetyki zachęcające do higieny, ale też np. lakiery do paznokci. Mała dziewczynka naśladuje mamę. Możemy jej zapewnić zdrowe i bezpieczne kosmetyki z różnych obszarów, nie tylko higieny – deklaruje. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
24.08.2026 11:01
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią / Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
/ Materiał Partnera
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
SUNGBOON EDITOR w Polsce. Premium K-beauty z gabinetową technologią
Gallery

Koreańska pielęgnacja w Polsce wkracza w zupełnie nową fazę. Segment K-beauty rośnie dynamiczniej niż cała branża kosmetyczna, a konsumenci coraz mocniej poszukują zaawansowanych rozwiązań premium. Na ten rynkowy popyt odpowiada wyłączny importer i dystrybutor SkinCare.pl, wprowadzając do Polski markę SUNGBOON EDITOR. Flagowa ampułka liftingująca brandu sprzedała się już w milionach egzemplarzy na całym świecie. O filozofii skin longevity, technologii ultra niskocząsteczkowego kolagenu i planach ekspansji na polskim rynku rozmawiamy z Pawłem Karczewskim, Prezesem Zarządu SkinCare.pl oraz Magdaleną Małkiewicz, Growth & Marketing Director SkinCare.pl.

1. K-Beauty od lat wyznacza trendy w pielęgnacji. Dlaczego zdecydowaliście się wprowadzić do Polski akurat SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: To prawda, K-beauty potrafi wyprzedzać rynek kosmetyczny o kilka kroków. Wyróżnia się umiejętnym łączeniem innowacyjnych technologii, skutecznych składników aktywnych i przyjemności codziennego stosowania. SUNGBOON EDITOR zwrócił naszą uwagę właśnie takim podejściem: marka tworzy bardzo nowoczesne formuły odpowiadające na konkretne potrzeby skóry, a przy tym opiera komunikację na wyrazistych składnikach. Myślę, że SUNGBOON EDITOR w wyjątkowy sposób przenosi technologie znane z profesjonalnej kosmetyki do domowego spa i dzięki temu zaawansowana pielęgnacja staje się dostępna na co dzień, bez konieczności wizyty w gabinecie.          

2. Gwiazdą marki jest ampułka Silk Peptide Intensive Lifting Ampoule. Co sprawia, że to właśnie ona stała się bestsellerem? 

Paweł Karczewski: Nie bez powodu stała się bestsellerem i flagowym produktem SUNGBOON EDITOR. To ona w dużej mierze zbudowała rozpoznawalność marki i odniosła olbrzymi sukces sprzedażowy. Wyróżnia się efektowną formułą z widocznymi włóknami kolagenowymi, ukierunkowaną na poprawę jędrności, elastyczności i wygładzenie skóry. Kolagenowe nici natychmiast przyciągają uwagę, a ampułka jednocześnie oferuje to, czego konsumenci oczekują od K-beauty: realne działanie, lekką konsystencję, komfort stosowania i efekt zadbanej, bardziej napiętej oraz promiennej cery. 

3. Coraz częściej mówi się nie o anti-aging, ale o „skin longevity”. Jak SUNGBOON EDITOR wpisuje się w tę filozofię? 

Magdalena Małkiewicz: Zmiana z „anti-aging” na „skin longevity” to znacznie więcej niż nowy trend. To ewolucja sposobu myślenia o pielęgnacji, która odchodzi od walki z wiekiem na rzecz długofalowego wspierania zdrowia i kondycji skóry. Ten kierunek jest nam bardzo bliski, ponieważ odpowiada na rosnącą świadomość konsumentów i ich potrzebę bardziej autentycznej komunikacji. Proces starzenia jest naturalną częścią życia i, moim zdaniem, pięknym przywilejem. Rolą nowoczesnej pielęgnacji nie jest obiecywanie zatrzymania czasu, ale wspieranie skóry poprzez skuteczną, regularną pielęgnację podejmowaną dla siebie, a nie pod wpływem zewnętrznych oczekiwań. SUNGBOON EDITOR doskonale wpisuje się w tę filozofię. Marka łączy zaawansowane technologie i wysoką skuteczność z prostym, dostępnym podejściem do pielęgnacji, przenosząc rozwiązania inspirowane profesjonalną kosmetologią do codziennej rutyny.  Jako dystrybutor konsekwentnie budujemy portfolio marek przyszłościowych, opartych na technologii, badaniach i realnej skuteczności, a jednocześnie dostępnych dla szerokiego grona konsumentów. Wierzymy, że rolą dystrybutora jest nie tylko wprowadzanie innowacyjnych marek na rynek, ale także współtworzenie odpowiedzialnej komunikacji o pielęgnacji, takiej, która zachęca do świadomej troski o skórę i budowania jej długoterminowej kondycji, zamiast skupiania się na walce z upływem czasu.

4. SkinCare.pl jest na rynku znany jako importer i dystrybutor wielu azjatyckich marek. Jak SUNGBOON EDITOR uzupełnia to portfolio? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR doskonale uzupełnia nasze portfolio, ponieważ reprezentuje segment premium koreańskiej pielęgnacji, oparty na innowacyjnych składnikach aktywnych i zaawansowanych technologiach. W naszej ofercie znajdują się marki odpowiadające na różne potrzeby konsumentów, natomiast SUNGBOON EDITOR wyróżnia się nowoczesnym podejściem do pielęgnacji skóry, skoncentrowanym na jej długofalowej kondycji, regeneracji i zachowaniu zdrowego wyglądu. To marka dla świadomych klientów, którzy oczekują skutecznych formuł, wysokiej jakości oraz produktów zgodnych z najnowszymi trendami K-beauty. Dzięki temu nasze portfolio staje się jeszcze bardziej kompleksowe i pozwala nam odpowiadać na potrzeby zarówno osób rozpoczynających przygodę z koreańską pielęgnacją, jak i najbardziej wymagających miłośników kosmetyków premium. 

 

 

5. Co dokładnie zyskuje partner B2B, decydując się na współpracę z Wami? 

Paweł Karczewski: Przede wszystkim bezpieczeństwo, stabilność i prawdziwe partnerstwo. Historia SkinCare.pl pokazuje, że rzadko zmieniamy marki obecne w naszej dystrybucji. Stawiamy na długofalowy rozwój i jesteśmy lojalni wobec partnerów biznesowych, z którymi od wielu lat wspólnie popularyzujemy kosmetyki koreańskie na polskim rynku. Nasi klienci są zaopiekowani na każdym etapie współpracy. Proponujemy rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, co dotyczy zarówno asortymentu i cen, jak i promocji oraz wsparcia marketingowego. Pozostajemy w bliskim, częstym kontakcie i aktywnie reagujemy na zmieniające się oczekiwania rynku. Nie narzucamy jednego schematu działania, ponieważ nasi klienci, sieci handlowe, drogerie i e-commerce funkcjonują inaczej. Wierzymy, że dobrze dopasowana oferta, poparta partnerską relacją i wzajemnym zaufaniem, zawsze przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. 

6. Ceny w segmencie K-beauty potrafią być bardzo różne. Gdzie plasuje się SUNGBOON EDITOR? 

Paweł Karczewski: SUNGBOON EDITOR plasuje się w segmencie premium K-beauty. Marka łączy zaawansowane składniki aktywne, dopracowane formuły i elegancką identyfikację wizualną, oferując pielęgnację dla klientek, które szukają czegoś więcej niż podstawowego działania. To kosmetyki o wysokiej wartości pielęgnacyjnej, stworzone z myślą o świadomych konsumentkach zwracających uwagę zarówno na skuteczność formuły, jak i na jakość całego doświadczenia z marką. 

7. Jak oceniacie potencjał tej kategorii w Polsce i jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? 

Paweł Karczewski: Potencjał kategorii K-beauty w Polsce wciąż jest bardzo duży. Konsumenci są coraz bardziej świadomi, zwracają uwagę na składniki aktywne i szukają produktów, które oferują realne korzyści dla skóry. Widzimy również rosnące zainteresowanie markami premium, łączącymi innowacyjne technologie z wysoką jakością. Dlatego wierzymy, że SUNGBOON EDITOR ma przed sobą bardzo obiecującą przyszłość. W najbliższych miesiącach planujemy sukcesywnie poszerzać ofertę marki, rozwijać współpracę z partnerami handlowymi oraz zwiększać jej dostępność w Polsce. Chcemy, aby SUNGBOON EDITOR stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek premium w segmencie koreańskiej pielęgnacji. 

8. Strzykawka w zestawie brzmi dość odważnie. Czy to nie odstrasza klientów? 

Magdalena Małkiewicz: Przez chwilę sami się o to obawialiśmy, ale jest dokładnie przeciwnie. Strzykawka to jeden z elementów, które najmocniej przyciągają uwagę. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z procedurami gabinetowymi i ostrzykiwaniem, ale szybko okazuje się, że pełni wyłącznie funkcję precyzyjnego aplikatora. Dzięki niej łatwo odmierzyć odpowiednią ilość ampułki i dozować ją bez kontaktu palców z formułą. Ten zabieg projektowy dobrze oddaje charakter marki, która łączy pielęgnację domową z estetyką inspirowaną profesjonalnymi kuracjami. Zamiast odstraszać, aplikator buduje wrażenie zaawansowanej technologii, wyróżnia kosmetyk na półce i sprawia, że sama aplikacja staje się bardziej angażującym rytuałem. 

9. Wspomnieliście o ogromnym sukcesie sprzedażowym. Jak duża jest skala popularności tej ampułki? 

Paweł Karczewski: Skala popularności jest naprawdę imponująca. Według najnowszych danych marki ampułka przekroczyła już 2,46 mln sprzedanych opakowań w kanałach online i offline, stając się jednym z najważniejszych produktów w portfolio SUNGBOON EDITOR. Jej sukces nie ogranicza się przy tym do Korei, a tak silne wyniki sprzedażowe były dla nas jednym z najważniejszych sygnałów, że warto pokazać ten produkt również europejskim konsumentom. Chcemy wykorzystać jego potencjał i zbudować w Europie równie mocną rozpoznawalność marki, opierając komunikację nie tylko na efektownej formule, ale także na realnym sukcesie rynkowym. 

10. Marka mocno stawia na kolagen poniżej 300 daltonów. Co ta wartość realnie oznacza dla skóry? 

Paweł Karczewski: Kolagen jest wykorzystywany w kosmetykach na szeroką skalę, a konsumenci wciąż go poszukują, od lat utrzymuje się w czołówce fraz wyszukiwanych w internecie. Jego działanie na skórę zależy od wykorzystanej formy. W postaci podstawowej działa pielęgnująco: nawilża, poprawia wygląd i sprężystość, nie ma jednak szansy na przenikanie przez warstwę rogową, ponieważ jego cząsteczka to około 300 000 Da (daltonów). Dzięki hydrolizie można ją zmniejszyć do około 1000–50 000 Da. Wtedy w składzie INCI widnieje jako Hydrolyzed Collagen. O wartościach poniżej 5000 Da mówi się jako o kolagenie niskocząsteczkowym; im mniejsza masa cząsteczkowa, tym mniejsze peptydy kolagenowe, a to sprzyja lepszemu działaniu. SUNGBOON EDITOR postawił na kolagen ultraniskocząsteczkowy, o masie poniżej 300 daltonów, co świadczy o naprawdę imponującej technologii i zintensyfikowanym działaniu. 

11. Marka ma podobno swoich fanów wśród gwiazd. To prawda, że sięga po nią Kris Jenner? 

Magdalena Małkiewicz: Tak, na jej Instagramie można obejrzeć rutynę pielęgnacyjną z wykorzystaniem maski kolagenowej w połączeniu z serum. Nie trzeba być jej fanem ani ekspertem pielęgnacyjnym, żeby zobaczyć, jak doskonale wygląda jej skóra po siedemdziesiątce. To świetny przykład połączenia medycyny estetycznej z przemyślaną pielęgnacją. Produkty nakładane na jej skórę nie są przypadkowe. Jej słynny lifting, choć spektakularny, wymagał lat przygotowań i wielu miesięcy domowej pielęgnacji, aby utrzymać najlepsze efekty. Cieszymy się, że produkty SUNGBOON EDITOR zyskały viralową popularność i zostały docenione przez tak duże profile. 

12. Najważniejsze pytanie dla polskich klientek to gdzie i jak można teraz kupić? 

Paweł Karczewski: Z dumą możemy potwierdzić, że jesteśmy oficjalnym dystrybutorem marki SUNGBOON EDITOR w Polsce. Kosmetyki są już dostępne zarówno w naszym sklepie internetowym, jak i w największych sieciach drogeryjnych oraz na marketplace’ach m.in. w Hebe, Super-Pharm, Empiku, E-Zebrze, La Makeup i Aptekach DOZ; można je znaleźć również na Allegro. To dla nas ogromne wyróżnienie, że marka w tak krótkim czasie zdobyła zaufanie czołowych partnerów handlowych. Nie zwalniamy jednak tempa i już w najbliższych miesiącach planujemy rozszerzać ofertę o kolejne bestsellerowe produkty i zwiększać dostępność marki w Polsce. To ważny aspekt również dla konsumenta, który nie musi obawiać się długiej wysyłki ani dodatkowych kosztów związanych np. z cłem czy podatkiem VAT.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
19.07.2026 00:57
Shiseido bada ekstrakt z kolendry. Naukowcy odkryli, że może usuwać „komórki zombie” i wspierać produkcję kolagenu
Odkrycie właściwości kolendry jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną Sorbis

Naukowcy Shiseido odkryli, że ekstrakt z owoców kolendry siewnej może selektywnie eliminować starzejące się komórki skóry, nie naruszając komórek zdrowych. Odkrycie może wyznaczyć nowy kierunek w rozwoju kosmetyków przeciwstarzeniowych.

Japoński koncern kosmetyczny Shiseido poinformował o wynikach badań nad ekstraktem z owoców kolendry siewnej, czyli Coriandrum sativum. Według firmy składnik wykazuje podwójne działanie: pomaga usuwać komórki senescentne, nazywane potocznie „komórkami zombie”, a jednocześnie sprzyja zwiększeniu liczby zdrowych komórek skóry. Wyniki badań opisał branżowy serwis Personal Care Insights.

Komórki senescentne to komórki, które przestały się dzielić i prawidłowo pełnić swoje funkcje, ale nadal pozostają aktywne metabolicznie. Mogą wydzielać czynniki określane jako SASP, w tym cytokiny, chemokiny, czynniki wzrostu i enzymy proteolityczne. Substancje te mogą nasilać stan zapalny oraz negatywnie oddziaływać na otaczające zdrowe komórki, przyspieszając procesy związane ze starzeniem się tkanek.

Ekstrakt działał selektywnie na starzejące się fibroblasty

W przeprowadzonych przez Shiseido eksperymentach ekstrakt z owoców kolendry dodano do hodowli fibroblastów skóry właściwej, które wcześniej poddano stresowi oksydacyjnemu w celu wywołania procesów starzenia komórkowego.

Badany składnik uruchamiał apoptozę, czyli zaprogramowaną śmierć komórki, w starzejących się fibroblastach. Takiego działania nie zaobserwowano natomiast w prawidłowych komórkach, które nie zostały poddane procesowi starzenia. Zdaniem badaczy wskazuje to, że ekstrakt może działać selektywnie na komórki senescentne.

image

Shiseido prognozuje rekordową stratę netto. Spółka obniża prognozy sprzedaży i tnie koszty

Kiedy składnik dodano do mieszaniny zawierającej zbliżoną liczbę zdrowych i starzejących się komórek, naukowcy odnotowali zmniejszenie udziału komórek senescentnych oraz wzrost liczby komórek prawidłowych. Obniżył się również poziom markerów starzenia komórkowego SA-β-Gal i p21.

Więcej zdrowych komórek, większa produkcja kolagenu

Zwiększenie liczby prawidłowo funkcjonujących fibroblastów przełożyło się w badaniach na wzrost produkcji kolagenu. Fibroblasty odpowiadają za wytwarzanie składników macierzy zewnątrzkomórkowej, które wpływają między innymi na strukturę, jędrność i elastyczność skóry.

Shiseido ocenia, że jednoczesne usuwanie komórek senescentnych i wspieranie populacji zdrowych fibroblastów może stać się podstawą nowego podejścia do pielęgnacji skóry starzejącej się. Firma chce wykorzystywać doświadczenia z medycyny regeneracyjnej do opracowywania kolejnych rozwiązań z zakresu healthy aging i kosmetologii komórkowej.

image

Antyaiging. Dlaczego po 40. roku życia przestaje działać ulubiona pielęgnacja? Hormony potrzebują ruchu

Odkrycie jest rezultatem ponad 20 lat badań Shiseido nad medycyną regeneracyjną skóry i włosów. Ekstrakt z kolendry był wcześniej analizowany pod kątem zwiększania liczby komórek tworzących mieszki włosowe. Już w 1997 roku firma opracowała ekstrakt wspierający namnażanie komórek macierzy włosa i zewnętrznej osłonki korzenia.

Senolityki nowym kierunkiem w kosmetykach anti-aging

Substancje, które mają selektywnie eliminować starzejące się komórki, określane są jako senolityki. Rozwiązania te są coraz częściej badane nie tylko w medycynie regeneracyjnej, lecz także przez producentów składników aktywnych i firmy kosmetyczne poszukujące nowych mechanizmów przeciwdziałania oznakom starzenia.

image

K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym

Wyniki przedstawione przez Shiseido dotyczą jednak badań laboratoryjnych prowadzonych na hodowlach komórkowych. Nie oznaczają jeszcze, że ekstrakt zapewni takie samo działanie w gotowym kosmetyku stosowanym na ludzkiej skórze. Firma nie poinformowała również o terminie wprowadzenia na rynek produktu wykorzystującego opisywaną technologię.

Badania pokazują jednak, że rozwój segmentu anti-aging coraz wyraźniej przesuwa się od powierzchniowej poprawy wyglądu skóry w stronę rozwiązań oddziałujących na mechanizmy starzenia komórkowego. Dla producentów kosmetyków i surowców może to oznaczać rosnące znaczenie składników inspirowanych senolitykami, medycyną regeneracyjną oraz badaniami nad długowiecznością komórek.

Źródła: Personal Care Insights, Shiseido Company

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
28. sierpień 2026 01:58