StoryEditor
Rynek i trendy
27.09.2024 09:14

Priders.pl: Inkluzywność się opłaca. Jak marki zyskują na wspieraniu społeczności LGBTQ+?

Sephora od lat aktywnie wspiera różnorodność i uczestniczy także w działaniach w ramach Miesiąca Dumy. Również w tym roku #SephoraTeam wspiera #PrideParade / fot. LinkedIn Sephora

Dorosłe osoby LGBTQ+ na świecie dysponują siłą nabywczą w wysokości aż 3,7 tryliarda dolarów. „To pieniądze, które trafiają głównie do firm wspierających tęczową społeczność, a nie trafią do bojkotowanych za homofobię” – zapewniają Monika Czaplicka i Grzegorz Miecznikowski z agencji Priders.pl. Wśród marek czerpiących z „inkluzywnej dywidendy” znalazła się Sephora.

Monika Czaplicka i Grzegorz Miecznikowski, czyli osoby współtworzące agencję Priders.pl, przygotowały raport „Miesiąc Dumy 2024”. Publikacja powstała przy wsparciu Instytutu Monitorowania Mediów i Proto.pl. Znalazły się w niej m.in. analiza publikacji w prasie i w social mediach związanych z osobami queerowymi, podsumowanie kampanii marketingowych oraz komentarze eksperckie.

Czytaj też: Priders: tęczowa złotówka rośnie w siłę, a rynek ją ignoruje

 – W roku 2024 zarejestrowano 55 204 wzmianki dotyczące wydarzeń związanych z Pride Month, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu do roku ubiegłego (…). Na 55,2 tysiąca wzmianek, 37 tysięcy dotyczyło treści w mediach społecznościowych, 23,7 tysiąca na portalach internetowych, a prawie 4500 publikacji ukazało się w mediach tradycyjnych. (…) Ekwiwalent reklamowy (AVE) osiągnął wartość niemal 250 milionów złotych, co również oznacza wzrost o blisko 200 proc. w porównaniu do roku 2023 – czytamy w raporcie. Łączny zasięg wszystkich publikacji wyniósł 610 milionów odsłon.

W polskim biznesie osoby queerowe (nieheteronormatywne) często traktowane są jako ciekawostka, a wsparcie dla nich – jako coś czysto symbolicznego. Tymczasem jest to dysponująca kapitałem grupa konsumencka, która chętniej sięga po marki promujące inkluzywność i różnorodność. Ignorowanie jej w działaniach marketingowych może przełożyć się na realne straty, szczególnie w przypadku branż modowej i kosmetycznej.

– Niestety, wiele firm obawia się homofobii, co prowadzi do nieuzasadnionych wniosków o negatywnych reakcjach społecznych. Te obawy wpływają na decyzje dotyczące kampanii marketingowych i działań na rzecz różnorodności. (…) Badania przeprowadzone przez FREENOW pokazały, że 34 proc. osób nie chciałoby jechać tęczową taksówką, bo obawiali się homofobii. Jednak brak ataków na tęczowe taksówki podczas Miesiąca Dumy sugeruje, że zagrożenie mogło być przesadzone – zauważa Priders.pl.

Jako przykład w raporcie zostaje wymieniona kampania Swarovskiego z 2018 roku. Choć według badań IPSOS aż 42 proc. osób bało się, że reklama zostanie odebrana negatywnie, to w rzeczywistości negatywnych opinii pojawiło się zaledwie 12 proc., z kolei pozytywnych – aż 60 proc. Monika Czaplicka i Grzegorz Miecznikowski zauważają, że wiele osób boi się wyrażać swoje wsparcie dla osób queerowych ze względu na obawy przed reakcją otoczenia. To z tego powodu nie znamy ich prawdziwych poglądów, ale jest to grupa otwarta na treści wspierające.

Czytaj też: Monika Czaplicka, Priders: Pieniądze uciekają sprzed nosa markom, które nadal nie wiedzą, co zrobią na Miesiąc Dumy 

Strach przed homofobią często jest nieuzasadniony i oparty na błędnych przekonaniach. Wspieranie różnorodności i otwartości w firmach przynosi korzyści, a obawy przed negatywnymi reakcjami społecznymi powinny być analizowane w kontekście rzeczywistych postaw społecznych. Jest już jednak w Polsce kilkadziesiąt firm, które nie boją się wspierać społeczność LGBTQIA+ i zyskują na tym, zaangażowanie, nie tylko w czasie Miesiąca Dumy, to m.in: IBM, Google, Coca-Cola, Levi’s, Apple, Zalando, CD Projekt SA, Empik, Procter & Gamble, CitiBank, Microsoft, Discovery TVN Polska, BNP Paribas, Aviva, Goldman Sachs, Viacom/MTV, Orange Polska, IKEA, T-Mobile, ING Bank Śląski, Deloitte, Accenture, KPMG, EY (Ernst & Young), L’Oréal, Heineken, Unilever, Netflix, H&M, Adidas, Sephora, Open for Business. Wspieranie różnorodności i otwartości w firmach nie tylko przynosi korzyści finansowe, ale także buduje pozytywny wizerunek marki i przyciąga talenty z różnych środowisk. Firmy, które otwarcie wspierają społeczność LGBTQIA+, pokazują, że są gotowe na zmiany i potrafią dostosować się do oczekiwań współczesnych konsumentów – podkreśla raport „Miesiąc Dumy 2024”.

Jak łatwo zauważyć, są w tym gronie międzynarodowe firmy związane z branżą beauty, takie jak Procter & Gamble, L’Oréal, Unilever, Sephora, H&M czy Zalando.

Badania pokazują jednak, że choć inkluzywne podejście do marketingu może przełożyć się na realne korzyści – większą rentowność i lepszą ocenę rynkową, czyli wspomnianą już „inkluzywną dywidendę” – to musi ono być autentyczne i trwałe. Priders.pl analizują przykład firmy biżuteryjnej Yes!, która w 2023 roku ogłosiła kampanię #YESforLove – brand zaoferował parom jednopłciowym obrączki pod warunkiem, że te kupią wcześniej pierścionek zaręczynowy wart co najmniej tysiąc złotych oraz opublikują pod na Instagramie na ten temat. Kampania spotkała się z ogromną krytyką w społeczności queerowej ze względu na to, że w Polsce nie ma równości małżeńskiej, a pary jednopłciowe nie mogą zarejestrować swojego związku w żaden sposób mający prawne skutki. Marka zakończyła kampanię i przeprosiła. W 2024 roku brand został partnerem głównym Parady Równości z 15 czerwca (w tym roku odbyły się trzy Parady Równości), by nawiązać z tą grupą demograficzną autentyczne relacje.

O tym, że warto także z biznesowego punktu widzenia, pokazują doświadczenia innych marek.

– Od dawna mówimy o naszym sojusznictwie osób LGBTQIAP+, ale nigdy nie stała za tym chęć zysku – otwartość, tolerancja, czerpanie z różnorodności od czasu reaktywacji Kuboty były wartościami, na których zbudowaliśmy na nowo nasz brand. Warto jednak zaznaczyć, że w 2020 roku, w dniu, w którym po raz pierwszy otwarcie wsparliśmy osoby LGBTQIAP+ i zorganizowaliśmy wspólną akcję razem z Kampanią Przeciw Homofobii, pobiliśmy rekord sprzedaży, którego nie udało się powtórzyć przez prawie kolejne dwa lata – zauważa Alina Sztoch, współzałożycielka oraz dyrektorka generalna marki Kubota. Ten wynik finansowy pokazuje, że choć zmiana logo na tęczowe jest mile widzianym gestem, to tylko pod warunkiem, że idą za nim dalsze, konkretne działania.

Wśród kampanii wyszczególnionych przez Monikę Czaplicką i Grzegorza Miecznikowskiego w raporcie, znalazła się Sephora, która w czerwcu 2024 roku zorganizowała „Bezpieczne Przestrzenie”.

– Marka stworzyła specjalne strefy „Safe Space” w swoich perfumeriach, gdzie osoby LGBTQIA+ mogły skorzystać z bezpłatnego makijażu przed Paradą Równości. Inicjatywa miała na celu zapewnienie poczucia bezpieczeństwa i przynależności w miejscach, gdzie często doświadczają one dyskryminacji. Sephora zorganizowała także warsztaty makijażowe „Classes for Confidence”, podczas których uczestnicy i uczestniczki mogli nauczyć się podstaw makijażu w atmosferze wsparcia i inkluzywności. Kampania była realizowana we współpracy ze Stowarzyszeniem Kampania Przeciw Homofobii (KPH), z którym Sephora współpracuje od 2021 roku, organizując m.in. warsztaty dla osób transpłciowych i niebinarnych – czytamy w raporcie „Miesiąc Dumy 2024”.

Warto zauważyć, że o ile dla części osób queerowych makijaż może być po prostu kwestią ekspresji tak jak dla osób heteronormatywnych, dla drag queens jest częścią scenicznego wizerunku, to dla osób transpłciowych i niebinarnych może być ważną częścią dbania o dobrostan psychiczny – kosmetyki mogą mocno wpływać na kwestie passingu, czyli wyglądu zgodnego z płcią odczuwaną, a także na zamaskowanie cech stereotypowych dla płci przypisanej przy urodzeniu.

– Jeśli weźmiemy pod uwagę artystyczny i nieustraszony, związany z wyrażaniem siebie charakter branży kosmetycznej, może się ona wydawać naturalnym rajem dla społeczności LGBTQIA+. Badania Vagaro w dużej mierze to potwierdzają – komentował Adam Durso z Vagaro w komentarzu do raportu „Styled with Pride”.

Czytaj też: Vagaro: 65 proc. osób LGBTQIA+ czuje się reprezentowanych w branży kosmetycznej

Kolejnym przykładem kampanii docenionej przez Priders.pl okazało się „Bez ale!” marki Wyjątkowy Prezent, która oferuje vouchery na przeróżne usługi, w tym manicure (także dla mężczyzn), wellness i SPA.

– Marka Wyjątkowy Prezent w czerwcu 2024 roku zrealizowała kampanię „Bez ale!”, przypominającą, że szacunek, równość i akceptacja nie powinny mieć żadnych warunków. Kampania była odpowiedzią na powszechne stwierdzenia typu: „Mnie to nie przeszkadza, ale…” czy „Jestem tolerancyjny/-a, ale…”. Marka komunikowała kampanię w swoich kanałach internetowych, w mediach społecznościowych oraz na nośnikach w swoich placówkach – sklepach i wyspach handlowych. W ramach działań wewnętrznych organizowano również szkolenia na temat inkluzywności i różnorodności. Kampania „Bez ale!” była kontynuacją wcześniejszych inicjatyw marki, takich jak walentynkowa kampania „Odważ się mówić: kocham”, która stała się viralem w 2023 roku – relacjonuje agencja Priders.pl.

– Powiedzmy to sobie szczerze – osoby LGBTQIAP+ to bardzo atrakcyjny kąsek dla marketerów i marketerek. Czemu? To proste. Wszystkie badania pokazują, że: średni dochód w gospodarstwie domowym konsumenta LGBTQIAP+ wyższy niż w gospodarstwie hetero, osoby LGBTQIAP+ deklarują, że mogą wydawać więcej pieniędzy na wysokiej jakości produkty, geje i lesbijki częściej wyjeżdżają na wakacje i kupują nowe sprzęty elektroniczne, pary jednopłciowe wydają na nawet 1/4 więcej niż pary heteroseksualne (…). Lwia cześć firm skupiona jest na dotarciu do wszystkich potencjalnych konsumentów, nie widząc specjalnego powodu, żeby oddzielnie targetować swoje komunikaty do społeczności LGBTQIAP+. Bo czy na pewno geje, lesbijki albo osoby trans pozytywnie zareagują na profilowany pod ich kątem komunikat? Tak. Ale tylko jeśli jest to szczere i nie nosi znamion rainbow washingu.(…) Osoby LGBTQIAP+ są bowiem nie tylko wierne markom, które ich wspierają i rozumieją, ale także stają się ich najlepszymi ambasadorami i ambasadorkami – podsumowuje Grzegorz Miecznikowski z Priders.pl.

Czytaj też: Nielsen: Sposób, w jaki społeczność LGBTQ+ kupuje kosmetyki i środki higieny osobistej, jest kluczem do pozyskania tego rynku

W artykule dla Proto.pl Grzegorz Miecznikowski dodatkowo udziela brandom porad, w jaki sposób uniknąć rainbow washingu, czyli pozornego wsparcia realizowanego wyłącznie dla pieniędzy. Jest to pojęcie analogiczne do greenwashingu (pozornej ekologii) czy pinkwashingu (pozornego feminizmu).

Na poziomie kampanii marketingowych niezbędne jest zatrudnianie osób LGBTQ+ w kampaniach reklamowych i włączanie ich w tworzenie narracji. Firmy muszą też stawiać na inkluzywność od wewnątrz: wdrażając programy wsparcia dla zatrudnionych przez siebie osób LGBTQ+ i prowadząc politykę przeciwdziałającą dyskryminacji. Treści związane ze społecznością LGBTQ+ powinny pojawiać się nie tylko w czerwcu, ale przez cały rok, a w przypadku pojawiania się pod nimi mowy nienawiści, brandy powinny reagować w czasie rzeczywistym, podkreślając, że nie ma w nich zgody na queerfobię. Istotne jest też angażowanie się w kampanie edukacyjne, a mile widziane – wspieranie tęczowej społeczności np. przez przekazywanie części zysków organizacjom pozarządowym.

Agencja Priders.pl przygotowała nie tylko raporty „Miesiąc Dumy 2023” i „Miesiąc Dumy 2024”, ale także przeprowadziła innowacyjne badanie „Ile warta jest tęczowa złotówka?”, którego pełne wyniki zostaną opublikowane tej jesieni.

Anna Tess Gołębiowska

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
07.10.2026 14:39
„Twilight” wraca w zapachu. Dlaczego beauty tak chętnie sięga po popkulturę?
Dlaczego beauty kocha popkulturę? ”Twilight” to przykładScentbird

Filmy, seriale, muzyka i beauty coraz częściej spotykają się przy jednym produkcie. Nie chodzi już tylko o kosmetyki z nadrukiem popularnego bohatera. Marki próbują przełożyć całe światy popkultury na zapachy, makijaż czy pielęgnację. Najnowszym przykładem jest kolejna współpraca Scentbird i Lionsgate wokół kultowej sagi „Twilight”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Fandom jest gotową społecznością konsumentów
  • "Kupuję, bo pamiętam”
  • Kolekcjonowanie zamiast jednego produktu
  • Dlaczego właśnie zapach?
  • Od gadżetu do doświadczenia

Po sukcesie pierwszych perfum inspirowanych „Zmierzchem” Scentbird wprowadza drugi zapach związany z serią – „The Twilight Saga: New Moon Eau de Parfum”. Limitowana kompozycja ma być zapachową interpretacją drugiej części historii. To kwiatowo-ambrowa kompozycja z nutami kwiatu imbiru, wanilii tahitańskiej, karmelu, ambry i drzewa sandałowego. Perfumy są dostępne wyłącznie za pośrednictwem Scentbird.

Dla marki jest to kolejny etap współpracy z Lionsgate i próba stworzenia wokół „Twilight” całego świata zapachowego, a nie jednorazowego produktu. Jak podkreśla Scentbird, reakcja na pierwszą kompozycję pokazała, że fani chcą nie tylko wracać do historii, ale także "wchodzić” w nią za pomocą nowych doświadczeń.

Kosmetyk przestaje być tylko kosmetykiem

To właśnie ten mechanizm jest dziś znacznie ciekawszy niż sam zapach „New Moon”. Beauty od dawna wykorzystuje popkulturę, ale skala i sposób prowadzenia takich współprac wyraźnie się zmieniają.

Jeszcze kilka lat temu licencjonowana kolekcja często oznaczała przede wszystkim zmianę opakowania. Na palecie pojawiała się postać z filmu, na szmince logo zespołu, a na butelce perfum nazwisko gwiazdy. Dziś coraz częściej marka próbuje przełożyć na produkt estetykę, narrację i emocje związane z konkretnym uniwersum.

To ważna różnica. Konsument nie kupuje wyłącznie kosmetyku. Kupuje możliwość posiadania czegoś, co jest częścią historii, którą zna i z którą ma własne skojarzenia.

Dobrym przykładem jest choćby współpraca Lancôme z „Emily in Paris”. Marka nie ograniczyła się do umieszczenia tytułu serialu na opakowaniu. Kolekcja obejmowała makijaż, pielęgnację i zapach, a jej estetyka została podporządkowana paryskiemu światu przedstawionemu w produkcji.

Podobny mechanizm widać w makijażu. MAC przez lata budował swoją pozycję dzięki współpracom z artystami i postaciami ze świata kultury. Kolekcja z Aaliyah powstała między innymi w odpowiedzi na silne zainteresowanie fanów, a jej estetyka odwoływała się do charakterystycznego stylu piosenkarki z lat 90. i początku lat 2000.

Z kolei kolekcje inspirowane takimi zjawiskami jak „Pac-Man” pokazały, że beauty może czerpać nie tylko z aktualnych premier, ale również z nostalgii za popkulturą sprzed dekad.

image

Zapachowy luksus czy trik z TikToka? Marki niszowe i arabskie zmieniają zasady gry na rynku perfum [RAPORT WK]

Fandom jest gotową społecznością konsumentów

Z punktu widzenia marki największą wartością takiej współpracy jest to, że nie musi ona budować zainteresowania od zera.

Film, serial czy gra mają już własną społeczność. Fani znają bohaterów, estetykę, symbole i historię. Wiedzą, dlaczego określony kolor, zapach albo detal opakowania ma znaczenie. W przypadku dużych franczyz marka otrzymuje więc coś, o co w tradycyjnym marketingu jest coraz trudniej – gotową grupę ludzi emocjonalnie zaangażowanych w dany świat.

Analizy rynku beauty wskazują właśnie na tę przewagę współprac z popkulturą: rozpoznawalne uniwersum zapewnia natychmiastowy kontekst, a limitowany charakter produktów dodatkowo wzmacnia poczucie pilności zakupu.

To szczególnie istotne w czasach, gdy konkurencja o uwagę konsumenta jest ogromna. Nowy krem czy paleta muszą przebić się przez setki innych premier. Produkt związany z popularnym serialem nie startuje jednak od zera. Wraz z nim marka dostaje gotową historię, bohaterów i język wizualny.

"Kupuję, bo pamiętam”

W przypadku współprac beauty z popkulturą bardzo mocno działa również nostalgia. I nie jest to przypadek.

Rynek coraz częściej wraca do estetyki lat 90. i 2000., dawnych seriali, muzyki czy produktów, które konsumenci pamiętają z dzieciństwa. W perfumach nostalgia jest szczególnie silnym narzędziem, ponieważ zapach sam w sobie jest mocno związany z pamięcią i emocjami. Trend ten jest widoczny także w 2026 roku. Eksperci rynku zapachowego wskazują na rosnące zainteresowanie kompozycjami, które przywołują konkretne okresy i wspomnienia.

„Twilight” jest pod tym względem wyjątkowo dobrym materiałem. Pierwszy film pojawił się w 2008 roku, a więc osoby, które jako nastolatki śledziły historię Belli i Edwarda, są dziś dorosłymi konsumentami z własną siłą nabywczą. Powrót marki do Forks nie jest więc wyłącznie próbą zainteresowania obecnych nastolatków.

To również gra na wspomnieniach osób, dla których „Twilight” był częścią dorastania.

Pierwszy zapach Scentbird powstał właśnie wokół tej emocjonalnej warstwy historii. Marka opisywała go jako zapach inspirowany romansem Belli i Edwarda, a kampania wykorzystywała także aktorów znanych z filmowej sagi.

image

Interparfums przedłuża licencję Roberto Cavalli na perfumy do końca 2046 roku

Kolekcjonowanie zamiast jednego produktu

Współprace z popkulturą mają jeszcze jedną przewagę... mogą zachęcać do kolekcjonowania.

Limitowana paleta, specjalna butelka perfum czy produkt związany z konkretnym sezonem serialu przestają funkcjonować wyłącznie jako kosmetyki. Stają się przedmiotami związanymi z określonym momentem kulturowym.

Vogue zwracał uwagę na rosnącą rolę kolekcjonerskiego charakteru beauty. Limitowane produkty mogą być kupowane nie tylko po to, by ich używać, ale również po to, by je posiadać, eksponować i gromadzić. W przypadku jednej z limitowanych kolekcji MAC z Mariah Carey część produktów po wyprzedaniu pojawiła się nawet na rynku wtórnym po znacznie wyższych cenach.

Dlaczego właśnie zapach?

Perfumy mają w tym wyścigu szczególną pozycję. Kosmetyk kolorowy może nawiązywać do wyglądu bohatera, a krem – do jego stylu życia. Zapach pozwala natomiast stworzyć abstrakcyjną interpretację całego świata. Nie trzeba przecież stworzyć perfum, które dosłownie „pachną jak Bella Swan”. Można zbudować kompozycję wokół lasu, deszczu, nocy, romantycznego napięcia, wanilii czy drewna. Zapach staje się więc narzędziem worldbuildingu.

To podejście widać również poza „Twilight”. W 2025 roku Xyrena rozpoczęła współpracę z Universal Products & Experiences przy serii zapachów inspirowanych filmowymi klasykami, zaczynając od „Jaws”. W tym przypadku marka również postawiła na kolekcjonerski charakter i próbę odtworzenia atmosfery filmu za pomocą zapachu.

W 2026 roku sam Scentbird rozszerza zresztą podobny model na kolejne franczyzy. Firma współpracowała z Lionsgate także przy zapachu inspirowanym „John Wick”, a „Twilight” stał się kolejnym światem, który można przełożyć na doświadczenie zapachowe.

image

„Lalka” miała wszystko, by stworzyć beauty collab. Netflix nie wykorzystał tej szansy

Od gadżetu do doświadczenia

Współpraca z filmem czy serialem daje marce dostęp do fandomu, a fandomowi – możliwość przeniesienia czegoś z ekranu do codzienności. Perfumy można nosić, makijaż można wykorzystać, a opakowanie można zachować. Granica między merchandisingiem, kosmetykiem i kolekcjonerskim obiektem zaczyna się zacierać.

Nie każda współpraca działa jednak automatycznie. Sam nadruk z logo popularnego filmu nie wystarczy, jeśli produkt nie ma związku z jego estetyką albo odbiorcą. Eksperci rynku podkreślają, że najlepsze projekty powstają tam, gdzie obie strony mają coś do zaoferowania. Marka beauty daje produkt i dostępność, a popkulturowa franczyza – świat, historię i społeczność.

W przypadku „Twilight” Scentbird próbuje pójść właśnie w tę stronę. Drugi zapach nie jest pojedynczym gadżetem, lecz kolejnym elementem większego świata zapachowego budowanego wokół sagi. A skoro pierwsza odsłona spotkała się z mocną reakcją fanów, pojawia się przestrzeń na kolejne.

 

Źródło: Happi.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
07.10.2026 09:35
Aleksandra Kulińska: Social commerce to szansa, ale też odpowiedzialność branży beauty [WYWIAD]
Social commerce to szansa, ale też odpowiedzialność branży beuaty - uważa Aleksandra Kulińska, Senior Strategic Insights Manager w infuture.institute (fot. Shutterstock)shutterstock

Media społecznościowe znacznie zwiększają skalę społecznego charakteru zakupów, także na rynku kosmetycznym. Dają także dostęp do szerokiego grono potencjalnych konsumentów. – To daje markom dostęp do bardzo młodej grupy, ale też nakłada na nie odpowiedzialność – zastrzega Aleksandra Kulińska z infuture.institute. Więcej na temat social commerce i trendach rynkowych ekspertka powie podczas Forum Branży Kosmetycznej.

O szansach i zagrożeniach związanych z social commerce i sztuczną inteligencją oraz zmianami demograficznymi rozmawiamy z Aleksandrą Kulińską, Senior Strategic Insights Manager w infuture.institute.

Social commerce to duże możliwości, ale też odpowiedzialność firm kosmetycznych

Coraz większe znaczenie na rynku zaczyna odgrywać zarówno pokolenie Zet, jak i Alfa. Jak młodzi konsumenci będą wpływać na branżę kosmetyczną? 

– Po pierwsze, zachęcam do zadania sobie pytania o to, czy każdy młody człowiek w ogóle musi zostać konsumentem kategorii beauty. Dzieci coraz wcześniej trafiają na treści dotyczące pielęgnacji, w tym pielęgnacji przeciwstarzeniowej. To daje markom dostęp do bardzo młodej grupy, ale też nakłada na nie odpowiedzialność. Branża będzie musiała nauczyć się stawiać granice – mówić, że nie każdy produkt jest dla każdego wieku i że czasem najlepszą rekomendacją jest brak produktu. Zaufanie może się tu okazać ważniejsze niż sprzedaż.

Młodzi konsumenci kojarzą się także z poszukiwaniem trendów na Instagramie czy TikToku. Ale social media to także coraz ważniejszy kanał sprzedaży. Co powinni robić producenci i dystrybutorzy, aby odnaleźć się w social commerce?

– Social commerce warto traktować szerzej niż jako kolejny kanał sprzedaży. Zakupy zawsze były społeczne – pytaliśmy znajomych, podpatrywaliśmy innych, chcieliśmy przynależeć do określonej grupy. TikTok czy Instagram po prostu radykalnie zwiększają skalę tego mechanizmu. Dlatego marki powinny bardziej zastanawiać się nad mechanizmami podejmowania decyzji i mądrze przenosić je do kanałów cyfrowych.

Szanse i zagrożenia dla branży kosmetycznej związane z AI

Warto także zwrócić uwagę na zmiany demograficzne i fakt, że polskie społeczeństwo coraz szybciej się starzeje. W jaki sposób marki mogą jednocześnie zadbać o potrzeby i doświadczenia Silversów i Zetek?

– Punktem wyjścia powinien być design uniwersalny. Najprościej mówiąc, to projektowanie produktów, przestrzeni i usług w taki sposób, aby mogły być używane przez możliwie najszerszą grupę osób, bez potrzeby późniejszej adaptacji lub tworzenia osobnych rozwiązań dla konkretnych grup. Produkt, opakowanie, sklep czy przestrzeń cyfrowa mają być po prostu łatwe i wygodne w użyciu, niezależnie od wieku.

Na ile sztuczna inteligencja może ułatwić markom dotarcie do konsumentów? Jakie tu są szanse i jakie zagrożenia? 

– AI może pełnić funkcję porządkującą i rekomendacyjną. Ryzyko zaczyna się wtedy, gdy pomoc zamienia się w sterowanie decyzją. Im lepiej system zna nasze potrzeby, kompleksy czy słabości, tym łatwiej może je wykorzystać. Dlatego przewagą nie będzie samo AI, ale umiejętność używania go w sposób transparentny i odpowiedzialny.

Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze trendy rynku beauty podczas Forum Branży Kosmetycznej

Ekspertka Infuture.Institute znacznie więcej o aktualnych trendach rynkowych opowie na Forum Branży Kosmetycznej. W trakcie swojej prezentacji pt. „Map of Beauty Trends. Sektor kosmetyczny w czasach niepewności” zaprezentuje m.in.:

  • globalne trendy redefiniujące beauty i retail,
  • przyszłość konsumenta w czasach przeciążenia wyborem,
  • emocje, technologia i doświadczenie jako nowe filary wzrostu,
  • demografia i nowe pokolenia redefiniują przemysł kosmetyczny i sektor retail.

Podczas Forum będzie można usłyszeć jeszcze więcej aktualnych trendów i prognoz rynkowych. Tegoroczna edycja Forum Branży Kosmetycznej odbędzie się już 15 października w Arche Hotel Krakowska w Warszawie (Al. Krakowska 237/U1, 02-180 Warszawa).

Już teraz zachęcamy do:

Zapisz się już dziś na Forum Branży Kosmetycznej 2026!

Paweł Mikos
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. październik 2026 22:53