StoryEditor
Rynek i trendy
23.02.2024 11:00

Konsumeryzm kontra branża beauty — czy da się funkcjonować w przemyśle urodowym i nie napędzać kryzysu zakupowego?

Konsumentki i konsumenci coraz więcej czasu spędzają na akumulacji dóbr... których w większości nawet nie wykorzystają. / DALL-E
Kolejna pomadka, kolejny krem, tym razem z innowacyjnym składnikiem w rodzaju rybiej spermy czy jeleniej sierści. Kolejna paletka cieni sygnowana przez gwiazdę, kolejny flakon perfum. Branża beauty wykorzystuje psychologię konsumencką, innowacje technologiczne oraz potężne narzędzia marketingowe, aby utrzymać konsumentów w stanie ciągłego poszukiwania doskonałości, napędzając spiralę konsumpcjonizmu.

Branża beauty, z jej ciągłym wypuszczaniem na rynek nowych kolekcji i produktów, staje się przemysłowym generatorem nadkonsumpcji. Klientki są zachęcane do kupowania całych kolekcji pomadek, które często wyrzucane są zanim zostaną zużyte, a kolejne produkty urodowe nabywane są tylko po to, by zostały użyte raz lub wcale. Ta nieustanna pogoń za nowością i posiadaniem najnowszych produktów nie tylko generuje ogromne ilości odpadów, ale także przyczynia się do kultury "użyj i wyrzuć", zwiększając ślad ekologiczny i promując niezrównoważone wzorce konsumpcji. Tak, w jednym zdaniu, można ująć istotę współczesnego kryzysu; konsumeryzmu.

Co to jest konsumeryzm?

Konsumeryzm to pojęcie odnoszące się do społecznego i gospodarczego porządku oraz ideologii, która zachęca do nabywania towarów i usług w coraz większych ilościach. Można go rozpatrywać z kilku perspektyw:

  • Ekonomiczna: W ujęciu ekonomicznym konsumeryzm odnosi się do teorii, według której rosnące spożycie dóbr i usług jest pozytywnym czynnikiem gospodarczym, prowadzącym do wzrostu produkcji, tworzenia miejsc pracy i ogólnego dobrobytu. Z tego punktu widzenia, konsumpcja jest siłą napędową gospodarki.
  • Społeczna i kulturowa: W wymiarze społecznym konsumeryzm często krytykowany jest za promowanie materializmu i powierzchowności, gdzie wartość jednostki jest mierzona przez jej zdolność do nabywania i posiadania dóbr. Może to prowadzić do niezdrowej rywalizacji, przesadnego zadłużania się oraz zaniedbywania wartości niematerialnych i relacji międzyludzkich.
  • Środowiskowa: Z perspektywy ekologicznej, konsumeryzm jest często wskazywany jako główna przyczyna degradacji środowiska naturalnego, ponieważ nadmierna produkcja i konsumpcja dóbr prowadzi do nadmiernego wykorzystania zasobów naturalnych, zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatycznych.
  • Psychologiczna: Konsumeryzm może być również analizowany przez pryzmat jego wpływu na psychikę ludzką, w tym na poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Badania wskazują, że choć konsumpcja może przynosić chwilową satysfakcję, nie prowadzi to do długotrwałego poczucia szczęścia i może nawet wywoływać uczucie pustki i niezadowolenia.

Konsumeryzm, często postrzegany jako nieodłączna cecha współczesnych gospodarek wolnorynkowych, jest zatem zjawiskiem, które wykracza poza proste nabywanie dóbr. Jest odzwierciedleniem głęboko zakorzenionych wartości społecznych i ekonomicznych, gdzie sukces mierzony jest poprzez zdolność do generowania przychodów i akumulacji materialnego bogactwa. W gospodarkach opartych na wolnym rynku, gdzie konkurencja i innowacyjność są siłami napędowymi, konsumeryzm staje się nie tylko skutkiem, ale i często celowo kształtowaną wartością.

Podstawą ideologii wolnorynkowej jest przekonanie, że rynki powinny funkcjonować z minimalną interwencją państwa, a decyzje ekonomiczne powinny być wynikiem wolnych wyborów dokonywanych przez konsumentów i producentów. W takim środowisku generowanie przychodu nie jest postrzegane jedynie jako środek do osiągnięcia celów ekonomicznych, ale również jako wskaźnik osobistego sukcesu i społecznego statusu. Posiadanie dóbr, szczególnie tych luksusowych lub ekskluzywnych, staje się więc wyrazem osobistych osiągnięć i zamożności.

Z tego punktu widzenia, konsumeryzm można uznać za naturalną konsekwencję gospodarki wolnorynkowej. W świecie, gdzie sukces mierzony jest przez pryzmat zysków i akumulacji dóbr, posiadanie staje się synonimem osiągnięcia. To nie tylko odzwierciedla zamożność, ale również kompetencje, umiejętności i ciężką pracę potrzebną do osiągnięcia takiego statusu. W konsekwencji konsumpcja staje się nie tylko sposobem na zaspokojenie potrzeb, ale również narzędziem budowania tożsamości i statusu społecznego.

Jednakże, konsumeryzm wywołuje również poważne obawy. Krytycy wskazują na negatywne skutki takiego podejścia dla środowiska naturalnego, społeczeństwa i samopoczucia jednostek. Nadmierne skupienie się na materialnym sukcesie i konsumpcji może prowadzić do degradacji środowiska, zwiększenia nierówności społecznych i poczucia pustki oraz niezadowolenia. W długoterminowej perspektywie nieustanny nacisk na wzrost konsumpcji może okazać się niezrównoważony zarówno z ekologicznego, jak i społecznego punktu widzenia.

Mimo tych obaw konsumeryzm pozostaje silnie zakorzeniony w strukturze gospodarki wolnorynkowej. Wymaga to od decydentów i społeczeństwa refleksji nad sposobami zrównoważenia dążenia do materialnego sukcesu z potrzebami środowiska i dobrem społecznym. Rozwiązania mogą obejmować promowanie bardziej zrównoważonych modeli konsumpcji, edukację na temat wpływu nadmiernej konsumpcji na środowisko i społeczeństwo, oraz zachęcanie do większej odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw.

Czemu wolny rynek generuje trendy?

Kultura konsumpcyjna, będąca nieodłącznym elementem współczesnych społeczeństw, rozwija się w oparciu o ciągłe generowanie i promowanie nowych trendów. Ten mechanizm, niezbędny dla utrzymania dynamiki rynku, stymuluje konsumentów do nieustannego uczestnictwa w cyklu zakupów. W erze globalizacji i cyfryzacji, gdzie dostęp do informacji jest niemal nieograniczony, a wymiana dóbr i usług odbywa się z przyspieszoną szybkością, generowanie nowych trendów stało się kluczową strategią firm i marek dążących do zwiększenia swoich przychodów.

image

Coraz więcej analityków i krytyków zauważa, że less is more — i że to prawdopodobnie jedyna kultura konsumpcji, która nie doprowadzi ludzkości na skraj dramatu.

Shutterstock
Nowe trendy w modzie, technologii, designie, czy nawet w stylach życia, są szybko amplifikowane przez media społecznościowe i influencerów, tworząc iluzję ciągłej potrzeby aktualizacji i posiadania najnowszych produktów. Ta strategia marketingowa nie tylko napędza sprzedaż poprzez kreowanie poczucia "muszę to mieć", ale także wpływa na percepcję wartości przez konsumentów. W społeczeństwie, gdzie nowość i aktualność stały się synonimami pożądania, posiadanie najnowszego modelu smartfona, ubrania od najgorętszego projektanta czy gadżetu technologicznego staje się wyznacznikiem statusu społecznego.

Jednakże, ten nieustanny pęd za nowością ma swoje konsekwencje. Z jednej strony, stymuluje innowacyjność i kreatywność, z drugiej – przyczynia się do zjawiska nadkonsumpcji. Wymóg ciągłego odnawiania garderoby czy elektroniki użytkowej generuje ogromne ilości odpadów i przyczynia się do degradacji środowiska. Ponadto, presja zakupu najnowszych produktów może prowadzić do niezdrowych zachowań konsumenckich, takich jak przesadne zadłużanie się czy konsumpcjonizm.

W tym kontekście, generowanie kolejnych trendów nie jest tylko strategią marketingową, ale również odzwierciedla głębsze zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach konsumpcji. Pragnienie bycia na bieżąco, posiadania tego, co aktualnie jest uznawane za „trendy”, staje się nie tylko sposobem na wyrażenie siebie, ale także formą uczestnictwa w szerszej społeczności konsumenckiej.

Wyzwaniem dla współczesnych społeczeństw jest znalezienie równowagi między pozytywnymi aspektami tej dynamiki – jak innowacyjność, różnorodność i dostępność – a jej negatywnymi skutkami, w tym nadkonsumpcją i jej wpływem na środowisko naturalne oraz na dobrostan psychiczny ludzi. Rozwiązanie tego dylematu wymaga wspólnych wysiłków zarówno ze strony konsumentów, jak i producentów, a także wprowadzenia zrównoważonych praktyk konsumpcyjnych i produkcyjnych, które będą w stanie zaspokoić potrzeby obecnych i przyszłych pokoleń bez naruszania granic ekologicznych naszej planety.

Jak branża beauty generuje nadmierną konsumpcję?

Nadmierna konsumpcja w branży urodowej objawia się na wielu poziomach, od produkcji po finalne decyzje zakupowe konsumentów. Przemysł kosmetyczny, dynamicznie rozwijający się i zawsze w pogoni za innowacjami, nieustannie zasypuje rynek nowymi produktami. Każdy sezon przynosi nowe kolekcje, limitowane edycje i innowacyjne formuły, które mają za zadanie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów. Rezultatem jest ciągłe poczucie, że niezbędne jest posiadanie najnowszego produktu do pielęgnacji skóry, najmodniejszego odcienia pomadki, czy zaawansowanego technologicznie urządzenia do pielęgnacji ciała.

image

Influencerki, takie jak np. Safiya Nygaard, napędzają nadkonsumpcję produktów kosmetycznych przez prezentowanie swoich wielkich kolekcji- w tym wypakdu pomadek.

Safiya Nygaard
Ta ciągła rotacja produktów prowadzi do zjawiska szybkiej konsumpcji, gdzie produkty są kupowane, używane kilka razy, a następnie zastępowane kolejnymi nowościami. Wiele z tych produktów kończy swoje życie na półkach łazienkowych, zużyte tylko w niewielkim stopniu, lub wyrzucane w całości, gdy minie ich termin ważności. To nie tylko marnotrawstwo zasobów, ale także generowanie znacznych ilości odpadów, które trudno jest poddać recyklingowi ze względu na skomplikowaną konstrukcję opakowań kosmetycznych, często połączenie różnych materiałów, które nie są biodegradowalne.

Dodatkowo nadmierna konsumpcja manifestuje się przez wpływ na środowisko naturalne. Wyczerpywanie zasobów naturalnych, potrzebnych do produkcji składników kosmetycznych, oraz emisje zanieczyszczeń powstałych w procesie produkcji i transportu produktów kosmetycznych przyczyniają się do degradacji środowiska. Przemysł urodowy, wykorzystując intensywnie wodę i surowce naturalne, staje się jednym z sektorów o znaczącym wpływie na ekosystem.

W kontekście społecznym nadmierna konsumpcja w branży beauty przyczynia się także do kreowania nieosiągalnych standardów urody, co może prowadzić do frustracji i negatywnego wpływu na samoocenę konsumentów. Ciągła ekspozycja na idealizowane obrazy piękna, wspierane przez marketing i reklamy produktów kosmetycznych, napędza dążenie do nieustannego doskonalenia swojego wizerunku poprzez zakup kolejnych produktów.

Biorąc pod uwagę te aspekty, jasne staje się, że nadmierna konsumpcja w branży urodowej ma daleko idące konsekwencje, które wykraczają poza indywidualne decyzje zakupowe, wpływając negatywnie na środowisko, społeczeństwo i dobrostan jednostek. Wyzwaniem dla branży jest znalezienie sposobów na zrównoważenie swojej działalności, tak aby zaspokoić potrzeby konsumentów bez nadmiernego obciążania planety i przyczyniania się do problemu nadkonsumpcji.

Jakie zagrożenia niesie za sobą karuzela trendów?

Nadmierna konsumpcja dóbr przynosi szereg negatywnych konsekwencji dla środowiska, społeczeństwa, a także dla indywidualnego dobrostanu. Oto przykłady ogólnych kategorii zagrożeń związanych z tym zjawiskiem:

  • Kryzys odpadowy: Zwiększona konsumpcja prowadzi do generowania ogromnych ilości odpadów, zarówno komunalnych, jak i przemysłowych. Problemy z zarządzaniem odpadami, ich składowaniem i recyklingiem stają się coraz bardziej palące.
  • Nakręcanie wizualnych różnic społecznych: Konsumpcja staje się wskaźnikiem statusu społecznego, co może prowadzić do pogłębiania się różnic klasowych. Ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na najnowsze lub drogie produkty, mogą czuć się wykluczeni lub marginalizowani.
  • Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych: Nieustanny popyt na nowe produkty zwiększa presję na zasoby naturalne, takie jak woda, minerały czy drewno, co prowadzi do ich degradacji i wyczerpywania.
  • Degradacja środowiska: Produkcja na masową skalę i nadkonsumpcja przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, a także do emisji gazów cieplarnianych, przyczyniając się do globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych.
  • Utrata bioróżnorodności: Ekspansja przemysłu i konsumpcji prowadzi do niszczenia siedlisk, deforestacji i zanieczyszczenia środowiska, co ma bezpośredni wpływ na bioróżnorodność i przetrwanie wielu gatunków.
  • Psychologiczne skutki konsumpcjonizmu: Ciągłe dążenie do posiadania więcej może prowadzić do frustracji, poczucia pustki, a nawet depresji. Materializm często koreluje negatywnie z poczuciem szczęścia i zadowolenia z życia.
  • Zwiększenie nierówności społecznych: Nadmierna konsumpcja może przyczyniać się do zwiększenia nierówności społecznych, gdyż bogatsze segmenty społeczeństwa są w stanie konsumować więcej, co z kolei może prowadzić do społecznego wykluczenia i pogłębiania podziałów.
  • Uzależnienie od konsumpcji: Marketing i reklama mogą prowadzić do niezdrowych wzorców konsumpcji, takich jak zakupoholizm, czyli kompulsywne kupowanie, które staje się formą radzenia sobie ze stresem lub niską samooceną.
  • Zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego i wodnego: Nadmierna konsumpcja i produkcja mają również wpływ na zasoby żywnościowe i wodne, co może prowadzić do kryzysów w tych obszarach, szczególnie w regionach już dotkniętych niedoborami.
  • Wzrost konfliktów o zasoby: W miarę jak zasoby naturalne stają się coraz bardziej ograniczone, wzrasta ryzyko konfliktów o dostęp do nich, co może prowadzić do niestabilności politycznej i społecznej na szeroką skalę.

Rozwiązanie tych problemów wymaga globalnego podejścia, które obejmuje zmianę modelu gospodarczego na bardziej zrównoważony, promowanie odpowiedzialnej konsumpcji oraz inwestycje w technologie przyjazne dla środowiska.

Co branża beauty może zrobić w przyszłości?

Przede wszystkim przestać myśleć o przyszłości; przyszłość jest sekundę dalej niż teraźniejszość. Zmiany są potrzebne już.

W obliczu rosnącej świadomości ekologicznej i krytyki nadmiernej konsumpcji, branża beauty stoi przed wyzwaniem zrewidowania swoich działań w sposób, który zmniejszy negatywny wpływ na środowisko i społeczeństwo. Kluczem do zmiany jest przyjęcie zasad zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnej konsumpcji na każdym etapie produkcji, dystrybucji i marketingu produktów kosmetycznych.

image

Kosmetyki mają to do siebie, że dość szybko tracą swoje właściwości; jełczeją, potrafią spleśnieć, a nawet zmienić kolor czy stać się wylęgarnią grzybów i bakterii. Wtedy można je jedynie wyrzucić.

Shutterstock
Na wstępie, firmy kosmetyczne mogą skupić się na innowacjach związanych z ekodesignem produktów. Oznacza to projektowanie i tworzenie produktów z myślą o minimalizacji ich śladu ekologicznego, zarówno podczas produkcji, jak i po zakończeniu cyklu życia produktu. Wdrażanie opakowań wielokrotnego użytku, biodegradowalnych lub wykonanych z materiałów z recyklingu może znacząco zmniejszyć ilość odpadów generowanych przez branżę.

Równie ważne jest promowanie kultury refill, czyli uzupełniania produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku. Takie podejście nie tylko redukuje ilość odpadów, ale również zachęca konsumentów do bardziej świadomych zakupów. Firmy mogą również zainwestować w rozwój produktów koncentratów, które, wymieszane z wodą w domu konsumenta, redukują potrzebę transportu dużych ilości wody i zmniejszają emisję CO2 związaną z logistyką.

Następnie, branża beauty może zrewolucjonizować swoje praktyki marketingowe, kładąc większy nacisk na edukację konsumentów o zrównoważonej konsumpcji i prawdziwych potrzebach skóry, zamiast nakłaniać do ciągłego poszukiwania nowych produktów. Promowanie idei "mniej znaczy więcej" i koncentracja na jakości, a nie ilości, może przyczynić się do zmniejszenia nadkonsumpcji i budowania długotrwałych relacji z klientami opartych na zaufaniu i wspólnych wartościach.

Inicjatywy takie jak transparentność w łańcuchu dostaw, promowanie etycznych praktyk zakupowych oraz wsparcie dla lokalnych społeczności i środowiskowych projektów mogą dodatkowo umocnić pozytywny wizerunek marek w oczach konsumentów, którzy coraz częściej poszukują produktów od firm odpowiedzialnych społecznie.

Ponadto, branża może angażować się w badania i rozwój alternatywnych, zrównoważonych źródeł składników, minimalizując w ten sposób eksploatację naturalnych zasobów. Przejście na składniki pochodzące z upraw ekologicznych, wspieranie bioróżnorodności oraz inwestycje w technologie, które zmniejszają zużycie wody i energii w procesach produkcyjnych, to tylko niektóre z kroków, które mogą przyczynić się do zmniejszenia śladu ekologicznego branży.

Wreszcie, branża beauty ma możliwość odegrania kluczowej roli w kształtowaniu nowej, bardziej zrównoważonej kultury konsumenckiej. Przez promowanie wartości takich jak dbałość o środowisko, zdrowie i dobrostan, firmy kosmetyczne mogą przyczynić się do zmiany sposobu, w jaki społeczeństwo postrzega piękno, odchodząc od nadmiernej konsumpcji w kierunku bardziej świadomego i zrównoważonego stylu życia.

Czytaj także: Unia szykuje nowe sankcje dla nieodpowiedzialnych społecznie biznesów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
23.01.2026 12:56
Marka beauty x celebryta: kiedy współpraca kończy się sukcesem, a kiedy klapą?
Jenna Ortega, Chappell Roan, Selena Gomez i Olivia Rodrigo w kampaniach marek premium beautyWK

W 2025 roku byliśmy świadkami kilku współprac marek beauty premium z celebrytami i artystami. Jednak sama obecność celebryty w projekcie nie gwarantuje już sukcesu – rynek pokazuje, że dla konsumentów coraz ważniejsza jest autentyczność, realny udział gwiazdy w tworzeniu produktów i wyróżniająca jakość i skuteczność promowanych kosmetyków i produktów.

Które współprace gwiazd z markami beauty zyskały pozytywny odbiór? I dlaczego?

Przykładem jest premiera perfum Rare Beauty, których twarzą jest Selena Gomez. Sam brand został założony w 2020 roku, a w 2025 utrzymał pozycję najpopularniejszej marki beauty celebrity – z najwyższą ilością wyszukiwań w Google i ogromnymi zasięgami w social mediach (ponad 11 mln tylko na Instagramie i TikToku). Marka z sukcesem zadebiutowała w nowej kategorii – perfum, co odświeżyło ofertę i wzmocniło strategię lifestyle’ową.

Co zadziałało na plus? 

Rare Beauty x Selena Gomez

Zdaniem ekspertów sukces Rare Beauty opiera się na silnej, lojalnej społeczności konsumentów, przesłaniu Seleny Gomez mówiącej często o znaczeniu zdrowia psychicznego i anty-perfekcyjności, a także przemyślanej strategii rozbudowywania portfolio marki.

Jenna Ortega x Dior Beauty

W 2025 młoda aktorka Jenna Ortega, bohaterka popularnego serialu Wednesday, została ambasadorką Dior Beauty, promując klasyczne produkty tej marki w jej globalnych kampaniach. 

Współpraca została dobrze przyjęta, ponieważ łączyła ona świeżą w branży rozrywkowej twarz aktorki z luksusowym DNA domu mody – a kampania podkreślała elegancję i ponadczasowy styl.

Olivia Rodrigo x Lancôme

Marka Lancôme na początku 2025 roku zdecydowała się wykorzystać ogromny zasięg 22-letniej piosenkarki Olivii Rodrigo, czyniąc ją globalną twarzą kampanii perfum Idôle Power Eau de Parfum Intense. 

Strategia ta odniosła efekt „targetowania GenZ”, co w segmencie perfum luksusowych jest rzadkością – ale obecnie staje się kluczowe przy “odmładzaniu” klasycznych marek.

Chappell Roan x MAC Cosmetics

MAC, kojarzona z podkreślaniem indywidualności i kreowaniem ekspresyjnego makijażu wybrała na swoją globalną ambasadorkę Chappell Roan. To partnerstwo zyskało duże uznanie zarówno branży jak i konsumentów za autentyczne dopasowanie wizji artystki do marki. Artystka znana z teatralnych, ekspresyjnych makijaży idealnie wpisuje się w filozofię MAC jako marki kreatywnej i inkluzywnej.

image

Dua Lipa x Augustinus Bader – czy ta współpraca się sprawdziła?

Kiedy współpraca kończy się porażką…

W 2025 roku wiele celebryckich współprac beauty spotkało się z krytyką z powodu braku autentyczności i wtórności. Za przyczyny porażek uznawano

  • powielania tych samych trendów kosmetycznych,
  • brak oryginalności, wyraźnej różnicy wobec konkurencji,
  • powierzchowne zaangażowanie się celebryty w projekt zamiast autentycznego przekazu.

Analiza takich przypadków wskazuje, że marki, które za bardzo skupiły się na pozyskaniu celebryty bez wsparcia tej współpracy solidną historią i jakością produktu, nie zdobyły pozytywnego odbioru na rynku

Lekcja dla branży jest taka, że sama obecność (osoba lub nazwisko) celebryty nie gwarantuje już sukcesu – kluczowa jest autentyczność, realny udział w tworzeniu produktów i wyróżniająca się jakość.

Kontrowersje marketingowe: e.l.f. Cosmetics

Choć nie była to klasyczna współpraca celebrycka, marka e.l.f. Cosmetics w 2025 podjęła kontrowersyjną kampanię z Mattem Rife, która spotkała się z backlashem ze strony konsumentów. To ważne przypomnienie, że współpraca z influencerami lub postaciami medialnymi musi być starannie dopasowana do wartości marki i wrażliwości społecznej odbiorców.

image

Nowe konstelacje influencerów w galaktyce beauty

Kampania z udziałem celebryty – odpalona! Ale co dalej?

Współprace marka kosmetyczna x celebryta, które początkowo generują spory szum w socjalach, ale nie dostarczają realnej różnicy w formule lub doświadczeniu produktu, najczęściej szybko gasną. Brak innowacyjności i brak produktu, który naprawdę wart jest zakupu (ma inne zalety niż jedynie “bycie produktem z etykietą celebryty”) tak naprawdę ogranicza lojalność konsumentów. A to często kończy się  szybkim wypaleniem się kampanii.

Nieudane kampanie tego typu najczęściej postrzegane były przez konsumentów jako czysto marketingowy hype, pozbawiony głębszej treści. Nie wyróżniały się one na rynku obfitującym w nowości niczym szczególnym – a jedynym wyróżnikiem bywał zwykle udział mniej lub bardziej “medialnej” twarzy celebryty, który poza udziałem na starcie takiej kampanii nie angażował się w nią w sposób przekonujący, autentyczny, aktywny.

Podsumowując: współprace firmy beauty z celebrytą które odniosły sukces na rynku i zostały odebrane przez konsumentów pozytywnie to takie, gdzie widać, słychać i czuć autentyczną narrację celebryty, zgodną z wartościami marki. Za tym musi stać też kreatywny, ciekawy, innowacyjny produkt – tylko wtedy istnieje szansa na dotarcie do nowych grup konsumentów. Oraz utrzymanie lojalności klientów dotychczasowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
22.01.2026 13:45
Evolved by Nature: Tylko 11 proc. konsumentek rozumie, co znaczy „wegański kosmetyk"
symbol of vegan on green leafshepherdsatellite

Nowe dane opublikowane przez Evolved by Nature wskazują, że marki kosmetyczne mogą błędnie interpretować realny popyt na deklaracje wegańskie. Badanie pokazuje, że choć hasło „vegan” jest powszechnie rozpoznawalne i pozytywnie kojarzone, w praktyce konsumenci segmentu prestiżowego znacznie częściej kierują się skutecznością produktów oraz ich naturalnym składem niż formalnym certyfikatem wykluczającym składniki pochodzenia zwierzęcego.

Analiza, przeprowadzona w ramach „EBN Vegan Skincare Study”, objęła 900 kobiet z trzech kluczowych rynków: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Korei Południowej. Wyniki ujawniły wyraźną lukę między deklaracjami a zachowaniami zakupowymi. Choć 56 proc. respondentek zadeklarowało, że wegańska pielęgnacja skóry jest dla nich ważna, jedynie 14 proc. konsekwentnie kupuje wyłącznie produkty spełniające kryterium wegańskości.

Badanie pokazuje, że termin „vegan” funkcjonuje w świadomości konsumentek raczej jako skrót myślowy dla innych, pożądanych cech produktu. Aż 89 proc. badanych, które deklarują zainteresowanie kosmetykami wegańskimi, wskazuje, że w rzeczywistości chodzi im o takie atrybuty jak „cruelty-free”, „clean beauty” czy „naturalny skład”. Tylko 11 proc. respondentek poprawnie utożsamia pojęcie „vegan” z rzeczywistym znaczeniem, czyli całkowitym brakiem składników pochodzenia zwierzęcego.

Dane ilościowe pokazują również, że same deklaracje wegańskie są relatywnie słabym bodźcem zakupowym. Naturalne pochodzenie składników zajęło trzecie miejsce w rankingu czynników wpływających na decyzje zakupowe (48 proc. wskazań), a status cruelty-free znalazł się na siódmym miejscu (28 proc.). Dla porównania, deklaracja „vegan” uplasowała się dopiero na 13. pozycji, uzyskując zaledwie 10 proc. wskazań jako istotny driver zakupu.

image

The Body Shop wycofuje się z w pełni wegańskiej oferty kosmetycznej

Istotnym wnioskiem badania jest także widoczna sprzeczność deklaratywna. Ponad połowa respondentek (57 proc.), które twierdzą, że wegańskość kosmetyku ma dla nich znaczenie, przyznała jednocześnie, że byłaby skłonna stosować produkty zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego, takie jak miód czy mleko, jeśli oferowałyby one wyraźnie lepszą skuteczność działania.

Autorzy raportu podkreślają, że w hierarchii potrzeb konsumenckich kluczową rolę odgrywa efektywność produktu, a dopiero w dalszej kolejności jego ideologiczne lub etyczne etykiety. Według badania konsumenci znacznie wyżej cenią realne korzyści użytkowe, naturalność formuł oraz aspekty zrównoważonego rozwoju niż sam fakt posiadania certyfikatu wegańskiego.

Wnioski z badania mają szczególne znaczenie dla marek działających w segmencie prestiżowym, definiowanym jako produkty w cenie powyżej 25 dolarów. Dane sugerują, że strategia komunikacji oparta na ogólnych hasłach „vegan” może być mniej skuteczna niż precyzyjne akcentowanie konkretnych cech: potwierdzonej skuteczności, naturalnego pochodzenia składników oraz braku testów na zwierzętach. To właśnie tych informacji konsumenci realnie poszukują, analizując ofertę na półce lub w kanale online.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. styczeń 2026 19:43