StoryEditor
Rynek i trendy
23.02.2024 11:00

Konsumeryzm kontra branża beauty — czy da się funkcjonować w przemyśle urodowym i nie napędzać kryzysu zakupowego?

Konsumentki i konsumenci coraz więcej czasu spędzają na akumulacji dóbr... których w większości nawet nie wykorzystają. / DALL-E
Kolejna pomadka, kolejny krem, tym razem z innowacyjnym składnikiem w rodzaju rybiej spermy czy jeleniej sierści. Kolejna paletka cieni sygnowana przez gwiazdę, kolejny flakon perfum. Branża beauty wykorzystuje psychologię konsumencką, innowacje technologiczne oraz potężne narzędzia marketingowe, aby utrzymać konsumentów w stanie ciągłego poszukiwania doskonałości, napędzając spiralę konsumpcjonizmu.

Branża beauty, z jej ciągłym wypuszczaniem na rynek nowych kolekcji i produktów, staje się przemysłowym generatorem nadkonsumpcji. Klientki są zachęcane do kupowania całych kolekcji pomadek, które często wyrzucane są zanim zostaną zużyte, a kolejne produkty urodowe nabywane są tylko po to, by zostały użyte raz lub wcale. Ta nieustanna pogoń za nowością i posiadaniem najnowszych produktów nie tylko generuje ogromne ilości odpadów, ale także przyczynia się do kultury "użyj i wyrzuć", zwiększając ślad ekologiczny i promując niezrównoważone wzorce konsumpcji. Tak, w jednym zdaniu, można ująć istotę współczesnego kryzysu; konsumeryzmu.

Co to jest konsumeryzm?

Konsumeryzm to pojęcie odnoszące się do społecznego i gospodarczego porządku oraz ideologii, która zachęca do nabywania towarów i usług w coraz większych ilościach. Można go rozpatrywać z kilku perspektyw:

  • Ekonomiczna: W ujęciu ekonomicznym konsumeryzm odnosi się do teorii, według której rosnące spożycie dóbr i usług jest pozytywnym czynnikiem gospodarczym, prowadzącym do wzrostu produkcji, tworzenia miejsc pracy i ogólnego dobrobytu. Z tego punktu widzenia, konsumpcja jest siłą napędową gospodarki.
  • Społeczna i kulturowa: W wymiarze społecznym konsumeryzm często krytykowany jest za promowanie materializmu i powierzchowności, gdzie wartość jednostki jest mierzona przez jej zdolność do nabywania i posiadania dóbr. Może to prowadzić do niezdrowej rywalizacji, przesadnego zadłużania się oraz zaniedbywania wartości niematerialnych i relacji międzyludzkich.
  • Środowiskowa: Z perspektywy ekologicznej, konsumeryzm jest często wskazywany jako główna przyczyna degradacji środowiska naturalnego, ponieważ nadmierna produkcja i konsumpcja dóbr prowadzi do nadmiernego wykorzystania zasobów naturalnych, zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatycznych.
  • Psychologiczna: Konsumeryzm może być również analizowany przez pryzmat jego wpływu na psychikę ludzką, w tym na poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Badania wskazują, że choć konsumpcja może przynosić chwilową satysfakcję, nie prowadzi to do długotrwałego poczucia szczęścia i może nawet wywoływać uczucie pustki i niezadowolenia.

Konsumeryzm, często postrzegany jako nieodłączna cecha współczesnych gospodarek wolnorynkowych, jest zatem zjawiskiem, które wykracza poza proste nabywanie dóbr. Jest odzwierciedleniem głęboko zakorzenionych wartości społecznych i ekonomicznych, gdzie sukces mierzony jest poprzez zdolność do generowania przychodów i akumulacji materialnego bogactwa. W gospodarkach opartych na wolnym rynku, gdzie konkurencja i innowacyjność są siłami napędowymi, konsumeryzm staje się nie tylko skutkiem, ale i często celowo kształtowaną wartością.

Podstawą ideologii wolnorynkowej jest przekonanie, że rynki powinny funkcjonować z minimalną interwencją państwa, a decyzje ekonomiczne powinny być wynikiem wolnych wyborów dokonywanych przez konsumentów i producentów. W takim środowisku generowanie przychodu nie jest postrzegane jedynie jako środek do osiągnięcia celów ekonomicznych, ale również jako wskaźnik osobistego sukcesu i społecznego statusu. Posiadanie dóbr, szczególnie tych luksusowych lub ekskluzywnych, staje się więc wyrazem osobistych osiągnięć i zamożności.

Z tego punktu widzenia, konsumeryzm można uznać za naturalną konsekwencję gospodarki wolnorynkowej. W świecie, gdzie sukces mierzony jest przez pryzmat zysków i akumulacji dóbr, posiadanie staje się synonimem osiągnięcia. To nie tylko odzwierciedla zamożność, ale również kompetencje, umiejętności i ciężką pracę potrzebną do osiągnięcia takiego statusu. W konsekwencji konsumpcja staje się nie tylko sposobem na zaspokojenie potrzeb, ale również narzędziem budowania tożsamości i statusu społecznego.

Jednakże, konsumeryzm wywołuje również poważne obawy. Krytycy wskazują na negatywne skutki takiego podejścia dla środowiska naturalnego, społeczeństwa i samopoczucia jednostek. Nadmierne skupienie się na materialnym sukcesie i konsumpcji może prowadzić do degradacji środowiska, zwiększenia nierówności społecznych i poczucia pustki oraz niezadowolenia. W długoterminowej perspektywie nieustanny nacisk na wzrost konsumpcji może okazać się niezrównoważony zarówno z ekologicznego, jak i społecznego punktu widzenia.

Mimo tych obaw konsumeryzm pozostaje silnie zakorzeniony w strukturze gospodarki wolnorynkowej. Wymaga to od decydentów i społeczeństwa refleksji nad sposobami zrównoważenia dążenia do materialnego sukcesu z potrzebami środowiska i dobrem społecznym. Rozwiązania mogą obejmować promowanie bardziej zrównoważonych modeli konsumpcji, edukację na temat wpływu nadmiernej konsumpcji na środowisko i społeczeństwo, oraz zachęcanie do większej odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw.

Czemu wolny rynek generuje trendy?

Kultura konsumpcyjna, będąca nieodłącznym elementem współczesnych społeczeństw, rozwija się w oparciu o ciągłe generowanie i promowanie nowych trendów. Ten mechanizm, niezbędny dla utrzymania dynamiki rynku, stymuluje konsumentów do nieustannego uczestnictwa w cyklu zakupów. W erze globalizacji i cyfryzacji, gdzie dostęp do informacji jest niemal nieograniczony, a wymiana dóbr i usług odbywa się z przyspieszoną szybkością, generowanie nowych trendów stało się kluczową strategią firm i marek dążących do zwiększenia swoich przychodów.

image

Coraz więcej analityków i krytyków zauważa, że less is more — i że to prawdopodobnie jedyna kultura konsumpcji, która nie doprowadzi ludzkości na skraj dramatu.

Shutterstock
Nowe trendy w modzie, technologii, designie, czy nawet w stylach życia, są szybko amplifikowane przez media społecznościowe i influencerów, tworząc iluzję ciągłej potrzeby aktualizacji i posiadania najnowszych produktów. Ta strategia marketingowa nie tylko napędza sprzedaż poprzez kreowanie poczucia "muszę to mieć", ale także wpływa na percepcję wartości przez konsumentów. W społeczeństwie, gdzie nowość i aktualność stały się synonimami pożądania, posiadanie najnowszego modelu smartfona, ubrania od najgorętszego projektanta czy gadżetu technologicznego staje się wyznacznikiem statusu społecznego.

Jednakże, ten nieustanny pęd za nowością ma swoje konsekwencje. Z jednej strony, stymuluje innowacyjność i kreatywność, z drugiej – przyczynia się do zjawiska nadkonsumpcji. Wymóg ciągłego odnawiania garderoby czy elektroniki użytkowej generuje ogromne ilości odpadów i przyczynia się do degradacji środowiska. Ponadto, presja zakupu najnowszych produktów może prowadzić do niezdrowych zachowań konsumenckich, takich jak przesadne zadłużanie się czy konsumpcjonizm.

W tym kontekście, generowanie kolejnych trendów nie jest tylko strategią marketingową, ale również odzwierciedla głębsze zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach konsumpcji. Pragnienie bycia na bieżąco, posiadania tego, co aktualnie jest uznawane za „trendy”, staje się nie tylko sposobem na wyrażenie siebie, ale także formą uczestnictwa w szerszej społeczności konsumenckiej.

Wyzwaniem dla współczesnych społeczeństw jest znalezienie równowagi między pozytywnymi aspektami tej dynamiki – jak innowacyjność, różnorodność i dostępność – a jej negatywnymi skutkami, w tym nadkonsumpcją i jej wpływem na środowisko naturalne oraz na dobrostan psychiczny ludzi. Rozwiązanie tego dylematu wymaga wspólnych wysiłków zarówno ze strony konsumentów, jak i producentów, a także wprowadzenia zrównoważonych praktyk konsumpcyjnych i produkcyjnych, które będą w stanie zaspokoić potrzeby obecnych i przyszłych pokoleń bez naruszania granic ekologicznych naszej planety.

Jak branża beauty generuje nadmierną konsumpcję?

Nadmierna konsumpcja w branży urodowej objawia się na wielu poziomach, od produkcji po finalne decyzje zakupowe konsumentów. Przemysł kosmetyczny, dynamicznie rozwijający się i zawsze w pogoni za innowacjami, nieustannie zasypuje rynek nowymi produktami. Każdy sezon przynosi nowe kolekcje, limitowane edycje i innowacyjne formuły, które mają za zadanie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów. Rezultatem jest ciągłe poczucie, że niezbędne jest posiadanie najnowszego produktu do pielęgnacji skóry, najmodniejszego odcienia pomadki, czy zaawansowanego technologicznie urządzenia do pielęgnacji ciała.

image

Influencerki, takie jak np. Safiya Nygaard, napędzają nadkonsumpcję produktów kosmetycznych przez prezentowanie swoich wielkich kolekcji- w tym wypakdu pomadek.

Safiya Nygaard
Ta ciągła rotacja produktów prowadzi do zjawiska szybkiej konsumpcji, gdzie produkty są kupowane, używane kilka razy, a następnie zastępowane kolejnymi nowościami. Wiele z tych produktów kończy swoje życie na półkach łazienkowych, zużyte tylko w niewielkim stopniu, lub wyrzucane w całości, gdy minie ich termin ważności. To nie tylko marnotrawstwo zasobów, ale także generowanie znacznych ilości odpadów, które trudno jest poddać recyklingowi ze względu na skomplikowaną konstrukcję opakowań kosmetycznych, często połączenie różnych materiałów, które nie są biodegradowalne.

Dodatkowo nadmierna konsumpcja manifestuje się przez wpływ na środowisko naturalne. Wyczerpywanie zasobów naturalnych, potrzebnych do produkcji składników kosmetycznych, oraz emisje zanieczyszczeń powstałych w procesie produkcji i transportu produktów kosmetycznych przyczyniają się do degradacji środowiska. Przemysł urodowy, wykorzystując intensywnie wodę i surowce naturalne, staje się jednym z sektorów o znaczącym wpływie na ekosystem.

W kontekście społecznym nadmierna konsumpcja w branży beauty przyczynia się także do kreowania nieosiągalnych standardów urody, co może prowadzić do frustracji i negatywnego wpływu na samoocenę konsumentów. Ciągła ekspozycja na idealizowane obrazy piękna, wspierane przez marketing i reklamy produktów kosmetycznych, napędza dążenie do nieustannego doskonalenia swojego wizerunku poprzez zakup kolejnych produktów.

Biorąc pod uwagę te aspekty, jasne staje się, że nadmierna konsumpcja w branży urodowej ma daleko idące konsekwencje, które wykraczają poza indywidualne decyzje zakupowe, wpływając negatywnie na środowisko, społeczeństwo i dobrostan jednostek. Wyzwaniem dla branży jest znalezienie sposobów na zrównoważenie swojej działalności, tak aby zaspokoić potrzeby konsumentów bez nadmiernego obciążania planety i przyczyniania się do problemu nadkonsumpcji.

Jakie zagrożenia niesie za sobą karuzela trendów?

Nadmierna konsumpcja dóbr przynosi szereg negatywnych konsekwencji dla środowiska, społeczeństwa, a także dla indywidualnego dobrostanu. Oto przykłady ogólnych kategorii zagrożeń związanych z tym zjawiskiem:

  • Kryzys odpadowy: Zwiększona konsumpcja prowadzi do generowania ogromnych ilości odpadów, zarówno komunalnych, jak i przemysłowych. Problemy z zarządzaniem odpadami, ich składowaniem i recyklingiem stają się coraz bardziej palące.
  • Nakręcanie wizualnych różnic społecznych: Konsumpcja staje się wskaźnikiem statusu społecznego, co może prowadzić do pogłębiania się różnic klasowych. Ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na najnowsze lub drogie produkty, mogą czuć się wykluczeni lub marginalizowani.
  • Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych: Nieustanny popyt na nowe produkty zwiększa presję na zasoby naturalne, takie jak woda, minerały czy drewno, co prowadzi do ich degradacji i wyczerpywania.
  • Degradacja środowiska: Produkcja na masową skalę i nadkonsumpcja przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, a także do emisji gazów cieplarnianych, przyczyniając się do globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych.
  • Utrata bioróżnorodności: Ekspansja przemysłu i konsumpcji prowadzi do niszczenia siedlisk, deforestacji i zanieczyszczenia środowiska, co ma bezpośredni wpływ na bioróżnorodność i przetrwanie wielu gatunków.
  • Psychologiczne skutki konsumpcjonizmu: Ciągłe dążenie do posiadania więcej może prowadzić do frustracji, poczucia pustki, a nawet depresji. Materializm często koreluje negatywnie z poczuciem szczęścia i zadowolenia z życia.
  • Zwiększenie nierówności społecznych: Nadmierna konsumpcja może przyczyniać się do zwiększenia nierówności społecznych, gdyż bogatsze segmenty społeczeństwa są w stanie konsumować więcej, co z kolei może prowadzić do społecznego wykluczenia i pogłębiania podziałów.
  • Uzależnienie od konsumpcji: Marketing i reklama mogą prowadzić do niezdrowych wzorców konsumpcji, takich jak zakupoholizm, czyli kompulsywne kupowanie, które staje się formą radzenia sobie ze stresem lub niską samooceną.
  • Zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego i wodnego: Nadmierna konsumpcja i produkcja mają również wpływ na zasoby żywnościowe i wodne, co może prowadzić do kryzysów w tych obszarach, szczególnie w regionach już dotkniętych niedoborami.
  • Wzrost konfliktów o zasoby: W miarę jak zasoby naturalne stają się coraz bardziej ograniczone, wzrasta ryzyko konfliktów o dostęp do nich, co może prowadzić do niestabilności politycznej i społecznej na szeroką skalę.

Rozwiązanie tych problemów wymaga globalnego podejścia, które obejmuje zmianę modelu gospodarczego na bardziej zrównoważony, promowanie odpowiedzialnej konsumpcji oraz inwestycje w technologie przyjazne dla środowiska.

Co branża beauty może zrobić w przyszłości?

Przede wszystkim przestać myśleć o przyszłości; przyszłość jest sekundę dalej niż teraźniejszość. Zmiany są potrzebne już.

W obliczu rosnącej świadomości ekologicznej i krytyki nadmiernej konsumpcji, branża beauty stoi przed wyzwaniem zrewidowania swoich działań w sposób, który zmniejszy negatywny wpływ na środowisko i społeczeństwo. Kluczem do zmiany jest przyjęcie zasad zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnej konsumpcji na każdym etapie produkcji, dystrybucji i marketingu produktów kosmetycznych.

image

Kosmetyki mają to do siebie, że dość szybko tracą swoje właściwości; jełczeją, potrafią spleśnieć, a nawet zmienić kolor czy stać się wylęgarnią grzybów i bakterii. Wtedy można je jedynie wyrzucić.

Shutterstock
Na wstępie, firmy kosmetyczne mogą skupić się na innowacjach związanych z ekodesignem produktów. Oznacza to projektowanie i tworzenie produktów z myślą o minimalizacji ich śladu ekologicznego, zarówno podczas produkcji, jak i po zakończeniu cyklu życia produktu. Wdrażanie opakowań wielokrotnego użytku, biodegradowalnych lub wykonanych z materiałów z recyklingu może znacząco zmniejszyć ilość odpadów generowanych przez branżę.

Równie ważne jest promowanie kultury refill, czyli uzupełniania produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku. Takie podejście nie tylko redukuje ilość odpadów, ale również zachęca konsumentów do bardziej świadomych zakupów. Firmy mogą również zainwestować w rozwój produktów koncentratów, które, wymieszane z wodą w domu konsumenta, redukują potrzebę transportu dużych ilości wody i zmniejszają emisję CO2 związaną z logistyką.

Następnie, branża beauty może zrewolucjonizować swoje praktyki marketingowe, kładąc większy nacisk na edukację konsumentów o zrównoważonej konsumpcji i prawdziwych potrzebach skóry, zamiast nakłaniać do ciągłego poszukiwania nowych produktów. Promowanie idei "mniej znaczy więcej" i koncentracja na jakości, a nie ilości, może przyczynić się do zmniejszenia nadkonsumpcji i budowania długotrwałych relacji z klientami opartych na zaufaniu i wspólnych wartościach.

Inicjatywy takie jak transparentność w łańcuchu dostaw, promowanie etycznych praktyk zakupowych oraz wsparcie dla lokalnych społeczności i środowiskowych projektów mogą dodatkowo umocnić pozytywny wizerunek marek w oczach konsumentów, którzy coraz częściej poszukują produktów od firm odpowiedzialnych społecznie.

Ponadto, branża może angażować się w badania i rozwój alternatywnych, zrównoważonych źródeł składników, minimalizując w ten sposób eksploatację naturalnych zasobów. Przejście na składniki pochodzące z upraw ekologicznych, wspieranie bioróżnorodności oraz inwestycje w technologie, które zmniejszają zużycie wody i energii w procesach produkcyjnych, to tylko niektóre z kroków, które mogą przyczynić się do zmniejszenia śladu ekologicznego branży.

Wreszcie, branża beauty ma możliwość odegrania kluczowej roli w kształtowaniu nowej, bardziej zrównoważonej kultury konsumenckiej. Przez promowanie wartości takich jak dbałość o środowisko, zdrowie i dobrostan, firmy kosmetyczne mogą przyczynić się do zmiany sposobu, w jaki społeczeństwo postrzega piękno, odchodząc od nadmiernej konsumpcji w kierunku bardziej świadomego i zrównoważonego stylu życia.

Czytaj także: Unia szykuje nowe sankcje dla nieodpowiedzialnych społecznie biznesów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
12.01.2026 14:23
Marta Wojciechowska: Konsumenci beauty są zmęczeni natłokiem nowości [ROCZNIK WK 2025/26]
Marta Wojciechowska, luxury & beauty ekspertAgnieszka Olek

W czasach niepokoju i przeciążenia informacyjnego odbiorcy coraz częściej szukają w kosmetykach poczucia bezpieczeństwa, ukojenia, spokoju. Wiele marek stanęło na biznesowym rozdrożu: chcą sprzedawać produkty premium, ale konsumenci w tej bardzo konkurencyjnej branży oczekują czegoś więcej. Bycie naturalnym czy wegańskim już nie wystarcza – za produktem musi stać dziś wiarygodna historia – uważa Marta Wojciechowska, luxury & beauty ekspert.

Czy odpowiedzią producentów na rynkowe wyzwania staje się zwiększanie nakładów na marketing, influencerów? Oraz epatowanie kolejnymi seriami nowości w ofercie?

Rzeczywiście, widać wyraźnie, że w trudniejszym otoczeniu ekonomicznym wielu producentów próbuje więcej inwestować w marketing i w większą aktywność influencerów. Ale coraz częściej okazuje się, że nie ilość komunikatów, ale ich autentyczność i dopasowanie decyduje o skuteczności komunikacji oraz finalnie – przełożeniu na sprzedaż. 

Konsumenci są zmęczeni natłokiem nowości, które różnią się głównie opakowaniem lub fragmentem nazwy. W zasadzie do końca nie wiadomo, czy to naprawdę coś nowego, czy tylko nowa etykieta, albo siódma odsłona tego samego zapachu. Prawda jest taka, że branża kosmetyczna w zasadzie w większości opiera się na nowościach, trendach, sezonowości. W ten sposób sami siebie wpędziliśmy w ślepy zaułek. Inwestycja w znanych influencerów też nie daje gwarancji zwrotu, bo mieliśmy w 2025 roku kilka związanych z tym kryzysów wizerunkowych.

Marki, które dziś wygrywają, to te, które potrafią pokazać nie tylko nowy produkt, ale też realną wartość: skład, funkcję, ideę i wiarygodna historię. W trendach globalnych widać przesunięcie od influencer marketingu do expert marketingu, czyli współpracy z osobami, które mają wiarygodność i wiedzę, nie tylko zasięgi. Bo konsumenci zaczynają ufać faktom i spójności przekazu.

Z problemami mierzą się nie tylko marki premium, ale też – z czym rynek nie miał do czynienia naprawdę od wielu lat – koncerny skupiające marki luksusowe, by wymienić tylko LVMH. Z czego wynika to odchodzenie klientów od marek luksusowych? Stali się bardziej oszczędni, czy po prostu produkt z logotypem luksusowej marki przestał być dla nich przedmiotem pożądania, aspiracji? Jak wytłumaczyć to zjawisko?

Moim zdaniem dzieje się kilka rzeczy jednocześnie. Po pierwsze: spada zaufanie do wielkich brandów. Jako konsumenci pytamy o łańcuchy dostaw i warunki pracy, a luksus ma dziś w tej kwestii problem wiarygodności. Mamy kryzys zaufania do luksusowych produktów „Made in Italy, a szersze „trust issues” zmuszają luksus do zacieśniania kontroli i okazywania dowodów jakości. 

Po drugie: kultura dupes nauczyła konsumentów, że efekt i design można mieć taniej, więc sama metka już nie wystarcza. 

Po trzecie: ultra-fast fashion wchodzi do świątyń handlu (Shein w Paryżu), prowokując pytanie, czym obecnie jest luksus? 

W tle mamy spowolnienie popytu i globalne “studzenie” wzrostu. W efekcie luksus zaczyna się przedefiniowywać: z logo i statusu w stronę dowodu jakości, etyki i emocji – dlatego bronią się kategorie o wysokiej wartości doświadczenia, np. zapachy. 

image

Katarzyna Bielecka, Sephora: Być najbardziej trendy destynacją na rynku premium beauty [ROCZNIK WK 2025/26]

Do tego dochodzi jeszcze konfrontacja między młodszymi pokoleniami a tradycyjnymi markami luksusowymi. Odpływ klientów może wynikać m.in. z braku adekwatnej narracji i zmiany oczekiwań nowej generacji. Dla branży oznacza to po prostu konieczność otwarcia na nowe języki komunikacji, transparentność i kulturę wartości, a nie tylko kontynuację modelu aspiracyjnego.

Warto chyba pochylić się w tym momencie nad specyfiką pokoleń, i tego, jakimi są konsumentami. Co jest dla nich ważne, na czym się skupiają dokonując zakupu kosmetyków, jaka jest ich świadomość, jeśli chodzi o składy czy działanie? Jaka jest podatność, wrażliwość poszczególnych pokoleń na mody, trendy, social media?

W opracowaniach i raportach branżowych pojawia się kilka interesujących wniosków. Pokolenie baby boomers i generacja X to konsumenci doświadczeni, lojalni i pragmatyczni. Według najnowszego raportu NielsenIQ, to właśnie Gen X pozostaje jednym z najważniejszych motorów wzrostu w segmencie pielęgnacji skóry. Dla tych grup kluczowa jest skuteczność, bezpieczeństwo i wiarygodność. Bardziej ufają ekspertom, niż trendom z social mediów. Często wybierają dermokosmetyki, pielęgnację pro-age i produkty z potwierdzonym działaniem.

Millenialsi są świadomi i selektywni, analizują składy, szukają marek z wartościami i autentyczną historią. To oni zapoczątkowali ruch “clean beauty”, który dziś przekształca się w “conscious beauty”– łączący etykę, ekologię i skuteczność. Cenią storytelling, ale oczekują dowodów działania. Są też bardziej odporni na marketingowy szum i wolą marki transparentne, które potrafią mówić wprost.

Natomiast pokolenie Z to konsumenci ekstremalnie cyfrowi, bardzo emocjonalni i jednocześnie krytyczni. Jak pisze Business of Fashion, GenZ szybko weryfikuje marki – docenia autentyczność, ale bezlitośnie demaskuje fałsz. To oni stworzyli kulturę “dupes”, czyli poszukiwania tańszych, ale jakościowych alternatyw dla produktów luksusowych. Social media, zwłaszcza TikTok, stały się ich głównym źródłem inspiracji, ale też edukacji kosmetycznej. Jednocześnie mają bardzo wysoką świadomość składów i działania produktów. GenZ chętnie eksperymentuje z markami i nowymi produktami, ale szybko rezygnuje, jeśli marka nie sprosta ich oczekiwaniom. Ta grupa często odcina się od tradycyjnego luksusu, bo sposób komunikacji i wartość marki często nie trafiają w jej oczekiwania.

Na horyzoncie pojawia się już pokolenie Alfa – najmłodsi konsumenci, którzy dorastają w świecie, gdzie inkluzywność, różnorodność i zrównoważony rozwój są czymś oczywistym. Dla nich kosmetyki będą nie tylko o wyglądzie, ale o samopoczuciu i tożsamości. Natomiast mocno kierują się estetyką, uwielbiają kolekcjonować i być zaskakiwani.

image

Marta Wojciechowska: Od silversów do generacji alfa. Czego klienci oczekują od marek kosmetycznych? [ANALIZA]

Ostatnie lata to czas, gdy producenci, sieci handlowe i marketing skupiły się na najmłodszych konsumentach. Dlaczego? Bo młodzi kupują dużo i lubią nowości? A może branża beauty chce sobie wychować przyszłych konsumentów, dopieszczając ich i spełniając wszystkie potrzeby? Mam wrażenie, że jest to najmniej lojalna wobec marek i trendów grupa konsumentów. Czy zatem warto się dla nich aż tak starać? 

Tak, obserwacje, że producenci i sieci zwiększają wydatki marketingowe w najmłodszych grupach, komunikują nowości i silnie stawiają na influencerów, mają solidne podstawy. Ale to nie jest jedyna strategia – i sama w sobie może nie wystarczyć. Z praktyki Rossmanna widzimy, że warto łączyć akwizycję z retencją, nowości z autentycznością oraz komunikację emocji z danymi.

Marki uczą się, że młodzi konsumenci są najmniej lojalni, a przy tym są dynamiczni, zmienni, poszukujący świeżości. Ale właśnie dlatego warto do nich docierać – nie po to, by zdobyć ich na stałe, ale by być obecnym w ich życiu “tu i teraz”. 

Inwestowanie w influencerów i nowości to jedna strona medalu, druga to wykorzystanie danych do budowania relacji i personalizacji, a także tworzenie marek własnych czy linii, które rezonują z wartościami, jak trend mindfulness czy rytuały dbania o siebie. Podobnie jak wprowadzenie linii „blind boxów”, kiedy klient nie wie, jaki wariant produktu otrzyma. To mechanika typowa dla fanów kolekcjonowania, silnie rezonująca z pokoleniem Z i konsumentami, nastawionymi na niespodziankę i exclusivity.

Ostatecznie – tak, warto się starać o młodych, ale trzeba robić to w bardziej wyrafinowany sposób, niż dotychczas. Te działania muszą iść w parze z konsolidacją relacji, bo to, co dziś przyciąga uwagę, jutro może być zapomniane.

[...]

Czy marketing w branży beauty i kosmetycznej skupia się obecnie już tylko na social mediach, internecie? Czy inne rodzaje promocji są jeszcze brane pod uwagę przy kreowaniu kampanii np. nowych marek czy produktów? 

Na marketing beauty można spojrzeć z kilku stron. Z perspektywy marek to oczywiście silne oparcie o digital i social media, które budują świadomość, emocje i wizerunek. Social media to dziś bez wątpienia najważniejszy kanał pierwszego kontaktu z marką, zwłaszcza dla pokolenia Z i millenialsów.

TikTok, Instagram czy YouTube kształtują trendy i rekomendacje: np. zjawisko „TikTok made me buy it” generuje realne skoki sprzedaży. Jednak marki, które opierają się wyłącznie na social mediach, mają krótkotrwały efekt hype’u, bez trwałej lojalności.

Natomiast z perspektywy retailera komunikacja wygląda już inaczej. Opiera się głównie na marketingu partnerskim, współpracy z markami i wspólnych kampaniach, które mają napędzać sprzedaż online i offline jednocześnie. Sieci takie jak Rossmann, Super-Pharm czy Douglas budują własne platformy komunikacyjne: aplikacje, newslettery i własne media retailowe. Dla marek wejście na półkę, stacjonarnie lub wirtualnie, oznacza też widoczność  w aplikacji, w rekomendacjach, działaniach lojalnościowych etc. To zupełnie nowy ekosystem komunikacji, bardziej partnerski, zintegrowany i oparty na danych, nie tylko na zasięgu.

image

Maja Justyna, PAIH: Dominacja K-beauty: pielęgnacja, makijaż i co dalej? [ROCZNIK WK]

Mimo digitalizacji, doświadczenie na żywo wciąż ma ogromną wartość. Marki oraz retailerzy inwestują w eventy eksperckie, konsultacje, pop-upy etc. Rozwijają też strefy dermo i well-being, gdzie offline łączy się z edukacją i rekomendacją konsultantów. Reklama w prasie kobiecej i magazynach branżowych nadal funkcjonuje, ale dziś ma rolę wizerunkową, nie sprzedażową.

Kampanie telewizyjne też działają, zwłaszcza w kluczowych okresach roku oraz w kampaniach masowych marek drogeryjnych. Marki premium nadal chętnie komunikują nowości w przestrzeni miejskiej, np. na citylightach. Coraz więcej marek inwestuje w kampanie edukacyjne czy np. podcasty, bo konsumenci oczekują czegoś więcej, niż reklamy.

Co na to retail media? Jakie ma rozwiązania, propozycje dla branży beauty? 

Marketing beauty nie jest już tylko komunikacją marki, ale wspólnym przedsięwzięciem marki i retailera. Marki dostarczają emocje, a retailer – dane i kontekst. Retail media mają przewagę nad klasyczną komunikacją w social mediach, gdzie trudno powiązać ekspozycję z faktycznym zakupem. Dla marek kosmetycznych retail media to najbardziej efektywna forma inwestycji w reklamę, która daje zasięg, dane, możliwość personalizacji i pomiar ROI. Dla retailerów jest to źródło  przychodu i sposób na pogłębienie relacji z markami, ale też sposób na podniesienie atrakcyjności własnej komunikacji.

Ostatecznie zyskują też klienci, bo komunikacja staje się bardziej spersonalizowana, użyteczna i efektywna. Według danych NielsenIQ i GroupM, rynek retail media w Europie rośnie o ponad 20 proc. rocznie, a wzrost ten napędza głównie branża beauty. Jednocześnie, co ciekawe, na europejskich konferencjach skupionych wokół tematyki retail media, wciąż obecnych jest niewiele firm z branży kosmetycznej, a segment marek premium praktycznie nie jest reprezentowany. Cały czas widzę przestrzeń do rozwoju w tym obszarze.

W jakim kierunku podąża branża kosmetyczna? Czy po epoce overconsumption i kilkunastostopniowych rutyn pielęgnacyjnych przyjdzie czas na skin minimalizm? Jakie widzisz tu główne kierunki rozwoju dla branży?

Świetne pytanie. Zastanawiam się od dłuższego czasu, czy nastąpi punkt zwrotny w ciągłej pogoni za nowościami i trendami. Beauty to oczywiście emocje, ale przede wszystkim potężny biznes, więc myślę, że spowolnienie jednak nam nie grozi.

Jednak to prawda: po erze wieloetapowych koreańskich rytuałów i overconsumption przychodzi powrót do prostoty, jakości i skuteczności. Konsumenci chcą mniej produktów, ale bardziej przemyślanych, wielofunkcyjnych. Oczywiście nadal z pomocą branży przychodzą technologia i nauka. Aplikacje do analizy skóry, inteligentne lusterka, testery DNA, diagnostyka mikrobiomu, technologie, które jeszcze kilka lat temu brzmiały futurystycznie, teraz stają się codziennością.

Nadal ważne jest holistyczne podejście do piękna. Granica między kosmetykami, suplementami i zdrowiem coraz bardziej się zaciera. Dlatego cały czas wzrasta popularność suplementów beauty, adaptogenów, dermokosmetyków i trendu beauty from within. Dodatkowo zmienia się podejście w komunikacji – zamiast „anti-age” mamy „pro-age”. Zamiast obietnicy cofania czasu – dojrzałe piękno, naturalność i troskę o jakość skóry, o dobre samopoczucie. 

W beauty, podobnie jak w fashion, klienci zaczynają oczekiwać większej transparentności i przejrzystości w pochodzeniu składników, czy łańcuchach dostaw. W świecie przesytu, informacyjnego szumu, i podobnych do siebie produktów zwyciężają marki, które mają jasną filozofię, wiarygodność, dostarczają emocje i potrafią budować zaangażowanie.

Być może to koniec ery produktów “dla wszystkich”, a konsumenci wybiorą marki, które odpowiadają na współczesne potrzeby, i które naprawdę mówią ich językiem.

Powyższy artykuł jest częścią szerszego wywiadu, opublikowanego w roczniku Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Ten 160-stronicowy magazyn z okładką autorstwa uznanej graficzki Oli Niepsuj można można nabyć tutaj 

image

Rocznik „Wiadomości Kosmetycznych” – kompendium wiedzy o rynku beauty na 2025 i dalej

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
09.01.2026 13:44
Logistyka, regulacje i automatyzacja zadecydują o konkurencyjności rynku e-commerce 2026
Packeta mat.pras.

Rosnące oczekiwania klientów, nadchodzące zmiany regulacyjne oraz dynamiczny rozwój automatyzacji sprawiają, że e-commerce wchodzi w kolejny etap dojrzałości. W 2026 roku o przewadze konkurencyjnej decydować będą nie tylko cena i marketing, ale przede wszystkim przewidywalność dostaw, odporność operacyjna i zdolność do skalowania procesów logistycznych – także w sprzedaży cross-border. O kluczowych wyzwaniach i kierunkach rozwoju rynku mówi Marcin Prusak, wiceprezes zarządu Packeta Poland & Germany

Od czego zależy lojalność klienta?

Jednym z największych wyzwań dla branży e-commerce w nadchodzących latach będzie zdolność do pozyskiwania i utrzymywania klientów w warunkach coraz większej konkurencji oraz rosnącej świadomości konsumentów. Cena przestaje być jedynym kryterium wyboru. Klienci oczekują dziś przewidywalności, transparentności i pełnej kontroli nad procesem zakupowym. Z perspektywy logistyki oznacza to konieczność skracania lead time, precyzyjniejszego forecastingu i utrzymania maksymalnej stabilności operacyjnej – niezależnie od sezonu czy wolumenu. 

Z mojego doświadczenia, chociażby przy budowie sieci dystrybucyjnych Tesli w regionie EMEA, wynika jednoznacznie, że lojalność klienta nie jest wyłącznie efektem kampanii marketingowych, lecz przede wszystkim konsekwencją jakości operacji. W Packeta widzimy to bardzo wyraźnie – konsumenci w Polsce czy Niemczech nie oczekują już tylko „jak najszybszej” dostawy, ale dostawy, która zawsze spełnia obiecaną jakość: bez opóźnień, zmiany terminów i niejasnej komunikacji. To fundamentalnie zmienia definicję konkurencyjności w e-commerce.

image

Amazon Prime Day 2025: kosmetyczni zwycięzcy wydarzenia zakupowego roku [ROCZNIK WK 2025/26]

Regulacje i ESG – rynek wchodzi w fazę dojrzałości

Jednocześnie branża musi przygotować się na zmiany regulacyjne, które w pełnym zakresie zaczną obowiązywać od 2026 roku. Mam na myśli nie tylko raportowanie ESG, które wymusi większą transparentność w zakresie emisji, sposobu pakowania czy recyklingu, ale też przepisy dotyczące danych, automatyzacji oraz dostaw cross-border. Firmy będą musiały dostosować się do nowych norm środowiskowych, obowiązku raportowania wpływu środowiskowego, bardziej rygorystycznych zasad etykietowania oraz możliwych zmian w podatkach dla dostaw międzynarodowych. 

Nowe regulacje zwiększą złożoność operacyjną i koszty zgodności, szczególnie w handlu międzynarodowym. Z mojego doświadczenia wynika, że firmy, które odpowiednio wcześnie przygotowują operacje pod przyszłe regulacje, zyskują realną przewagę kosztową i wizerunkową. Europejski rynek e-commerce będzie coraz bardziej regulowany, a łańcuchy dostaw bardziej złożone i wymagające precyzyjnego zarządzania.

Automatyzacja i AI jako fundament skalowania

W mojej ocenie nie da się dziś mówić o skalowaniu e-commerce bez zaawansowanej automatyzacji i sztucznej inteligencji. W 2026 roku kluczową rolę odegrają predykcyjne modele forecastingu, dynamiczny routing, inteligentne systemy sortowania czy roboty AMR w magazynach, które pozwalają skracać SLA, obniżać koszt jednostkowy i utrzymywać jakość operacji przy rosnących wolumenach. 

image

AI wchodzi w zakupy: klienci chcą wygody, a sprzedawcy – efektywności

AI coraz częściej wykorzystywana jest także w obsłudze klienta – przejmując powtarzalne zapytania, skracając czas reakcji i redukując koszty wsparcia. W logistyce ostatniej mili technologie te umożliwiają optymalizowanie zasobów, przewidywanie przeciążeń sieci i zarządzanie wolumenem w czasie rzeczywistym, co ma kluczowe znaczenie w okresach szczytów sprzedażowych.

Logistyka jako przewaga, nie koszt

Jednym z najczęstszych błędów, które obserwuję w e-commerce, jest traktowanie kosztów operacyjnych jako obszaru drugoplanowego. Wiele firm koncentruje się na wzroście sprzedaży i marketingu, podczas gdy to operacje – w tym koszty zwrotów, pick & pack, prognozowanie popytu i optymalizacja sieci – realnie decydują o rentowności. Z mojego doświadczenia z pracy w Amazonie i Tesli wynika, że nawet niewielkie nieefektywności operacyjne mogą generować duże straty, a dobrze wdrożony forecasting znacząco obniża koszt jednostkowy. W Packeta obserwujemy to samo – firmy, które rozumieją swoje procesy, rosną szybciej i stabilniej.

Równie istotnym problemem jest postrzeganie logistyki wyłącznie jako kosztu, a nie źródła przewagi konkurencyjnej. Przewidywalność dostawy, wybór formy odbioru, jakość komunikacji i sprawny zwrot bezpośrednio wpływają na to, czy klient wróci do sklepu. Skalowanie e-commerce wymaga jasno zdefiniowanych KPI, standaryzacji i powtarzalnych procesów. Bez nich nawet najlepszy model biznesowy traci efektywność wraz ze wzrostem wolumenów.

Co więcej, w Packeta już od kilku lat rozwijamy model multi-network w logistyce ostatniej mili, gdzie łączymy własną sieć punktów odbioru i automatów z infrastrukturą innych operatorów. To podejście daje większą elastyczność, pozwala obniżać koszty dostawy i znacząco poprawia skuteczność pierwszego doręczenia. W mojej ocenie jest to jeden z kluczowych kierunków rozwoju europejskiej logistyki. 

Cross-border i nowe modele operacyjne

Coraz większe znaczenie zyskuje również sprzedaż cross-border, która wymaga nie tylko dobrej oferty, ale przede wszystkim skalowalnych i powtarzalnych procesów logistycznych. Widzimy rosnące zainteresowanie dynamicznym ustalaniem cen dostaw międzynarodowych w oparciu o dane o popycie, obciążeniu sieci czy dostępności zasobów. Dynamic pricing w logistyce jest tym, czym kiedyś stało się RTB w reklamie – pozwala optymalizować koszty i reagować w czasie rzeczywistym na zmieniające się warunki.

Wszystkie te elementy – wymagający klienci, regulacje, automatyzacja i nowe modele logistyczne – sprawiają, że 2026 rok będzie testem odporności operacyjnej dla całej branży. W mojej ocenie wygrają te firmy, które już dziś inwestują w stabilność dostaw, skalowalne procesy i technologie pozwalające reagować na zmiany w czasie rzeczywistym. E-commerce wchodzi w etap, w którym przewagę buduje się nie szybkością decyzji marketingowych, lecz jakością operacji.

Marcin Prusak

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. styczeń 2026 15:21