StoryEditor
Rynek i trendy
13.08.2024 09:35

Jak sprzedać kosmetyki okołomenopauzalne? Konieczne są edukacja oraz dostępność produktów

Segment produktów przeznaczonych dla kobiet w okresie menopauzy wciąż nie zaspokaja potrzeb rynku. By to zmienić, potrzebne są formuły poparte badaniami klinicznymi, nowe sposoby merchandisingu i ciągła edukacja.

Do 2030 roku aż 1,2 miliarda kobiet znajdzie się w okresie okołomenopauzalnym i menopauzalnym – informuje amerykańska instytucja National Institutes of Health (NIH), czyli Narodowe Instytuty Zdrowia. Jak wynika z raportu „GenM’s Menopause Market Report” opracowanego przez brytyjski kolektyw menopauzalny GenM, potrzeby konsumentem w okresie okołomenopauzalnym i menopauzalnym są niedostatecznie zaspokajane. Kobiety czują się niedostrzegane, a sprzedawcy detaliczni i marki często pomijają specyficzne wymagania demograficzne tej grupy. Ostatnie lata wiązały się ze wzrostem zainteresowania branży beauty tą grupą docelową, ale wciąż jest to kropla w morzu potrzeb.

Było sporo brandów, które nie odniosły sukcesu, ponieważ obietnica złożona kobietom w okresie menopauzalnym przez marki nie została spełniona przez oferowane przez nie produkty. Musimy dać kobietom to, co działa. A jeśli nie zadziała, one nie sięgną po ten produkt ponownie

– podkreśla Anne Fulenwider, współzałożycielka Alloy, czyli platformy telemedycznej poświęconej tematyce menopauzy.

Jej opinia jest poparta doświadczeniem – marka odnotowała 350 proc. wzrost rok do roku. Z sukcesem wprowadziła do sprzedaży krem do twarzy M4 Estrion na bazie estrogenu. Fulenwider zwraca uwagę na to, że w czasie menopauzy w organizmie dochodzi do zmian, które wymagają uwagi oraz interwencji. Ich główną przyczyną jest spadek estrogenu – to on odpowiada m.in. za uderzenia gorąca czy suchość pochwy.

Czytaj także: Marki kosmetyczne oswajają temat menopauzy

Sally Mueller, współzałożycielka Womaness – marki, która w tym roku ma osiągnąć w tym roku sprzedaż na poziomie ponad 5 milionów dolarów – doradza, że klientki, które poznają brand poprzez suplementy, pozostają mu bardziej lojalne. Womaness ma w ofercie zarówno suplementy, jak i produkty do pielęgnacji ciała i skóry.

Po wprowadzeniu na rynek naszych pierwszych produktów zdaliśmy sobie sprawę, że luka w obszarze menopauzy jest znacznie większa. Przeprowadzono tak mało badań i przeznaczono tak mało funduszy na eksplorację zdrowia kobiet. Naszym priorytetem jest zintensyfikowanie tego

– deklaruje współzałożycielka OPositiv, marki produkującej suplementy wspierające kobiety w czasie PMS oraz menopauzy, Brianna Bitton.

 – Menopauza to coś, przez co przejdzie 100 procent kobiet – wskazuje dr Jessica Shepherd, ginekolożka, położna oraz doradczyni medyczna marki OPositiv. Podkreśla, że z menopauzą wiążą się kilkadziesiąt objawów, którym powinno próbować się zaradzić.

Fulenwider uważa, że segmentowi produktów okołomenopauzalnych zaszkodził brak dostępności – brandom nie udało się dotrzeć z informacjami ani do konsumentek, ani do lekarek.

– To niekoniecznie najbardziej seksowna rzecz, ale można wprowadzić wiele innowacji, które sprawią, że więcej osób będzie mieć dostęp do podstawowych produktów – zapewnia.

– Obserwowanie, jak demografia menopauzalna zareagowała na obecność naszego produktu na półkach sklepu takiego jak Target, było wspaniałe – cieszy się Bitton. Target to wywodząca się z Minneapolis w USA sieć handlowa licząca 1956 sklepów. Menopause Relief został przetestowany najpierw w 250 sklepach, a potem rozszerzony na całą sieć w ciągu trzech miesięcy. Obecnie linia menopauzalna stanowi jedną trzecią sprzedaży detalicznej marki OPositiv. Problem sprawia merchandising produktów. Czy powinny zostać przyporządkowane do pielęgnacji czy może do zdrowia? A może konieczne jest wydzielenie nowej kategorii?

– Przestrzeń na półkach jest wciąż zbyt mała. Sprzedawcy detaliczni muszą zwracać większą uwagę na tę konkretną kategorię, a marki konsumenckie – wyobrazić sobie swoje produkty na półkach – podkreśla Diana Melencio, partnerka generalna XRC Ventures, czyli firmy, której celem jest napędzanie innowacji w technologii handlowej, zdrowia oraz dóbr kosumenckich.

– Konsumentki są bardziej gotowe do zakupu niż sprzedawcy detaliczni do sposobu prezentacji produktów z tej kategorii – dodaje Mueller.

– Będziemy patrzeć w stronę bardziej wielokanałowej przyszłości… Nie demokratyzujesz dostępności opieki menopauzalnej, jeśli nie jesteś dostępna tam, gdzie jest ona potrzebna – komentuje Cara Kamene, globalna prezeska marki Stripes Beauty, była wiceprezeska L’Oréal. Stripes Beauty to brand, który wprost reklamuje się hasłem: „Witaj w świecie, w którym menopauza nie jest brudnym słowem”.

Czytaj także: Menopauza nie taka straszna. Jak sobie radzić z klimakterium?

Rozwiązanie stara się wypracować GenM, promując MTick, czyli uniwersalny symbol, który miałby oznaczać, że produkt jest odpowiedni dla osoby w okresie okołomenopauzalnym lub menopauzalnym, analogicznie do symboli informujących, że produkt jest wegański czy bezglutenowy. Marki Womaness, Lyma i Vichy są w gronie brandów, które zaczęły wykorzystywać znak MTick na opakowaniach swoich produktów. Teraz GenM prowadzi rozmowy z głównymi sprzedawcami detalicznymi w USA, by upowszechnić symbol oraz zbudować doświadczenie detaliczne w zakresie menopauzy. Współzałożycielka GenM, Heather Jackson, zauważa też, że niestety problemy związane z menopauzą większość kobiet przeżywa w samotności, są one przytłoczone tym doświadczeniem oraz rozczarowane próbami znalezienia odpowiednich dla siebie produktów.

Czytaj także: Vichy Neovadiol wspiera kobiety w okresie menopauzy. Ambasadorkami akcji zostały Katarzyna Dowbor i Agnieszka Dygant

66 proc. kobiet przechodzących menopauzę uważa, że marki nie są jasno oznakowane, co utrudnia znalezienie tego, co potrzebują, a aż 80 proc. deklaruje, że chce kupować produkty oznaczone jako „przyjazne dla menopauzy”.

Usuwając strach przed menopauzą, GenM dodaje kobietom sił: dzięki możliwości wyboru, umożliwieniu rozkwitu oraz zapewnienia lepszych doświadczeń życiowych. MTick to uniwersalny symbol zmieniający doświadczenie zakupowe dla odbiorczyń w okresie menopauzy. [...] Wizja? Że na całym świecie sprzedawcy detaliczni i marki będą lepiej rozumieć oraz służyć konsumentom w okresie menopauzy, zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i online. Zjednoczone uniwersalnym symbolem zakupów w okresie menopauzy, GenM uruchomiło tętniący życiem, inkluzywny i zaufany rynek, który zaspokaja potrzeby niedostatecznie obsługiwanych odbiorczyń, by umożliwić im wybór i dać kontrolę nad zarządzaniem menopauzą na ich własny sposób

czytamy na stronie oficjalnej GenM.

Kolektyw GenM oferuje markom partnerstwo, w ramach którego po wniesieniu opłaty członkowskiej zapewnia kompleksową pomoc w jak najlepszym zagospodarowaniu tego segmentu rynku. Marki o obrocie nieprzekraczającym 10,2 miliona funtów zapłacą za wsparcie 5 tysięcy funtów rocznie. Największe – przekraczające 36 milionów funtów obrotu – rozpoczną negocjacje od 25 tysięcy funtów rocznie.

image
Anna Tess Gołębiowska, autorka
materiały własne autorki
Potrzebne jest nie tylko nowe spojrzenie na marketing, najbardziej kluczowe jest zatrudnianie ekspertek, które podejmą się edukacji konsumentek. Dermatolożki okazały się najskuteczniejszymi influencerkami w tematyce pielęgnacji skóry, a ginekolożki, położne i naukowczynie mogą okazać się najskuteczniejszymi influencerkami w tematyce menopauzy.

– Najważniejszą rzeczą, jakiej potrzebują ludzie, jest edukacja z wiarygodnego źródła. Chcą wiedzieć – podkreśla dr Somi Javaid, założycielka HerMD, wirtualnej platformy opieki zapewniającej dostęp do wellness oraz dostawców opieki medycznej. HerMD specjalizuje się w menopauzie i zdrowiu seksualnym.

Przełomowa w kształtowaniu wiedzy o menopauzie, a co za tym idzie – tego segmentu rynku – może okazać się... zmiana pokoleniowa. Im więcej millenialsek wejdzie w okres okołomenopauzalny, tym większe będzie społeczne otwarcie na rozmowę i oczekiwanie skutecznych rozwiązań.

Czytaj także: Dermatolog o skórze po menopauzie: Właściwie dobrana i systematyczna pielęgnacja może cofnąć efekty starzenia o 5-10 lat

– Następne pokolenie nie będzie musiało nawet martwić się menopauzą, ponieważ będzie ona jak pielęgnacja okołomenstruacyjna czy dojrzewanie. To po prostu faza życia, a oto narzędzia, by sobie z nią poradzić – podsumowuje Colette Courtion, założycielka i dyrektorka generalna marki Joylux oferującej urządzenia high-tech rozwiązujące problemy ze zdrowiem intymnym.

Tematyka menopauzy coraz częściej jest poruszana także na polskim rynku. W 2023 roku marka Vichy Neovadiol rozpoczęła w Polsce kampanię „Menopauza bez pauzy. Ja się dopiero rozkręcam!”, której ambasadorkami zostały Katarzyna Dowbor i Agnieszka Dygant; w 2024 roku dołączyła do nich Magda Mołek. Joanna Brodzik została z kolei twarzą marki Uzdrovisco. „O menopauzie rozmawiamy otwarcie” – to już hasło marki AA. Bandi Cosmetics postawiła na edukację w formie żartu, realizując cykl „Świat według Bandi” poświęcony menopauzie oraz andropauzie.

Anna Tess Gołębiowska

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
10.09.2026 14:54
Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?
Święta we wrześniu? Kalendarze adwentowe 2026 już podbijają beautyCharlotte Tilburry

Do Bożego Narodzenia zostały jeszcze ponad trzy miesiące, a kalendarze adwentowe z kosmetykami już pojawiły się w ofercie marek i sieci beauty. Od luksusowych zestawów Rituals, przez propozycje Douglasa, po kalendarze dostępne w Rossmannie – rynek zaczyna świąteczną sprzedaż coraz wcześniej. Popularność produktów dodatkowo napędzają media społecznościowe, gdzie unboxingi kalendarzy i codzienne otwieranie kolejnych okienek stały się osobnym formatem contentu.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kalendarz adwentowy jako beauty experience
  • Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?
  • TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę
  • 24 dni contentu zamiast jednej reklamy
  • Kalendarze coraz bardziej premium

Kalendarze adwentowe dawno przestały być wyłącznie dziecięcym odliczaniem do świąt. W branży beauty stały się pełnoprawnym produktem sezonowym, który łączy sprzedaż, odkrywanie nowości, kolekcjonowanie i doświadczenie konsumenckie. Choć wrzesień dopiero się rozpoczął, tegoroczne propozycje są już dostępne w polskim e-commerce.

To z jednej strony odpowiedź marek na rosnące zainteresowanie kosmetycznymi kalendarzami, a z drugiej – sposób na rozpoczęcie komunikacji świątecznej na długo przed grudniem.

Kalendarz adwentowy jako beauty experience

Mechanizm jest prosty: 24 okienka, 24 niespodzianki i codzienny rytuał otwierania kolejnego produktu (choć istnieją też warianty z 12 okienkami). W praktyce współczesne kalendarze beauty coraz częściej przypominają jednak miniaturowe zestawy zakupowe lub kolekcjonerskie boxy.

W ofercie Douglasa na 2026 rok znalazły się m.in. kalendarze zawierające produkty do makijażu, pielęgnacji skóry i włosów oraz akcesoria. Douglas Collection oferuje w tym sezonie m.in. Make-Up Advent Calendar, Accessoires Beauty Advent Calendar i Exclusive Beauty Highlights. Ceny wachają się między 165 a 349 złotych. 

Rituals idzie w stronę bardziej premium. Tegoroczny Premium Advent Calendar kosztuje 705 złotych, a wartość produktów producent wycenia na 1020 złotych. Kalendarz ma formę dekoracyjnego pociągu i łączy produkty do ciała, kąpieli oraz domu. Marka oferuje także tańszą wersję Classic za 419 złotych. 

Z kolei Rossmann pokazuje, jak szeroko rozrosła się sama kategoria. W ofercie na 2026 rok znalazły się kalendarze związane z pielęgnacją twarzy i ciała, włosami, makijażem, a także propozycje dla różnych grup wiekowych. Wśród przykładów są m.in. Neboa x Kimoco czy Fluff 24 Days of Delicious Skin.

Swoje kalendarze wydają też marki takie jak Dior, Charlotte Tilburry, Joe Malone czy Yves Saint Laurent.

 

 

Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?

Wczesna premiera nie jest przypadkowa. Kalendarz adwentowy jest produktem limitowanym i często występuje w ograniczonych nakładach. Dla marek oznacza to możliwość rozpoczęcia sprzedaży jeszcze przed jesiennym szczytem zakupowym, a dla konsumentów – wcześniejszy dostęp do najbardziej wyczekiwanych edycji.

Rituals wprost informuje, że jego kalendarze pojawiają się we wrześniu i zachęca klientów do wcześniejszego zainteresowania się ofertą. Marka podkreśla również, że jej kalendarze co roku szybko się wyprzedają. 

To także produkt, który dobrze wpisuje się w strategię budowania napięcia wokół premiery. Sama zawartość może być częściowo ujawniana, ale jednocześnie marki mogą zostawić przestrzeń na element niespodzianki. W efekcie kalendarz zaczyna żyć w komunikacji jeszcze przed 1 grudnia.

image

60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku

TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę

Na popularność kalendarzy adwentowych mocno wpływają media społecznościowe. Szczególnie dobrze działa format unboxingu – twórca pokazuje zawartość kalendarza, otwiera kolejne przegródki i komentuje produkty.

Co ciekawe, w przypadku kalendarzy beauty unboxing może być rozłożony na cały miesiąc. Zamiast jednego filmu prezentującego zawartość całego pudełka twórcy publikują codzienne nagrania z otwierania kolejnego okienka.

Mechanizm został już dobrze wykorzystany przez twórców internetowych. TechCrunch opisywał fenomen filmów z drogimi kalendarzami beauty na TikToku i YouTubie, wskazując, że ich oglądanie działa podobnie jak wirtualne „window shopping”. Widz może śledzić kolejne odkrycia, porównywać produkty i emocjonować się zawartością, nawet jeśli sam nie kupił kalendarza. 

 

@naomimiz Replying to @?????? ? @Cult Beauty 2026 beauty advent calendar unboxing!!!! Who’s shopping this calendar this year? ##beautyadventcalendar##unboxing##beautyreview##makeup##skincare ♬ original sound - Naomi Mizrahi

 

Format nadal jest obecny na platformach społecznościowych. W TikTok Shop funkcjonują dziś nawet dedykowane wyniki dotyczące „Advent Calendar Unboxing” oraz beauty advent calendars.

24 dni contentu zamiast jednej reklamy

Z perspektywy marek kalendarz ma jeszcze jedną istotną przewagę: generuje treści przez cały grudzień.

Jeden produkt może być bohaterem 24 krótkich filmów, serii stories, recenzji czy reakcji twórców. Do tego dochodzi element napięcia – odbiorca nie zawsze wie, co znajdzie się za kolejnym okienkiem. To sprawia, że produkt sam w sobie staje się scenariuszem contentowym.

 

 

W przypadku beauty ma to szczególne znaczenie, ponieważ każda kolejna niespodzianka może być jednocześnie mini-recenzją, rekomendacją i inspiracją zakupową. Kalendarz przestaje więc być tylko opakowaniem na 24 produkty. Staje się formatem komunikacyjnym, który może generować zainteresowanie marką przez cały okres przedświąteczny.

image

Szef Amazona i Charlotte Tilbury wyróżnieni przez króla Karola III

Kalendarze coraz bardziej premium

Tegoroczne propozycje pokazują też, że rynek kalendarzy mocno się rozwarstwia. Obok stosunkowo niedrogich zestawów pojawiają się produkty kosztujące kilkaset, a nwet tysiące złotych, w których liczy się nie tylko liczba kosmetyków, ale również ich wartość, marka i sposób prezentacji.

Widać więc, że kalendarz adwentowy stał się dla branży kosmetycznej czymś więcej niż sezonowym gadżetem. To produkt, który pozwala połączyć sprzedaż limitowanej edycji z doświadczeniem, prezentem, odkrywaniem nowych produktów i co szczególnie ważne – potencjałem do generowania treści w social mediach.

A skoro konsumenci mogą zobaczyć pierwsze kalendarze już we wrześniu, trudno się dziwić, że marki również nie chcą czekać z ich premierą do grudnia.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2026 11:43
Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?
Wiadomości Kosmetyczne

Pumpkin spice latte od dawna nie jest już wyłącznie sezonowym napojem. Popularność charakterystycznej mieszanki dyni, kawy, wanilii i korzennych przypraw napędza dziś sprzedaż produktów z wielu kategorii – od żywności i świec po perfumy, pielęgnację i makijaż. Dane z USA pokazują, że zainteresowanie trendem rośnie, a branża kosmetyczna coraz skuteczniej wykorzystuje jego potencjał. Dla marek i sieci handlowych pumpkin spice może być nie tylko sezonową inspiracją produktową, ale również narzędziem zwiększania sprzedaży poprzez limitowane kolekcje, cross-selling i budowanie doświadczeń zakupowych.

Jesień tradycyjnie przynosi powrót produktów limitowanych, sezonowych zapachów i ciepłych, gourmandowych kompozycji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego zjawiska pozostaje pumpkin spice latte (PSL). Napój, który zadebiutował w amerykańskich kawiarniach Starbucks w 2003 roku, przez ponad dwie dekady przekształcił się z produktu sezonowego w pełnoprawny fenomen kulturowy.

Skala zainteresowania widoczna jest w danych dotyczących zachowań konsumentów. Według platformy Yelp, w lipcu wyszukiwania frazy „pumpkin spice latte” wzrosły o 301 proc. rok do roku, a zapytania o „pumpkin latte” zwiększyły się o 256 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnący apetyt na jesienne produkty sezonowe nie ogranicza się jednak do gastronomii. Tensam mechanizm coraz wyraźniej wykorzystują producenci kosmetyków, perfum i artykułów gospodarstwa domowego.

image
Wyniki wyszukiwania "pumpkin spice"
Google Trends

Dla branży beauty szczególnie istotne jest to, że pumpkin spice przestało oznaczać konkretny smak. Dziś jest raczej skrótem myślowym opisującym całą estetykę: ciepło, komfort, słodkie gourmandowe aromaty, jesienne rytuały i tzw. cozy autumn aesthetic. To sprawia, że trend można wykorzystać w wielu segmentach rynku kosmetycznego.

Od smaku do zapachu i doświadczenia

Pumpkin spice jest przykładem trendu, w którym granice między kategoriami produktowymi stopniowo się zacierają. Konsument nie kupuje już wyłącznie określonego smaku czy zapachu – sięga po całe doświadczenie związane z konkretną porą roku, nastrojem i stylem życia.

W przypadku pumpkin spice kluczowe znaczenie mają skojarzenia z ciepłem i przyjemnością. Nuty dyni, kawy, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii czy karmelu coraz częściej pojawiają się w balsamach do ciała, peelingach, produktach do kąpieli, świecach zapachowych, mgiełkach i perfumach.

To wpisuje się w rozwój szerszego trendu foodie beauty, w którym inspiracją dla kosmetyków stają się produkty spożywcze, napoje i desery. Dla producentów oznacza to możliwość budowania atrakcyjności produktu nie tylko wokół deklarowanych właściwości pielęgnacyjnych, ale również poprzez jego wymiar sensoryczny.

Zapach, konsystencja i skojarzenia wizualne stają się elementami doświadczenia konsumenckiego. Peeling może pachnieć jak deser, balsam przypominać aromat kawiarni, a produkt do kąpieli budować skojarzenie z domowym rytuałem spa. W efekcie kosmetyk zaczyna konkurować nie tylko skutecznością, ale również zdolnością do wywoływania emocji.

Sezonowość jako narzędzie sprzedażowe

Dla biznesu jednym z najważniejszych aspektów trendu pumpkin spice jest jego silny związek z sezonowością. Jesienne kolekcje dają producentom możliwość regularnego odświeżania oferty bez konieczności przebudowy całego portfolio.

Produkty limitowane mogą zwiększać poczucie ograniczonej dostępności i zachęcać konsumentów do szybszego podejmowania decyzji zakupowych. Jednocześnie sezonowe premiery tworzą naturalny pretekst do komunikacji marketingowej oraz ekspozycji produktów zarówno w handlu tradycyjnym, jak i e-commerce.

Pumpkin spice może być przy tym wykorzystywane nie tylko jako nazwa pojedynczego produktu. Marki mogą budować wokół tego motywu całe jesienne kolekcje obejmujące kilka kategorii: żel pod prysznic, peeling, balsam, mgiełkę do ciała i świecę zapachową. Taki model sprzyja zwiększaniu wartości koszyka poprzez sprzedaż produktów komplementarnych.

Dla producentów kontraktowych trend może natomiast stanowić okazję do przygotowania gotowych koncepcji sezonowych dla marek własnych sieci handlowych. Zamiast oferować wyłącznie pojedynczą formulację, dostawca może zaproponować kompletną platformę produktową obejmującą recepturę, zapach, opakowanie i koncepcję komunikacyjną.

Szansa dla drogerii: gotowy pretekst do cross-sellingu

Trend pumpkin spice może być również interesującym narzędziem dla sieci drogeryjnych. Kluczowe znaczenie ma jednak odejście od klasycznego eksponowania produktów wyłącznie według kategorii.

Jesienna ekspozycja tematyczna może łączyć produkty różnych producentów i segmentów. Obok balsamu o zapachu wanilii i przypraw korzennych mogą znaleźć się perfumy gourmand, paleta cieni w odcieniach miedzi i terakoty, świeca zapachowa oraz produkt do kąpieli. W ten sposób sprzedawca nie promuje pojedynczej kategorii, ale buduje kompletny „jesienny rytuał”.

To potencjalnie zwiększa możliwości cross-sellingu. Konsument, który pierwotnie szuka produktu do pielęgnacji ciała, może zostać zainteresowany także produktem zapachowym lub kosmetykiem kolorowym wpisującym się w tę samą estetykę.

Szczególnie istotny może być potencjał sprzedaży online. W e-commerce trend można wykorzystać do tworzenia landing page’y sezonowych, kategorii tematycznych oraz gotowych zestawów produktowych. Zamiast prezentować klientowi kilkaset balsamów czy perfum, detalista może stworzyć selekcję produktów pod hasłami „cozy autumn”, „pumpkin spice mood” czy „jesienne rytuały beauty”.

Dla drogerii oznacza to również możliwość wykorzystania treści edukacyjnych i inspiracyjnych. Artykuły, krótkie materiały wideo czy instrukcje tworzenia Pumpkin Spice Latte Makeup mogą generować ruch i jednocześnie prowadzić bezpośrednio do kart konkretnych produktów.

Pumpkin spice także w makijażu

Wpływ trendu widoczny jest również w segmencie kosmetyków kolorowych. Tzw. Pumpkin Spice Latte Makeup opiera się na palecie ciepłych odcieni kojarzonych z jesienią – pomarańczach, terakocie, brązach, miedzi i złocie.

Trend wykorzystuje przede wszystkim produkty umożliwiające budowanie efektu rozświetlonej, ciepłej cery: bronzery, róże w odcieniach brzoskwiniowych i ceglastych, metaliczne cienie do powiek oraz błyszczyki w kolorach karmelu i nude.

W tym przypadku pumpkin spice nie oznacza konkretnego składnika czy technologii. Funkcjonuje jako punkt odniesienia dla całej palety kolorystycznej i określonego typu makijażu. Dla producentów jest to o tyle korzystne, że trend można wykorzystać bez konieczności opracowywania zupełnie nowych produktów. Często wystarczające może być stworzenie sezonowej komunikacji lub zestawienia istniejących SKU w nowy sposób.

To istotna wskazówka również dla detalistów. Wykorzystanie trendu nie musi oznaczać oczekiwania na premierę kolejnej limitowanej kolekcji. Drogeria może stworzyć własną kurację produktową lub ekspozycję tematyczną z produktów, które już posiada w asortymencie.

Dynia jako składnik i storytelling

Trend pumpkin spice ma również wymiar składnikowy. Sama dynia oraz pozyskiwany z jej pestek olej są wykorzystywane w kosmetyce ze względu na zawartość lipidów, witamin i związków antyoksydacyjnych.

Ekstrakty z dyni zawierają m.in. witaminy A, C i E, a także minerały i związki o potencjale antyoksydacyjnym. Z kolei olej z pestek dyni jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i może być stosowany w formulacjach przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.

Z perspektywy marketingowej daje to markom możliwość połączenia dwóch warstw komunikacji. Pierwszą jest przyjemność sensoryczna związana z zapachem i estetyką produktu, drugą – storytelling dotyczący rzeczywistego wykorzystania surowca roślinnego.

Warto jednak rozdzielać te dwa aspekty. Nie każdy kosmetyk pachnący pumpkin spice zawiera ekstrakt z dyni, a inspiracja zapachem nie powinna być automatycznie przedstawiana jako właściwość pielęgnacyjna. Dla marek, zwłaszcza w coraz bardziej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym dotyczącym komunikacji produktowej, transparentne rozróżnienie między inspiracją sensoryczną a działaniem składników może mieć coraz większe znaczenie.

Od kultowego napoju do perfum

Najbardziej wyraźnym przykładem ekspansji pumpkin spice poza kategorię żywności jest wejście tego motywu do perfumerii. W 2025 roku Starbucks Romania wprowadził EAU de PSL, określane jako pierwsza na świecie woda perfumowana inspirowana kultowym Pumpkin Spice Latte.

Kompozycja unisex została zbudowana wokół nut kawy, liści herbaty i słodzonego mleka skondensowanego. W sercu zapachu pojawiają się cynamon, gałka muszkatołowa i akord waty cukrowej, natomiast bazę tworzą wanilia, fasola tonka i piżmo.

Ten przykład pokazuje, jak daleko może sięgać komercyjny potencjał rozpoznawalnego produktu spożywczego. Pumpkin spice latte przestało funkcjonować wyłącznie jako smak – stało się kodem kulturowym, który można przełożyć na zapach, kolor, opakowanie i całe doświadczenie konsumenckie. Na portalu Fragrantica znajduje się obecnie, bagatela, ok. 200 zapachów z wariantami nuty dyni i dyniowego ciasta.

Trend, który może wyjść poza jedną jesień

Dla branży kosmetycznej pumpkin spice jest interesującym studium przypadku szerszego zjawiska. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które pozwalają im celebrować codzienne rytuały i tworzyć określony nastrój. W tym modelu kosmetyk ma być nie tylko funkcjonalny, ale również sensoryczny i emocjonalny.

Największą szansę na wykorzystanie tego trendu mają marki, które nie ograniczą się do umieszczenia dyni na etykiecie. Potencjał biznesowy tkwi w budowaniu spójnego doświadczenia – od zapachu i konsystencji, przez opakowanie, aż po sposób prezentacji produktu w punkcie sprzedaży.

Dla drogerii oznacza to możliwość tworzenia sezonowych kategorii zakupowych i zwiększania sprzedaży produktów komplementarnych. Dla producentów – okazję do testowania limitowanych serii i szybszego reagowania na trendy. Z kolei dla marek własnych może to być stosunkowo prosty sposób na wprowadzenie do oferty produktu o wyraźnym, sezonowym pozycjonowaniu.

Dane Yelp, wskazujące na wzrost wyszukiwań „pumpkin spice latte” o 301 proc. oraz „pumpkin latte” o 256 proc. rok do roku, pokazują, że zainteresowanie kulturowym fenomenem PSL nie słabnie. Dla sektora beauty kluczowe pytanie nie brzmi więc już, czy trend inspirowany jedzeniem może sprzedawać kosmetyki. Coraz ważniejsze staje się to, które marki i detaliści potrafią najszybciej przełożyć sezonowe emocje konsumentów na konkretną ofertę, ekspozycję i doświadczenie zakupowe.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
17. wrzesień 2026 01:26