StoryEditor
Wywiady
06.11.2023 12:01

Jakub Żurowski, Avon Garwolin: Produkujemy dużo, ale możemy więcej. Rozmowy na temat produkcji kontraktowej trwają

508480
/ www.robertgraff.eu
508506
/ Paweł Suder
508507
/ Paweł Suder
508508
/ Paweł Suder
508480
508506
508507
508508
Gallery
Fabryka w Garwolinie jest największą i najbardziej zaawansowaną technologicznie fabryką firmy Avon na całym świecie. Produkuje kosmetyki na 55 rynków. Oprócz marki Avon, jej linie produkcyjne opuszczają produkty The Body Shop, a w planach jest też produkcja kontraktowa dla kolejnych odbiorców. Rozmowy z potencjalnymi zleceniodawcami trwają – zdradza Jakub Żurowski, dyrektor fabryki Avon w Garwolinie.

Fabryka Avon w Garwolinie produkuje nie tylko swoją markę, ale i kosmetyki dla innego brandu z grupy Natura &Co., czyli dla The Body Shop. Czy jesteście też otwarci na produkcje kontraktową dla innych firm lub sieci handlowych?

 

Tak, nawet prowadzimy już rozmowy na ten temat. Ze względu na nasze możliwości produkcyjne jesteśmy konkurencyjni kosztowo i jakościowo. Jednak równocześnie opłacalność takiej produkcji zaczyna się dla nas od naprawdę dużej skali. Inaczej to wygląda w przypadku płynów, a inaczej perfum czy mas do kremów, ale faktycznie te zamówienia muszą być odpowiednio duże. Tym bardziej jeśli specyfika produkcji będzie wymagała instalacji nowych linii, tak jak to było w przypadku The Body Shop.

image
Paweł Suder

Avon Garwolin jest pierwszą fabryką, która wewnątrz grupy Natura &Co zrealizowała wspólny projekt obu marek, którym była produkcja maseł do ciała Body Butters. Jej uruchomienie było ważnym momentem w rozwoju Avon Garwolin. Fabryka okazała się być w pełni konkurencyjna dla zakładów z całego świata pod względem technologii, doświadczenia oraz efektywności produkcji. Współpraca zaowocowała wdrożeniem artykułów w całkowicie nowych opakowaniach i ze znacząco udoskonalonymi recepturami. Otworzyła też drogę do pozyskiwania międzynarodowych kontraktów z Grupy Natura &Co. Obecnie w Garwolinie powstaje już prawie 236 różnych produktów The Body Shop, które stanowią 22 proc. wolumenu produkcyjnego.

 

Czy to otwarcie na inne marki wynika z kurczenia się produkcji własnej?

 

Absolutnie nie. Wraz z wybuchem wojny w Ukrainie przejęliśmy produkcję fabryki Avon w Rosji na rynki Europy Wschodniej, w tym do Ukrainy. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zamówienia od tamtejszych konsultantek wzrosły znacząco, gdyż często tylko przez nie na wielu obszarach ludzie mają szansę zaopatrzyć się w produkty higieniczne i kosmetyczne.

W sumie produkty Avon wysyłamy już do 55 krajów. W 2022 roku wyprodukowaliśmy ponad 48,8 mln kg masy kosmetycznej, 48 mln sztuk perfum i 5,4 mln sztuk szminek w 57 odcieniach.  I choć produkcja w tym roku wzrosła, to wciąż mamy możliwości, by z linii zjeżdżało jeszcze więcej kosmetyków.

image
Paweł Suder

 

Czytaj też: Avon postawi zaplecze badawczo-rozwojowe przy fabryce w Garwolinie 

 

A co z kwestiami środowiskowymi? Już jakiś czas temu podjęliście zobowiązanie, że Avon w Garwolinie stanie się fabryką zeroemisyjną. Co już udało się Wam zrobić i co jeszcze jest w planach? 

 

Faktycznie nasza strategia zakłada redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery, tak by w 2030 roku osiągnąć zerową emisyjność. Liczymy, że dzięki inwestycjom w odnawialne źródła energii osiągniemy ten cel. Obecnie mamy własną kogenerację, gdzie produkujemy prąd z gazu. Wykorzystujemy dzięki temu mniej prądu, który jest produkowany z węgla, a dodatkowo taka produkcja prądu wiąże się z wytwarzaniem ciepła odpadowego, które możemy wykorzystywać w procesach produkcyjnych, np. do podgrzewania wody.

Jesteśmy też na etapie testów produkcji biogazu z naszych odpadów. Nie dość, że odzyskujemy wodę we własnej oczyszczalni ścieków, to mamy też możliwość przetwarzania pozostałości na biogaz. W przemyśle spożywczym ten sposób produkcji biogazu jest wykorzystywany od dawna. Wydawało się, że z odpadów chemicznych czy kosmetycznych nie będzie to możliwe, ale nasz pilotaż pokazał, że także przemysł kosmetyczny może zagospodarować w ten sposób swoje odpady.

Pracujemy też nad tym, żeby nasze opakowania miały mniejszy wpływ na środowisko. Wiadomo, że z punktu widzenia produkcji wygodniejsze są sztywne, grube butelki. Jednak odchudzamy je tak, by z roku na rok wprowadzać na rynek mniej plastiku. Temu celowi służy też produkcja opakowań z granulatu z recyklingu – dajemy drugie życie już raz wyprodukowanemu plastikowi.

image
Paweł Suder

 

Czy te inwestycje i zmiany w procesach produkcyjnych, oprócz oszczędności dla środowiska, oznaczają też oszczędności dla Was jako fabryki?

 

Wciąż większość światowych inwestycji w środowisko jest bardzo droga. Gdyby zapomnieć o tym, jaką firmy mają odpowiedzialność w stosunku do planety i przyszłych pokoleń, to ani my, ani wiele innych przedsiębiorstw nie inwestowałoby w takie rozwiązania.

 

A jednak inwestujecie w zrównoważoną produkcję, pomimo że czasy dla przemysłu nie są łatwe. Z jakimi wyzwaniami mierzycie się obecnie?

 

Chyba największym jest kilkudziesięcioprocentowa podwyżka płacy minimalnej. I choć przy naszej siatce płac nie ma to istotnego wpływu, to wiadomo, że reszta wynagrodzeń w takiej sytuacji też idzie w górę. Chcemy być konkurencyjni i wyprzedzać rynek, jeśli chodzi o płacę, ale musimy na to zarobić. W takiej sytuacji, przy zatrudnieniu niemal tysiąca pracowników, trzeba zwiększyć efektywność, tym bardziej, że nie chcemy przekładać wzrostu płac na finalną cenę produktu. A to przy aktualnych cenach energii – choć nie tak wysokich jak jeszcze rok temu, to wciąż stanowiących ogromny procent kosztów – jest szalenie trudne.

image
Paweł Suder

Dostępność surowców i opakowań także nie wróciła w pełni do normy sprzed COVID i wojny w Ukrainie. I choć obecne problemy to zaledwie 5 proc. tych sprzed roku czy dwóch lat, to wiemy, że musimy bardzo uważać na ewentualne przestoje.

 

Produkujecie kosmetyki z rozmaitych kategorii produktowych. Która z nich jest wiodąca, na co popyt jest największy?

 

Cały ten rok to wzrosty i spadki różnych kategorii. W ostatnich kilkunastu miesiącach rynek zrobił się bardzo niestabilny. Na szczęście, dzięki różnorodnej produkcji, zawsze wychodziliśmy obronną ręką. Największą kategorią są u nas perfumy i część emulsji, które w swoim składzie zawierają alkohol - odpowiadają za 31 proc. wolumenu produkcji. 

image
Paweł Suder

Kolejne trzy kategorie: emulsje (np. żele pod prysznic, szampony i odżywki do włosów, płyny do kąpieli, i balsamy do ciała), kremy i tuby (np. maseczki do twarzy, podkłady, kremy do rąk) stanowią 54 proc. wolumenu. 

image
Paweł Suder

Ostatnia kategoria produktów to kolory. Dotyczy szminek, błyszczyków oraz mascar, które stanowią 15 proc. całej produkcji.

image
Paweł Suder

W tym roku jak zwykle najlepiej sprzedawała się nam pielęgnacja twarzy i kolorówka, bo mamy tu przełomowe, innowacyjne produkty w dobrych cenach.

image
Paweł Suder

Inną naszą kategorią, która świetnie się sprzedaje bez względu na sezon i rynkowe zawirowania są perfumy. Dotyczy to zarówno nowości, jak i zapachów znanych od lat, jak Far Away czy Little Black Dress, które są naszymi hitami sprzedażowymi.

image
Paweł Suder

Podobnie jest z produktami higienicznymi, takimi jak żele pod prysznic czy szampony, które produkujemy w ogromnych ilościach, zawsze pod bieżące zamówienia.

image
Paweł Suder

 

Czytaj też: Avon ogłosił partnerstwo z Cruelty Free International

 

Sprzedaż przez konsultantki jest w tej chwili na tyle silna, że nie myślicie nad zmianą formuły dystrybucji produktów? To wciąż biznes, który się sprawdza pomimo tego, że dostęp do różnorodnej oferty kosmetycznej jest coraz szerszy, dzięki rozwojowi sieci drogeryjnych, które zaczynają docierać do coraz mniejszych miejscowości?

 

Konsultantki i ten model sprzedaży pozostają w naszym DNA – są i będą w centrum naszego zainteresowania. W 2022 roku centrum dystrybucyjne, które jest integralną cześcią  fabryki w Garwolinie wysłało do konsultantek Avon w 10 krajach – w Polsce, Niemczech, Czechach, Ukrainie, Finlandii i Estonii, a także na Litwie i Łotwie, w Hiszpanii i Portugalii – ponad 109,3 mln sztuk produktów w ponad 4,2 mln kartonach. 

image
Paweł Suder

Natomiast to nie jest nasz jedyny kanał sprzedaży. Jesteśmy obecni w e-commerce – poprzez własny e-sklep oraz platformy sprzedażowe. Na niektórych rynkach nasze produkty dostępne są w sklepach. Mamy więc strategię multikanałową, którą będziemy rozwijać. Myślę, że w niedalekiej przyszłości zdołamy zaskoczyć uczestników i obserwatorów rynku także w tym temacie. 

 

Czytaj też:

Avon nawiązuje współpracę z siecią Superdrug

Kosmetyki Avon coraz częściej w drogeriach

Konsultantki Avon mogą nawiązywać współpracę z drogeriami i w ten sposób zwiększać swoją sprzedaż

Avon przestawia się na sprzedaż w mediach społecznościowych

Avon wchodzi na platformę Amazon

 

 

image
www.robertgraff.eu
Jakub Żurowski dołączył do Avon w kwietniu 2022 roku, obejmując stanowisko dyrektora fabryki Avon w Garwolinie. Do jego głównych obowiązków należy zarządzanie procesami produkcyjnymi oraz rozwój zakładu poprzez wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, które nie tylko zapewnią wyższą jakość oraz efektywność produkcji, ale będą także przyjazne dla środowiska. Jest odpowiedzialny również za zacieśnianie współpracy z zagranicznymi rynkami. 

Obecny dyrektor fabryki Avon w Garwolinie ma bogate doświadczenie w zakresie zarządzania produkcją oraz wprowadzania innowacyjnych rozwiązań. Zdobył je pracując między innymi w Nestlé Purina PetCare.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
19.10.2026 12:23
Paweł Wilk, swederm: Nasza aplikacja miała być intuicyjna i łatwa w obsłudze — i taka jest
Za stworzenie i całościową realizację aplikacji odpowiada Paweł Wilk, natomiast za opracowanie treści merytorycznych oraz zgodności z wiedzą kosmetologiczną — Paulina Czarnecka, kosmetolożka swederm.Swederm

Retinal należy do składników aktywnych, które wymagają odpowiedniego wprowadzenia do pielęgnacji i konsekwencji w stosowaniu. swederm rozwija ten proces o cyfrowe wsparcie – aplikację RETI•NAL, która łączy edukację, spersonalizowany harmonogram retynizacji, przypomnienia i monitoring reakcji skóry. O tym, jak powstawało rozwiązanie, czego oczekują użytkowniczki i jak aplikacja może zmieniać relację marki z klientką po zakupie, rozmawiamy z Pawłem Wilkiem ze swederm.

Jakie funkcjonalności aplikacji swederm RETI•NAL są najważniejsze z punktu widzenia użytkowniczek? W jaki sposób kalendarz retynizacji, przypomnienia czy dziennik skóry pomagają w świadomym i regularnym stosowaniu retinalu?

Rolą aplikacji jest wsparcie użytkowniczki we wprowadzaniu retinalu do swojej rutyny pielęgnacyjnej. W głowie osoby, która nie stosowała wcześniej retinalu, pojawia się masa pytań — jak dobrać odpowiednie stężenie, jaką metodę zastosować podczas aplikacji kremu z retinalem, kiedy zwiększyć częstotliwość, kiedy i czy przejść na wyższe stężenie, co zrobić, kiedy mam wrażenie, że coś jest nie tak? 

Najważniejsze są więc bieżące wsparcie oraz edukacja. Aplikacja, zadając proste pytania, sugeruje stężenie, dobiera metodę aplikacji, buduje harmonogram, okresowo kontroluje efekty stosowania i reaguje na problemy, jeśli takie się pojawią, a pod przyciskiem SOS podaje od ręki odpowiedzi na pytania, które wymagają pilnej odpowiedzi.

Konsumenci mają dziś na telefonach dziesiątki aplikacji. Jak swederm chce przekonać użytkowniczki, że aplikacja wspierająca proces retynizacji jest rzeczywiście przydatnym narzędziem, a nie kolejną aplikacją zajmującą miejsce w smartfonie?

To osobisty doradca w kwestii pielęgnacji — mówi nie tylko kiedy nałożyć retinal, ale również jakie kosmetyki stosować pomiędzy aplikacjami retinalu, żeby zadbać o skórę i jej barierę hydrolipidową, przypomina o kolejnych aplikacjach, doradzi, co zrobić, kiedy użytkowniczka pominie aplikację lub musi zrobić przerwę, np. z powodu wyjazdu na wakacje. Chcemy mieć go zawsze przy sobie, żeby mógł o nas zadbać. Żyjemy dzisiaj bardzo szybko, jesteśmy zabiegani, w tym pędzie łatwo zapomnieć o tym, że to akurat dzisiaj jest wieczór z retinalem. Aplikacja pomoże nam o tym pamiętać.

Projektując RETI•NAL przyjęliśmy jedną zasadę: aplikacja ma być intuicyjna i łatwa w obsłudze. Trzymaliśmy się przyzwyczajeń, które użytkowniczki znają z telefonu. Po otwarciu aplikacji pierwszy ekran mówi, co jest zaplanowane na ten dzień: wieczór z retinalem czy wieczór regeneracji bariery, którą metodą nałożyć retinal i co nałożyć rano. Wykonaną rutynę odhacza się jednym dotknięciem.

Podczas konfiguracji użytkowniczka odpowiada tylko na kilka krótkich pytań. Na tej podstawie aplikacja układa harmonogram, który stopniowo zwiększa częstotliwość aplikacji retinalu. Po każdym dwutygodniowym cyklu zadajemy trzy pytania kontrolne. Od odpowiedzi na nie zależy kolejny etap planu.

Jeśli aplikacja retinalu zostanie pominięta (aby tego uniknąć, stosujemy powiadomienia w telefonie), appka zapyta o to i podpowie, co zrobić. Jeśli potrzebna jest przerwa, na przykład na czas urlopu, wystarczy jedno tapnięcie palcem w ekran. Harmonogram sam się przesunie, a po powrocie aplikacja dobierze harmonogram w zależności od tego, jak długo trwała przerwa.

Zakładka Pomoc zbiera najczęstsze problemy: pieczenie, zaczerwienienie, łuszczenie, nadmiar produktu, wyjazd w słońce, zaplanowany zabieg. Odpowiadamy na każdą, maksymalnie przystępnym językiem. Appka działa na telefonach z Androidem oraz iOS. Powstała w React Native (Expo).

A co z accessibility?

Chcieliśmy zadbać także o osoby, które korzystają z ułatwień dostępu: tekst powiększa się razem z ustawieniami czcionki w telefonie, kontrast kolorów spełnia standard WCAG AA [Web Content Accessibility Guidelines w wersji 2.1 lub 2.2 na poziomie AA to międzynarodowy zestaw zaleceń dotyczących dostępności cyfrowej, którego celem jest ułatwienie korzystania ze stron internetowych, aplikacji i plików osobom z niepełnosprawnościami oraz seniorom. Poziom AA (średni z trzech: A, AA, AAA) uznawany jest za powszechny "złoty standard", który muszą spełniać nowoczesne serwisy — przyp. redakcji], wszystkie elementy mają opisy dla czytników ekranu, żadna informacja nie jest przekazywana samym kolorem, a przyciski mają duże pole dotyku.

image

Booksy zwolni około 20 proc. załogi. Firma przyspiesza wdrażanie AI

Co było największym wyzwaniem przy projektowaniu i wdrażaniu aplikacji swederm RETI•NAL? Jak udało się połączyć wiedzę kosmetologiczną z intuicyjnymi funkcjonalnościami, które mają ułatwiać codzienną pielęgnację?

Intuicyjność oraz łatwość obsługi — długo dopracowywaliśmy elementy związane z tymi obszarami. Aplikacja aż pęka w szwach od przystępnej wiedzy i ważnych informacji, a dużą ilość danych trudno jest przedstawić w sposób, który będzie przystępny. Jesteśmy zadowoleni z osiągniętego efektu. Jednocześnie słuchamy uwag naszych użytkowniczek, aby w kolejnych wersjach ulepszyć to, co wskazują — np. w najbliższej wersji poprawimy czytelność harmonogramu.

Drugim dużym wyzwaniem było uwzględnienie różnych scenariuszy przebiegu i zmian rutyny pielęgnacyjnej. Biorąc pod uwagę to, że każdy etap może przebiegać inaczej dla każdej z użytkowniczek, powstaje ogromna liczba różnych przebiegów całej rutyny. Można spokojnie powiedzieć, że każda z naszych użytkowniczek otrzymuje swój własny, spersonalizowany plan.

Aplikacja funkcjonuje na rynku dopiero od miesiąca. Jakie są Wasze pierwsze obserwacje dotyczące zainteresowania użytkowniczek? Które funkcjonalności wzbudzają największe zainteresowanie i jakie sygnały otrzymujecie od klientek?

Możemy się pochwalić, że większość osób, które zamówiły RETI•NAL, zdecydowała się też na instalację aplikacji. Cieszymy się, że tyle osób nam zaufało. Sygnały są w większości bardzo pozytywne! Otrzymujemy też dużą liczbę pytań związanych ze stosowaniem retinalu (np. czy można stosować samoopalacz lub maskę, czy można stosować retinal w okolicach oczu, czym oczyszczać twarz przed zastosowaniem retinalu),  i związanej z tym pielęgnacji skóry — to pokazuje, że warto dalej pracować nad sposobami, w jakie aplikacja przekazuje użytkowniczkom wiedzę.

image

Rossmann uruchamia „GPS” po drogerii. Aplikacja poprowadzi klienta do właściwej półki

Na ile aplikacja RETI•NAL jest dla swederm narzędziem edukacyjnym, a w jakim stopniu sposobem na budowanie długofalowych relacji z klientkami? 

Lubimy długofalowe relacje i przykładamy się do ich budowania. Zadowolona klientka nie tylko będzie chciała związać się z nami na długo, ale również znacznie chętniej sięgnie po inne produkty swederm, a także, co najważniejsze, znacznie chętniej poleci nas innym osobom. To bardzo cenna relacja, którą chcemy pielęgnować.

A jaką rolę w strategii marki odgrywa wspieranie użytkowniczek również po zakupie kosmetyku?

Aplikacja jest naszym sposobem na pokazanie klientkom, że chcemy być blisko nich także po zakupie. Wyrażamy to i poprzez edukację, i poprzez wsparcie — przy użyciu aplikacji oraz stały i łatwy kontakt z nami — w aplikacji, social mediach, czy przez tradycyjne kanały e-mail i telefon.

Planujecie rozwijać aplikację o kolejne funkcjonalności w nadchodzących miesiącach? 

Oczywiście! Chcemy przede wszystkim ułatwić planowanie rutyny pielęgnacyjnej i poprawić czytelność — żeby była jeszcze bardziej intuicyjna. Cały czas szukamy też sposobów na jeszcze bardziej przystępne dzielenie się wiedzą.

Czy RETI•NAL jest początkiem szerszego podejścia swederm do edukacji kosmetycznej i cyfrowego wsparcia klientek? Jak widzicie rolę tego typu rozwiązań w przyszłości marki?

Wiedza i wynikająca z niej świadomość w doborze pielęgnacji są z naszej perspektywy niezwykle ważne. W dzisiejszej rzeczywistości, w której każdy z nas musi wybierać spośród dziesiątek lub setek różnych kosmetyków, kluczowa jest umiejętność dobrania takich, które będą dobre dla naszej skóry. Nie chcemy eksperymentować na naszej skórze.

Wierzymy, że edukacja jest najlepszą drogą. Jako eksperci, chcemy przekazywać wiedzę naszym klientkom, a media cyfrowe są do tego najlepszą drogą — pozwalają dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Będziemy wkładać dużo wysiłku w to, żeby edukacja od swederm była zawsze przystępna, łatwa w odbiorze i maksymalnie wartościowa. To nasz obowiązek wobec wszystkich osób, które już nam zaufały lub chcą nam zaufać.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
07.10.2026 14:58
Gdyby wewnętrzne działy marketingu działały tak szybko jak my, rynek beauty wyglądałby inaczej
My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.Materiał Partnera

Rozmowa z zespołem Meet Strategy, który łączy strategię, social media i produkt w jedną maszynę wzrostu marek.

W polskiej branży beauty nie brakuje historii „nagłych wzrostów”. Pojawia się marka, na początku wygląda jak każda inna, po chwili zaczyna być widoczna, a po kilku latach ustawia kategorię. Tyle że w rzeczywistości takie wzrosty nie biorą się z przypadku. Stoją za nimi konkretne decyzje, konsekwencja, tempo działania i zespół, który potrafi połączyć produkt, komunikację i dane w jeden wspólny rytm.

Jeden z przykładów? Marka, która pięć lat temu miała skalę małego gracza, dziś jest większa o ponad 10 000 proc., ma pozycję numeru 1 w swojej kategorii i… zerową rotację. Z półek nic nie znika, na półki dochodzą kolejne produkty, i to w naprawdę dużym tempie. Ale to tylko jedna z historii, które pokazują, jak działa Meet Strategy.

To butikowy team oparty na trzech kluczowych rolach, które pełnią Dominika, Natalia i Marta. To one nadają kierunek, tempo i sens wszystkim projektom – łącząc myślenie strategiczne, decyzje marketingowe i operacyjne działanie w jednym, zwartym procesie. Taki model pracy pozwala im działać elastycznie i z prędkością, której nie ma w klasycznych strukturach agencyjnych.

image
W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.
materiał partnera

Spotykamy się z:
Dominiką Hachułą, CEO i założycielką Meet Strategy, odpowiedzialną za strategię, produkt i kierunek rozwoju marek,
Natalią Grodecką-Jany, Head of Social Media & Influencer Marketing, która zamienia komunikację w sprzedaż, a twórców w realny kanał wzrostu,
Martą Brancewicz, Content & Social Media Manager, która codziennie prowadzi rozmowę marki ze społecznością i nadaje jej „ludzki” rytm.

Skąd biorą się marki beauty, które rosną szybciej niż rynek?

Dominika Hachuła: Z odrobiny bezczelności i dużej dyscypliny. Niedawno analizowałam jeden z naszych projektów, markę, która urosła o ponad 10 000 proc. Największe zdziwienie? To nie był jeden viral, jeden produkt, jedno “wow”. To była seria setek dobrych decyzji podejmowanych konsekwentnie w tym samym kierunku.

Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
Trzeba zacząć myśleć: “bądźmy dokładnie tam, gdzie klient podejmuje decyzję”

Czyli tam, gdzie konsument scrolluje?

Natalia Grodecka-Jany: Dokładnie tak. Social media nie są już dodatkiem. Social media są dziś największym ekranem zakupowym. Jeszcze do niedawna TikTok kreował trendy i inspirował do zakupu. Dziś, dzięki TikTok Shop, skraca całą ścieżkę zakupową do kilku sekund. Konsument widzi produkt, ogląda jego działanie, słucha rekomendacji twórcy i kupuje bez opuszczania aplikacji. Granica między contentem a sprzedażą praktycznie znika. Dlatego marki muszą być tam, gdzie decyzje zakupowe zapadają w czasie rzeczywistym.

image
Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 
materiał partnera

Wiele marek mówi, że “robi social media”, a mimo to nie rosną w sprzedaży. Gdzie leży różnica?

Marta Brancewicz: W intencji. Marki, które rosną szybko, robią social media po coś. Marki, które nie rosną, robią je żeby były.

Jeśli tworzysz content bez strategii, to on wygląda jak… content bez strategii. Ładny, poprawny, bezpieczny… i zupełnie nieskuteczny. Konsument beauty nie potrzebuje ładnych obrazków. Konsument beauty chce wiedzieć, czy to działa i jak działa. 

A jak powstają produkty, które są bestsellerami jeszcze zanim pojawią się w sklepach?

Dominika Hachuła: To jest pytanie, które nas zawsze bawi, bo odpowiedź jest tak prosta, że aż nieprawdopodobna: bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością. Jeśli marka ma sprawny system feedbacku, analizę pytań, moderację, insighty z realnych potrzeb, to produkt praktycznie „pisze się sam”.

W naszej pracy wygląda to tak: zanim produkt powstanie, my już mamy gotowy sposób, w jaki konsument o nim opowie. To jest przewaga, której nie da się skopiować.

image
Marki, które szybko rosną mają jedną wspólną cechę: są ekstremalnie blisko konsumenta. Nie robią produktów „bo fajnie brzmią”. Robią produkty, bo konsument powiedział wcześniej, że tego potrzebuje. W pewnym momencie trzeba porzucić myślenie “bądźmy wszędzie”.
materiał partnera

Wasz zespół często działa szybciej niż duże agencje. Jak to możliwe?

Natalia Grodecka-Jany: Bo nie działamy jak klasyczna agencja. Działamy jak zewnętrzny, wyspecjalizowany dział marketingu. U nas decyzje zapadają tam, gdzie powinny – w gronie osób, które naprawdę znają markę, produkt i konsumenta. 

Nasze tempo nie wynika z bezmyślnego gonienia trendów, tylko z odpowiedzialności. Każda z nas prowadzi swój obszar end-to-end i bierze za niego pełną odpowiedzialność. Dzięki temu zamiast pięciu etapów akceptacji jest jedna decyzja, podjęta szybko i świadomie. I może dlatego jesteśmy szybsi: nie ma u nas rotacji ani przypadkowych rąk do pracy, tylko zespół, który od lat gra do jednej bramki.

image
Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.
materiał partnera

Kiedy marka powinna oddać promocję na zewnątrz?

Marta Brancewicz: Marka powinna oddać marketing na zewnątrz w momencie, kiedy zaczyna oczekiwać realnych wyników, a nie tylko „obecności”. Rynek beauty porusza się w tempie, którego wewnętrzne struktury po prostu nie są w stanie utrzymać.

My pracujemy inaczej: w pełni zdalnie, w rytmie 24/7, bez blokad, bez łańcuchów decyzyjnych, bez czekania na akceptację „do poniedziałku”. Tu liczy się szybkość działania i ciągła obecność, którą trudno utrzymać w tradycyjnym modelu.

Jest jeszcze coś ważnego, co widzimy w środku wielu organizacji: wewnętrzne tarcia, rywalizacja między działami, walka o projekty, o budżety, o awanse. Każdy gra do swojej bramki, a nie do bramki marki. To zabija kreatywność i tempo, bo energia idzie w utrzymanie struktury, a nie w rozwój produktu.

My jesteśmy poza tym. Dzięki temu możemy skupić się wyłącznie na tym, co najważniejsze: na wyniku, marce, produkcie i konsumentach.

Czy da się zbudować markę numer 1 bez influencerów?

Natalia Grodecka-Jany: Nie. Da się zbudować markę widoczną, ale nie markę wybieraną.
To przez twórców konsument uczy się używać produktów, porównuje efekty, ocenia wiarygodność i podejmuje decyzję zakupową.

Tyle że skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”. Zanim zaczniemy współpracę, prosimy twórców o realne przetestowanie produktów i dajemy im wolną rękę w pokazaniu tego, co rzeczywiście u nich działa, bo wiemy jedno: w beauty autentyczność jest walutą, a odbiorca widzi fałsz w trzy sekundy.

image
(...)skuteczny influencer marketing nie polega na tym, że ktoś piękny trzyma produkt i mówi „kocham”.
materiał partnera

Jakie błędy najczęściej popełniają marki beauty, zanim do Was trafią?

Dominika Hachuła: Najczęstsze błędy są powtarzalne i bardzo kosztowne.

Pierwszy to robienie contentu pod algorytm zamiast pod człowieka. Marki kopiują trendy, dźwięki i formaty, zamiast odpowiadać na realne pytania swojej społeczności. Drugi błąd to wprowadzanie produktów bez strategii i liczenie, że viral załatwi resztę. Viral daje rozgłos przez kilka dni. Strategia przez całe lata. Trzeci błąd to mówienie do wszystkich naraz. Rynek beauty rośnie nierówno, jeśli marka nie zna swojego odbiorcy, to mówi w pustkę. A pustka nie kupuje kosmetyków.

A największy błąd? Działać „jak wszyscy”.

I ostatnie: gdybyście miały wskazać jedną rzecz, która sprawia, że marka rośnie szybciej niż inni, co by to było?

Dominika Hachuła:
Konsekwencja. Nudna, nieromantyczna konsekwencja. Tak wygląda prawdziwy wzrost.

Natalia Grodecka-Jany:
Autentyczność. Jeśli produkt działa, content działa, influencer działa, sprzedaż nie ma wyboru, też działa.

Marta Brancewicz:
Bliskość. Jeśli jesteś blisko konsumenta, jesteś przed konkurencją. Zawsze.

I być może właśnie dlatego marki, które rosną najszybciej, wybierają zewnętrzne zespoły, które pracują szybko, konsekwentnie i blisko konsumenta.

Więcej: http://www.meetstrategy.pl

image
(...)bestseller nie powstaje w laboratorium, bestseller powstaje w dialogu ze społecznością.
materiał partnera

Dominika Hachuła

Dominika Hachuła – CEO & Founder Meet Strategy

Strateżka marek beauty i FMCG z blisko 20-letnim doświadczeniem. W jej dorobku strategicznym znajdują się takie marki jak: Eveline Cosmetics, OnlyBio, Neboa, Apart, Bobini, Floslek, Dermedic Laboratorium, Skin Up, Petal Fresh oraz Tri.hee, a lista projektów jest stale rozwijana. Jako założycielka Meet Strategy prowadzi marki end-to-end: od insightu i strategii produktu, przez wdrożenie i sprzedaż, po komunikację w digitalu. Specjalizuje się w projektach wymagających tempa, intuicji rynkowej oraz spójnego połączenia produktu z social mediami.

Natalia Grodecka-Jany

Natalia Grodecka-Jany – Head of Social Media & Influencer Marketing

Ekspertka social mediów i influencer marketingu z ponad 10-letnim doświadczeniem. Współpracowała z markami takimi jak Coca-Cola, PLAY, Garnier, Rimmel, Foreo, NeoNail, Neboa i Sessio. W Meet Strategy odpowiada za strategie digitalowe i współpracę z twórcami, koncentrując się na autentyczności, dopasowaniu społeczności i realnym wpływie działań na sprzedaż.

Marta Brancewicz

Marta Brancewicz – Content & Social Media Manager

Specjalistka od treści i dialogu marek ze społecznościami. Współpracowała m.in. z markami Neboa, tołpa., Your KAYA, Plantule i Art Hotel Wrocław. W Meet Strategy odpowiada za content, storytelling i moderację, łącząc strategiczne podejście z wyczuciem języka i potrzeb odbiorców. Dba o to, by marki mówiły ludzkim głosem, reagowały w czasie rzeczywistym i budowały relacje oparte na zaufaniu.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. październik 2026 22:40