StoryEditor
Rynek i trendy
01.09.2023 13:08

Mintel: 5 trendów w branży pielęgnacji skóry, z którymi każda marka musi się zapoznać

Zmienny krajobraz rynku skincare oraz dynamiczna sytuacja ekonomiczna wpływają w istotny sposób na zmiany w nawykach zakupowych i potrzebach klientów. W miarę jak branża kosmetyczna ewoluuje, konsumenci dostosowują się do nowych trendów, innowacji i dostępnych opcji. Współczesna rzeczywistość wymusza elastyczność, a klienci są coraz bardziej świadomi wyborów, jakie podejmują podczas zakupów. To, w połączeniu z warunkami ekonomicznymi, skłania ich do rewizji preferencji, poszukiwania produktów o wartości dodanej i podejścia, które jest zgodne zarówno z ich potrzebami, jak i zdolnościami finansowymi — sugeruje Mintel.

W przeciwieństwie do innych kategorii produktów kosmetycznych i pielęgnacyjnych, w Wielkiej Brytanii przemysł produktów do pielęgnacji skóry zachował odporność na ekonomiczne przeciwności losu przez całą pandemię. Jednak wraz z rozwojem nowej "normalności" kupujący niezaprzeczalnie przyjmują zachowania świadczące o świadomości relacji ceny do wartości w odpowiedzi na rosnące koszty życia. Branża produktów do pielęgnacji skóry twarzy dla kobiet odnotowała w 2023 r. wzrost wartości o 6,7 proc. do 1,6 miliarda funtów, jednak wzrost ten był w dużej mierze spowodowany wzrostem cen wynikającym z wysokiej inflacji i bez niej branża produktów do pielęgnacji skóry prawdopodobnie odnotowałaby jedynie umiarkowany wzrost.

Te podwyżki cen powodują, że konsumenci redefiniują, co oznacza dla nich wartość. Wśród konsumentek i konsumentów w branży produktów do pielęgnacji skóry nasilają się zachowania polegające na obniżeniu cen, co stwarza szansę dla marek massmarketowych i marek własnych, ale jednocześnie wywiera presję na prestiżowe brandy, aby udowodniały zalety produktów premium. Kupujący wymagają sprawdzonej wartości, wygody i skuteczności swoich zabiegów pielęgnacyjnych i są gotowi przeciwstawić się lojalności wobec marki, aby je zdobyć. Oto 5 trendów, które będą kształtować strategie zakupowe.

 

Trwałe, ale szybkie efekty

image

Nie każda konsumentka ma teraz czas i chęć na pełną rutynę pielęgnacyjną, elementem której są wizyty w salonie kosmetycznym — większość natomiast chce efektu wow już po kilku dniach stosowania produktu.

Marko Milivojevic via FreeJpg
Pod wpływem przywiązania wygody i świadomości kosztów rosnący odsetek kobiet kupujących produkty do pielęgnacji skóry twarzy twierdzi, że długotrwałe rezultaty są jednym z trzech najważniejszych czynników przy zakupie produktów. Prestiżowe marki mogą pracować nad tym, aby wartość kategorii nie uległa erozji w wyniku ograniczania komunikatów, które dostarczają dowodów na długotrwałe rezultaty i wzbudzają zaufanie do przyszłych zakupów. Ale nie chodzi tylko o długoterminowe wyniki; klienci i klientki też chcą widzieć natychmiastowe rezultaty. Jeśli dana osoba nie zauważy jakiejś formy zmiany w określonym czasie, prawdopodobnie przestanie używać produktu i nie osiągnie pożądanych, długotrwałych rezultatów.

Branża produktów do pielęgnacji skóry jest nasycona do stopnia, w którym przekonanie do zakupu i zobowiązania się do korzystania z danego produktu na dłuższą metę bywa trudne. Aby temu zaradzić, istnieje możliwość zaoferowania próbek produktów lub zestawów próbek, aby zachęcić kupujących do zainwestowania w markę niewielkich środków bez konieczności kupowania pełnego produktu. W ten sposób inicjuje się również proces przekazywania próbek rodzinie lub przyjaciołom, aby nowe marki mogły dotrzeć do szerszego grona kupujących.

 

Multifunkcjonalność

Początek pandemii COVID-19 zapoczątkował ten trend w branży produktów do pielęgnacji skóry, ponieważ od początku pandemii 29 proc. kobiet przeszło na produkty wielofunkcyjne, spędzając mniej czasu na rutynach pielęgnacji skóry. Mintel prognozuje, jak te zachowania ograniczające będą się nasilać w obliczu inflacji, torując drogę trendom „skinimalizmu”, pielęgnacji less-waste lub zero-waste i skincyclingu. Na przykład od 2021 r. obserwuje się tendencję spadkową w przypadku stosowania kremów na dzień, co można częściowo przypisać rosnącemu zainteresowaniu mediów produktami do ochrony przeciwsłonecznej i ich zdolnością do zapobiegania starzeniu się skóry.

Czytaj także: Alibaba.com ujawnia kluczowe trendy w swojej kategorii beauty

Aby przeciwdziałać temu spadkowi, marki zacierają granice między kosmetykami do pielęgnacji skóry a kosmetykami kolorowymi, kładąc coraz większy nacisk na promocję np. kremów BB czy CC. Trend produktów wielofunkcyjnych staje się coraz bardziej popularny także na rynku pielęgnacji męskiej skóry. W miarę zmniejszania się dochodów ludzie poszukują długotrwałych rezultatów i produktów, które spełnią więcej niż jedno zadanie. Jedna trzecia mężczyzn kupujących produkty do pielęgnacji skóry twierdzi, że produkty wielofunkcyjne wpływają na ich decyzje zakupowe.

Pragnienie usprawnionych procedur pielęgnacji skóry nie oznacza jednak, że konsumenci są skłonni pójść na kompromis w zakresie skuteczności i wydajności. Konsumenci w tej przestrzeni wzywają marki do zapewniania wyczerpujących informacji na temat mocy składników i technik ich stosowania, informowania o dodatkowych zaletach produktów i pomagania klientom w zmniejszaniu ich wpływu na środowisko, naprawianiu barier skórnych oraz oszczędzaniu czasu i pieniędzy.

 

Pielęgnacja na miarę typu skóry

61 proc. kobiet korzystających z produktów do pielęgnacji skóry twarzy zgadza się, że lepiej kupować kosmetyki dobrane do rodzaju skóry, co podkreśla znaczenie dbania o to, aby kobiety prawidłowo diagnozowały swój typ skóry. Jeśli klientki zostaną źle poinformowane na temat rodzaju swojej skóry, to jest mniej prawdopodobne, że zobaczą oczekiwane od produktu rezultaty i w rezultacie mogą porzucić kosmetyk lub całą markę.

Czytaj także: Nielsen IQ: personalizacja, czyste piękno, zrównoważony rozwój i self-care to kluczowe trendy

Aby temu zaradzić, brandy inwestują w narzędzia internetowe, które pomagają kupującym określić rodzaj skóry w zaciszu własnego domu. Narzędzia AI prowadzą kupujących przez pytania, które pomagają im rozróżnić rodzaj skóry, a marki wysyłają nawet testy płatkowe przed przeprowadzeniem testu, aby poprawić dokładność. Technologia ta oddaje kontrolę w ręce użytkownika, oferując markom możliwość wykorzystania sztucznej inteligencji i podejścia opartego na danych w celu ustanowienia długoterminowej relacji między konsumentami a produktami szytymi na miarę, które uzupełniają spersonalizowane potrzeby skóry.

Personalizacja w pielęgnacji skóry jest również konieczna, gdy kobiety przechodzą przez różne etapy życia. Z analizy firmy Mintel wynika, że kobiety w wieku 25–44 lat najbardziej zaangażowane są w poszukiwanie produktów odpowiednich dla ich etapu życia, co może wynikać z różnych czynników, takich jak problemy związane z miesiączką lub ciążą. Sygnalizuje to, że marki produktów do pielęgnacji skóry mają szansę nawiązać współpracę z aplikacjami dotyczącymi miesiączki i ciąży, aby zapewnić oparte na produktach zalecenia dotyczące pielęgnacji skóry opartej na etapach życia.

 

Składniki aktywne

image

Składniki aktywne o udowodnionym, wypromowanym działaniu to nadal doskonały USP.

FreeJpg
W dalszym ciągu uwaga skupia się na ogólnym zdrowiu skóry – 67 proc. kobiet stosujących produkty do pielęgnacji skóry wybiera produkty, które pomagają poprawić ogólny stan zdrowia skóry, zamiast skupiać się na konkretnych problemach. Rosnąca liczba konsumentów, którzy przy zakupie produktów do pielęgnacji skóry uważają składniki aktywne wyższej jakości za najwyższy priorytet, stwarza prestiżowym markom szansę na udowodnienie swojej wartości i odciągnięcie konsumentów od alternatyw dostępnych na rynku masowym lub pod marką własną. Można zachęcić kupujących do wymiany i zwiększyć częstotliwość zakupów, podkreślając opatentowane składniki i prowadząc z informacją o wymaganym stężeniu i masie cząsteczkowej potrzebnej dla składnika aktywnego.

Czytaj także: Sprzedaż olejków eterycznych rośnie, a wraz z nią zagrożenia

Wraz ze wzrostem zmian klimatycznych wzrasta zapotrzebowanie na produkty ochronne, które wykraczają poza zakres uszkodzeń słonecznych. Zmiany w środowisku zwiększyły potrzebę ochrony skóry przed zanieczyszczeniami, niebieskim światłem i bardzo drobnym pyłem. Rosnące zainteresowanie wsparciem bariery skórnej będzie skutkować dodatkowymi oświadczeniami o produktach, ponieważ konsumenci coraz częściej będą szukać sposobów zapobiegania przyszłym problemom skórnym.

Czytaj także: Nowa kategoria produktów przeciwsłonecznych na horyzoncie: naklejki alarmowe

Podobnie wygląda sytuacja na rynku produktów do pielęgnacji skóry dla mężczyzn – ponad połowa mężczyzn zgadza się, że ważne jest stosowanie produktów poprawiających ogólny stan zdrowia skóry. Istnieje możliwość poszerzenia repertuaru i częstego stosowania wśród konsumentów płci męskiej poprzez przekazywanie komunikatów zdrowotnych i dostarczanie naukowych wyjaśnień na temat tego, w jaki sposób produkty konkretnie poprawiają zdrowie skóry.

 

Rytuały i kosmetyki bezwodne

Analiza firmy Mintel obserwuje, jak kobiety przechodzą z tradycyjnych płynów do mycia twarzy i chusteczek na rzecz rozwiązań, które nie zmuszają do użycia wody, takich jak płyn micelarny, z którego korzysta 38 proc. konsumentek. To przejście w stronę rozwiązań bezwodnych podkreśla znaczenie wygody, a także sugeruje, że konsumenci podejmują świadome wysiłki na rzecz ograniczenia zużycia wody.

Czytaj także: Micele – małe cząsteczki do zadań specjalnych – nie tylko w płynach do demakijażu

Jeśli chodzi o rynek mydeł, wanien i pryszniców, to prawie połowa kobiet twierdzi, że rosnące koszty utrzymania sprawiły, że byłyby skłonne rzadziej brać prysznic lub kąpać się. Preferowanie produktów oczyszczających niewymagających spłukiwania prawdopodobnie sygnalizuje, że te zachowania przenikają również do branży produktów do pielęgnacji skóry twarzy.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
06.07.2026 07:00
K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym
Zapachy napędzają ekspansję K-beautyShutterstock

Koreańskie kosmetyki przeszły drogę od specjalistycznych e-sklepów i TikToka do półek Rossmanna, Hebe, Douglasa, Super-Pharmu, Allegro i Zalando. Segment wart jest już setki milionów złotych, rośnie szybciej niż cały rynek i wchodzi w kategorie, w których dotąd dominowały polskie marki – pielęgnację twarzy i włosów.

Według raportu OC&C z kwietnia 2026 r. sprzedaż koreańskich marek w masowym kanale drogeryjnym w Polsce sięga już prawie 330 mln zł, a segment w ostatnich latach rósł w tempie ponad 60 proc. rocznie. Koreańskie marki kontrolują już  aż 10 proc. rynku produktów do pielęgnacji twarzy, ale ekspansję widać też w innych kategoriach. 

- Wśród najszybciej rozwijających się kategorii obserwujemy przede wszystkim produkty do codziennej pielęgnacji, takie jak sera, kosmetyki z wysoką ochroną SPF, maseczki do twary – szczególnie hydrożelowe – oraz toner pady, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych produktów K-Beauty. Coraz większą popularnością cieszą się również formuły bazujące na składnikach aktywnych spopularyzowanych przez koreańską pielęgnację, takich jak PDRN, Centella Asiatica (Cica), ekstrakty z ryżu czy kolagen – wylicza nam ekspert sieci drogerii Douglas.

Dodatkowym sygnałem skali jest rotacja – Allegro odnotowuje wzrost sprzedaży K-beauty na poziomie plus 78 proc. rok do roku, a sieci handlowe zamiast traktować te marki jako „egzotyczną” podkategorię, tworzą dla nich dedykowane półki, landing page‘e i poradniki zakupowe.

Zdaniem eksperów choć Polscy producenci wciąż kontrolują ponad połowę rynku, to dynamika azjatyckiej konkurencji zaczyna naruszać ich dotychczasowy monopol na masową innowacyjność.

K-Beauty: Cztery kanały, jedna strategia

K-beauty funkcjonuje już równolegle w czterech typach kanałów sprzedaży:

  • drogerie masowe (Rossmann, Hebe),
  • perfumerie selektywne i apteko-drogerie (Douglas, Super-Pharm),
  • marketplace‘y np. Allegro, Amazon 
  • platformy modowe (Zalando).

Granice między nimi zacierają się jednak coraz szybciej. Widać, że to nie jest zwykły import „ładnych opakowań”, lecz nowy model konkurencji, łączący atrakcyjną cenę, estetykę premium, składniki aktywne i viralowość.

Zalando wiodąca europejska platforma technologiczna dla mody i lifestylu, ogłosiła właśnie trategiczne rozszerzenie swojej oferty K-beauty, w której trendowe marki (Beauty of Joseon, Torriden) sąsiadują z tradycyjnymi markami luksusowymi (Armani, Sunday Riley) jako równorzędni partnerzy lifestylowi. 

- Jest to odpowiedź na wyraźną zmianę w zachowaniach konsumentów, którzy coraz częściej sięgają po pielęgnację opartą na zaawansowanych składnikach, przemyślanych formułach i wieloetapowych rutynach. K-beauty, jeszcze niedawno postrzegana jako nisza, dziś jest jednym z istotnych motorów napędowych globalnego rynku kosmetycznego i wyznacza trendy w zakresie formuł i innowacji produktowych - czytamy w komunikacie Zalando. 

- Dzięki dalszemu rozwojowi kategorii K-beauty odpowiadamy na wyraźną zmianę w podejściu klientów do pielęgnacji skóry, która coraz częściej koncentruje się na rutynach, składnikach aktywnych i długoterminowych efektach. Tworzymy inspirującą przestrzeń do odkrywania nowości, wprowadzając także produkty do K-make-upu – mówi Virginie Duigou, Head of Beauty Buying w Zalando.

W ramach tej inicjatywy platforma wprowadziła m.in. zestaw startowy, K-beauty, dedykowaną strefę tematyczną oraz harmonogram premier poszukiwanych marek. Na Zalando można teraz odkryć koreańskie marki takie jak m.in. Haruharu Wonder, Torriden, RoundLab, Abib, SOME BY MI, Dr.Jart+ oraz Beauty of Joseon. Cała sekcja „K-Beauty haul” liczy już 94 produkty - tylko sama marka COSRX ma na platformie kilkanaście pozycji w cenach 55–167 zł.

Zalando komunikuje kategorię językiem „glass skin” i estetyki – bardzo podobnym do narracji TikToka i Instagrama.

- Poprzez rozwój asortymentu, nawiązywanie partnerstw na wyłączność oraz rozbudowę strefy contentowej, wzmacniamy ofertę beauty, tworząc doświadczenie zakupowe, które łączy wysokiej jakości produkty, angażujące treści i aktualne trendy kulturowe  – dodaje Virginie Duigou z Zalando.

Drogerie tworzą osobne półki z koreańskimi produktami 

Lider sprzedaży drogeryjnej, Rossmann od dawna prowadzi osobną sekcję koreańskich kosmetyków z markami takimi TIRTIR, Beauty of Joseon, Biodance, Medicube, Arencia, Anua, Dr. Althea, Eqqualberry, FWEE i ROM&ND. Ale ekspansja kosmetyków made in Korea widoczna jest w wynikach finansowych sieci za 2025 r. - w ubiegłym roku Rossmann zanotował wyraźny wzrost importu z Azji. 

Jego główny konkurent w Polsce, drogerie Hebe także ma wydzielony segment. Znajdziemy tam populrane marki tj. Beauty of Joseon, Missha czy Biodance z cenami startującymi od 14,79 zł za maskę Biodance i 49,99 zł za BB cream Missha. 

Hebe stale powiększa portfolio K-Beauty. W czerwcu sieć ogłosiła wprowadzenie do sprzedaży we współpracy z Gaboną - głównie online - kolejnych czterech marek: Colorgram, Black Rouge, Laka oraz Bring Green, które mają szansę przyciągnąć uwagę fanek lekkich tekstur, błysku, koloru i dopracowanej pielęgnacji. Podobnie jak Douglass czy Zalando - postawiła na marki makijażowe, reprezentujące najnowsze trendy. 

PureHeals to inna koreańska marka kosmetyków, która na stałe zagościła w Hebe, a krem i ampułka z seriiCentella z wąkrotką azjatycką doskonale wpasowały się w codzienne rytuały polskich konsumentek. 

- Koreanki cenią ją od lat za wyjątkowe właściwości kojące, zdolność do szybkiej regeneracji skóry i wsparcie naturalnej bariery ochronnej. Ten kultowy składnik K-Beauty pozostaje nieustannie na topie, a coraz więcej Polek włącza kosmetyki z centellą do swojej codziennej rutyny - mówią nam przedstawiciele marki. 

W sieci perfumerii Douglas dostępne są także marki droższe takie jak SKIN1004 i COSRX. 

- Segment K-Beauty pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w portfolio Douglas. Obecnie oferujemy około 40 starannie wyselekcjonowanych koreańskich marek, a ich liczba systematycznie rośnie. Co istotne, coraz więcej z nich wprowadzamy również do perfumerii stacjonarnych. Dzięki temu klienci mogą nie tylko kupić produkty, ale także przetestować je na miejscu i skorzystać z wiedzy oraz rekomendacji naszych konsultantek. W efekcie znaczenie kanału stacjonarnego w tej kategorii sukcesywnie wzrasta - mówi ekspert perfumerii DOUGLAS. 

Ekspnsja widoczna jest w sieci drogeryjno-aptecznej Super-Pharm, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży odnowowujemy w segmencie e-commerce: Notino, Cossibelle czy Allegro. 

Masstige, nie premium – mechanizm cenowy K-Beauty?

konkurentów. Koreańskie nowości w Rossmannie czy Hebe demokratyzują luksus. Polskie marki muszą konkurować już nie tylko składem, ale przede wszystkim marketingiem wizualnym. Produkty wyglądają premium dzięki minimalistycznym opakowaniom, estetyce apteczno-dermatologicznej, składnikom aktywnym i narracji „rytuału”, ale ich ceny pozostają konkurencyjne wobec marek premium. Do tego dochodzi atrakcyjny storytelling składnikowy: glass skin, wąkrota azjatycka, fermenty, PDRN, śluz ślimaka, SPF, bariera hydrolipidowa.

To zjawisko ma swoją nazwę – masstige (mass + prestige), znane też jako accessible premium.

To zagrożenie dla P-Beauty, ponieważ polskie marki długo budowały przewagę na formule „dobra jakość za rozsądną cenę” – a teraz tę przestrzeń zajmuje konkurencja z silniejszym storytellingiem.

- Koreańskość w branży beauty nie odnosi się już tylko do kraju pochodzenia, ale oznacza rutynę pielęgnacyjną utożsamianą z jakością i skutecznością. Koreańska filozofia pielęgnacji twarzy w ostatnich latach bardzo mocno zakorzeniła się w Polsce i zmieniła zachowania konsumentów, a także wymusiła na producentach zmianę podejścia do tworzenia kosmetyków – komentuje raport Agnieszka Przybył, manager w OC&C Strategy Consultants. 

Kto stoi za boomem K-beauty w Polsce?

Liderem i weteranem importu marek azjatyckich do Polski jest firma Eurus, która wprowadziła na rynek i dystrybuuje w Hebe i Rossmannie marki takie jak Mediheal (ikona masek w płachcie) oraz a także posiada koreańskie marki własne jak Kimoco (produkcja w Korei) oraz Revoss.

Co istotne – Kimoco (Kimoco Beauty), marka aktualnie podbijająca Rossmanna liniami Glass Skin, jest marką własną Eurusu. To strategiczny ruch: polski dystrybutor, bazując na latach doświadczeń z rynkiem koreańskim, stworzył brand skrojony pod europejskiego konsumenta – zakorzeniony w filozofii azjatyckiej pielęgnacji, ale zarządzany przez polski kapitał.Obecnie sprzedaje produkty także w USA. Pokazuje to, jak P-Beauty zaczyna samo adaptować logikę K-beauty, by utrzymać konkurencyjność.

Najbardziej widoczny gracz K-Beauty w Polsce to Gabona, którego portfolio obejmuje kilkanaście koreańskich marek dostępnych w Hebe (One-Day‘s You, Hidehere, Velvety), DOZ i Super-Pharm (Atopalm, Zeroid, Real Barrier, Derma-B), Douglasie (Dr. Melaxin, Barulab, Real Barrier), a także w mniejszych drogeriach jak Bio Planet, Naturze i Dr. Max.

Inni importerzy to m.in. SkinCare – europejski oficjalny importer/dystrybutor marek Purederm, Farmstay, Bergamo czy Ottie. Marki CLIV, PureHeals i Soqu będące w sprzedaży w Hebe dostarcza Merkury SA. Z kolei AMGS Investment/Shibushi to główny dystrybutor koreańskich marek luksusowych i premium.

Nowy front: koncerny farmaceutyczne wchodzą w dermokosmetyki

Co ciekawe obecnie koreańskie firmy farmaceutyczne coraz aktywniej rozszerzają działalność produkując kosmetyki dermatologiczne. Sięgają po receptury inspirowane badaniami klinicznymi napędza wzrost segmentu dermokosmetyków w Korei i ich eksport.

Przedstawiciele firmy Dongkook Pharmaceutical, Daewoong Pharmaceutical wskazują wzrostowy trend i popyt na pielęgnację skóry opartą na badaniach naukowych jako kluczową szansę rozwoju dla całej branży. Producenci leków - Daewoong Pharmaceutical, Yuhan Corporation i Hanmi Science przekładają wyniki badań farmaceutycznych, opatentowane składniki i technologie na produkty kosmetyczne dostępne w masowej sprzedaży. Wykorzystują doświadczenie w pielęgnacji ran, badaniach nad czynnikami wzrostu i witaminami, by rozwijać własne linie – każda z tych firm ma już markę kosmetyczną dostępną na rynkach globalnych.

Zdaniem autorki: Co ekspansja K-Beauty oznacza dla rynku? 

Wzrost segmentu o ponad 60 proc. rocznie przy jednoczesnej ekspansji do kolejnych kanałów (marketplace‘y modowe, perfumerie selektywne) sugeruje, że walka o półkę pielęgnacyjną w najbliższych latach będzie się zaostrzać.

Produkty kosztują w drogeriach zwykle 50–130 zł za krem/serum, są droższe od wielu dobrych polskich produktów, ale są w zasięgu portfela przeciętnego klienta. Warto jednak podkreślić, że to nie jest puste pozycjonowanie, ponieważ marki koreańskie bazują na wysokich stężeniach cenionych składników (śluz ślimaka, centella asiatica, fermenty, woda ryżowa, peptydy), a azjatycka technologia formulacji jest uznawana za jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie. 

K-beauty w Polsce przestaje być chwilową modą i staje się trwałym elementem struktury rynu. Dla polskich producentów i dystrybutorów kluczowym pytaniem nie jest, czy konkurować z K-beauty,  ale jak wykorzystać jej logikę– czego przykładem jest strategia Eurusu z marką własną Kimoco. 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
02.07.2026 00:03
SPF już nie tylko na urlop. Rynek kosmetyków do opalania dynamicznie rośnie
La Roche-Posay i Primally Pure ruszają z kampaniami wokół SPFShutterstock

Kosmetyki do opalania wychodzą z kategorii sezonowej i przesuwają się w stronę codziennej pielęgnacji skóry twarzy: ochrony przed fotostarzeniem, przebarwieniami, promieniowaniem UVA/UVB, lekkich formuł pod makijaż i produktów inspirowanych K-beauty. SPF to już nie tylko produkt na wakacje, ale element porannej rutyny pielęgnacyjnej.

Rynek kosmetyków do opalania w Polsce dynamicznie się rozwija. Z danych Euromonitor International wynika, że wartość sprzedaży detalicznej całej kategorii w Polsce w 2025 roku wyniosła 385 mln zł i była o 9 proc. wyższa niż rok wcześniej. 

Według danych firmy badawczej Circana sprzedaż produktów “sun care” w całej Europie rośnie dwucyfrowo, szybciej niż wiele tradycyjnych segmentów branży beauty. Wartość rynku przekracza już 1,6 mld euro. Sam segment SPF odnotował w ub.r. wzrost o 26 proc. rok do roku.

Największą zmianą jest przesunięcie języka kategorii: z „kosmetyków do opalania” na ochronę skóry każdego dnia. W wielu drogeriach np. w Rossmannie produkty SPF i kremy do opalania stanowią odrębne półki. 

SPF jako codzienna pielęgnacja, nie produkt wakacyjny

SPF do twarzy 50/50+ to najbardziej perspektywiczny segment rynku produktów przeciwsłonecznych, zwłaszcza produkty lekkie, niewybielające, pod makijaż, z dodatkowymi składnikami pielęgnacyjnymi. Na rynku widoczny jest trend „skinification” - krem SPF do twarzy coraz częściej konkuruje z serum, kremem nawilżającym i bazą pod makijaż.  SPF do twarzy ma zwykle lżejsze formuły, składniki aktywne, właściwości matujące lub rozświetlające. Dostępne są różne formy: sticki, mgiełki, podkłady czy kremy BB/CC.

image

5 trendów, które zmieniają rynek SPF. Filtry przeciwsłoneczne wchodzą w nową erę

L’Oreal wprowadził na rynek pod marką Garnier mgiełkę z ochroną przeciwsłoneczną i barwiący fluid Wonder Tint, a do linii Ambre Solaire dołączył m.in. fluid do twarzy, który zawiera nie tylko filtry ochronne, ale również 3 proc. kompleks gliceryny, witaminy E i kwasu hialuronowego. 

Dermokosmetyki wyszły na słońce 

Także producenci dermokosmetyków jak CeraVe czy Sesderma rozszerzają portfolio o nowe linie produktów przeciwsłonecznych. CeraVE prowadzi kampanię pod hasłem „Nie rób wakacji od pielęgnacji”, przypominając, że nieważne czy jesteś na plaży, czy biegasz po mieście - twoja bariera hydrolipidowa nie bierze urlopu.  Podobnie pozycjonuje się konkurencja. 

- Kategoria fotoprotekcji w Polsce od kilku lat dynamicznie się rozwija, a produkty z filtrem SPF przestały być postrzegane wyłącznie jako element wakacyjnej kosmetyczki. Obserwujemy wyraźny wzrost świadomości konsumentów, którzy coraz lepiej rozumieją wpływ promieniowania UV na fotostarzenie skóry, przebarwienia czy utratę jej jędrności. SPF staje się dziś integralną częścią codziennej pielęgnacji, niezależnie od pory roku, czemu sprzyjają także coraz częstsze podróże do krajów o wysokim nasłonecznieniu. Jednocześnie konsumenci oczekują od fotoprotektorów czegoś więcej niż samej ochrony przeciwsłonecznej – poszukują produktów dopasowanych do konkretnych potrzeb skóry i stylu życia - mówi Patrycja Kinasiewicz Head of Marketing Poland firmy SESDERMA, która wprowadziła w tym roku na rynek linię Repaskin Urban 365, stworzona z myślą o codziennej ochronie skóry w warunkach miejskich przez cały rok. 

image

Gen Z nie przepłaca za dermokosmetyki. Liczy się skład, nie logo

Drogeria Hebe w poradniku na lato dotyczącym SPF zwraca uwagę na konieczność reaplikacji produktów co 2–3 godziny i wskazuje mgiełki lub spraye jako formaty, które ułatwiają ponowne nakładanie produktu bez naruszania makijażu.

Polskie marki mocne w kategorii kosmetyków do opalania

W kategorii kosmetyków stricte do opalania bardzo silne w Polsce są rodzime marki takie jak Bielenda, DAX Cosmetics czy Kolastyna. One także rozszerzają obecność w kategorii przekonując, że produkty SPF to rodzaj tarczy ochronnej, która zabezpiecza nie tylko wygląd, ale przede wszystkim zdrowie skóry. Ziaja, Eveline, Inglot i Dr Irena Eris mają mocną pozycję w segmencie value-for-money, ale konkurują z globalnymi koncernami dermokosmetycznymi, K-beauty i markami premium. 

Marki premium, a także K-Beauty oferują bowiem nie tylko wysoką ochronę UV, ale przekonują dodatkowymi korzyściami pielęgnacyjnymi, takimi jak działanie przeciwstarzeniowe, ochrona przed zanieczyszczeniami czy redukcją przebarwień. 

Koreańskie marki kosmetyczne rozpychają się np. Beauty of Joseon oficjalnie już weszła do top 10 w UE.

image

Raport OC&C: Polscy producenci kontrolują połowę rynku kosmetycznego mimo boomu na produkty z Korei

Nawet taki gigant jak Nivea - jak podaje serwis Safety Makeup dostosowuje się do trendów K-Beauty, wprowadzając na rynek swój nowy sztyft przeciwsłoneczny Silky UV Stick SPF50+, który dumnie nosi oznaczenie „wyprodukowano w Korei według koreańskich technologii”. Jest on niewyczuwalny, odporny na pot i maksymalnie wygodny do reaplikacji w ciągu dnia.

Marketplace’y stają się realną półką kategorii SPF

Jak pokazuje raport „The US Sun Care & Tanning Landscape for 2026", kategoria SPF rośnie rok do roku o 11,9 proc., a dynamika najmocniej widoczna jest na TikToku (+20 proc. r/r), przy stabilnym wzroście na Instagramie (+10 proc.) i w wyszukiwarce Google (+6,7 proc.). To także sygnał, że SPF i produkty brązujące stały się elementem codziennej rutyny, a nie sezonowym dodatkiem. 

image

Rynek kosmetyków rośnie: 629 mld euro, beauty-tech, zakupy z AI i skok na Tik-Tok. Nowe prognozy [RAPORT]

Na Allegro na zapytanie „SPF 50 krem do opalania” otrzymujemy prawie 10 tys.  ofert, a wśród widocznych marek są  m.in. Bielenda, Kolastyna, Nivea, COSRX, The Saem, Dax Sun, Ziaja, Holika Holika i Beauty of Joseon. 

W Polsce TikTok Shop wystartował 15 czerwca 2026 r., co może przyspieszyć sprzedaż wielu marek z kategorii.

OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA OKIEM EKSPERTA

Na pytania odpowiada dr n. med. Małgorzata Marcinkiewicz, dermatolog, członkini międzynarodowej rady dermatologów Garnier: 

Dlaczego musimy chronić skórę także w pochmurne dni?

Chmury przysłaniają słońce, ale nie promieniowanie i tu właśnie nas oczy oszukują. Nawet przy zachmurzeniu przez atmosferę przechodzi nawet do 80 proc. promieniowania UVA. Po kryjomu wnika głębiej w skórę i na przestrzeni lat prowadzi do kumulacyjnych uszkodzeń, które z czasem odkryjesz w postaci popękanych naczynek, przebarwień, zmarszczek. Skóra nie odróżnia pogody. Warto o tym pamiętać.

Co ile godzin konieczna jest reaplikacja kremu z filtrem w ciągu dnia?

Preparaty przeciwsłoneczne to nie jest wodoodporna maskara. Ścierają się, degradują pod wpływem światła i po prostu znikają z powierzchni skóry w ciągu kilku godzin. Standardowa reaplikacja co dwie godziny to nie marketingowa zachęta do kupna drugiej tubki, to fizyczna rzeczywistość działania cząsteczek filtrów. Skincare rano i wieczorem to pielęgnacja. Ochrona słoneczna to więcej niż sądzisz, to prewencja.

Ile dokładnie produktu należy nałożyć na twarz, aby ochrona była skuteczna?

Badania, na których opierają się wartości SPF na opakowaniu, zakładają konkretną ilość produktu, tj. około dwóch długości palca wskazującego i środkowego na twarz (pamiętajmy o uszach!) i szyję. Większość ludzi nakłada mniej niż połowę tej dawki, co w praktyce oznacza, że SPF 50 działa jak SPF kilkanaście. Ilość ma znaczenie. W przypadku fotoprotekcji nie oszczędzamy.

Czy filtry UV chronią nas również wewnątrz budynków lub w samochodzie?

Zwykłe szyby blokują UVB (czyli nasza skóra nie będzie "się opalać"), ale przepuszczają UVA, czyli tę frakcję promieniowania, która przenika głębiej w skórę i odpowiada za fotostarzenie. Jeśli siedzisz przy oknie kilka godzin dziennie, twoja skóra to rejestruje, nawet jeśli ty tego nie czujesz. Okna niestety nas nie chronią.

Jaki jest największy błąd w pielęgnacji przeciwsłonecznej, z którym spotykasz się w gabinecie/swojej praktyce?

Wiele osób traktuje preparaty przeciwsłonecznej jak akcesoria plażowe. Wyciągają w lipcu i chowają we wrześniu. Tymczasem UVA jest stałe przez cały rok, nie sezonowe. Fotostarzenie nie robi sobie przerwy zimą. Kumuluje się cicho, a efekty widzę w gabinecie kilkanaście lat później.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. lipiec 2026 05:36