StoryEditor
Rynek i trendy
23.02.2024 11:00

Konsumeryzm kontra branża beauty — czy da się funkcjonować w przemyśle urodowym i nie napędzać kryzysu zakupowego?

Konsumentki i konsumenci coraz więcej czasu spędzają na akumulacji dóbr... których w większości nawet nie wykorzystają. / DALL-E
Kolejna pomadka, kolejny krem, tym razem z innowacyjnym składnikiem w rodzaju rybiej spermy czy jeleniej sierści. Kolejna paletka cieni sygnowana przez gwiazdę, kolejny flakon perfum. Branża beauty wykorzystuje psychologię konsumencką, innowacje technologiczne oraz potężne narzędzia marketingowe, aby utrzymać konsumentów w stanie ciągłego poszukiwania doskonałości, napędzając spiralę konsumpcjonizmu.

Branża beauty, z jej ciągłym wypuszczaniem na rynek nowych kolekcji i produktów, staje się przemysłowym generatorem nadkonsumpcji. Klientki są zachęcane do kupowania całych kolekcji pomadek, które często wyrzucane są zanim zostaną zużyte, a kolejne produkty urodowe nabywane są tylko po to, by zostały użyte raz lub wcale. Ta nieustanna pogoń za nowością i posiadaniem najnowszych produktów nie tylko generuje ogromne ilości odpadów, ale także przyczynia się do kultury "użyj i wyrzuć", zwiększając ślad ekologiczny i promując niezrównoważone wzorce konsumpcji. Tak, w jednym zdaniu, można ująć istotę współczesnego kryzysu; konsumeryzmu.

Co to jest konsumeryzm?

Konsumeryzm to pojęcie odnoszące się do społecznego i gospodarczego porządku oraz ideologii, która zachęca do nabywania towarów i usług w coraz większych ilościach. Można go rozpatrywać z kilku perspektyw:

  • Ekonomiczna: W ujęciu ekonomicznym konsumeryzm odnosi się do teorii, według której rosnące spożycie dóbr i usług jest pozytywnym czynnikiem gospodarczym, prowadzącym do wzrostu produkcji, tworzenia miejsc pracy i ogólnego dobrobytu. Z tego punktu widzenia, konsumpcja jest siłą napędową gospodarki.
  • Społeczna i kulturowa: W wymiarze społecznym konsumeryzm często krytykowany jest za promowanie materializmu i powierzchowności, gdzie wartość jednostki jest mierzona przez jej zdolność do nabywania i posiadania dóbr. Może to prowadzić do niezdrowej rywalizacji, przesadnego zadłużania się oraz zaniedbywania wartości niematerialnych i relacji międzyludzkich.
  • Środowiskowa: Z perspektywy ekologicznej, konsumeryzm jest często wskazywany jako główna przyczyna degradacji środowiska naturalnego, ponieważ nadmierna produkcja i konsumpcja dóbr prowadzi do nadmiernego wykorzystania zasobów naturalnych, zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatycznych.
  • Psychologiczna: Konsumeryzm może być również analizowany przez pryzmat jego wpływu na psychikę ludzką, w tym na poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Badania wskazują, że choć konsumpcja może przynosić chwilową satysfakcję, nie prowadzi to do długotrwałego poczucia szczęścia i może nawet wywoływać uczucie pustki i niezadowolenia.

Konsumeryzm, często postrzegany jako nieodłączna cecha współczesnych gospodarek wolnorynkowych, jest zatem zjawiskiem, które wykracza poza proste nabywanie dóbr. Jest odzwierciedleniem głęboko zakorzenionych wartości społecznych i ekonomicznych, gdzie sukces mierzony jest poprzez zdolność do generowania przychodów i akumulacji materialnego bogactwa. W gospodarkach opartych na wolnym rynku, gdzie konkurencja i innowacyjność są siłami napędowymi, konsumeryzm staje się nie tylko skutkiem, ale i często celowo kształtowaną wartością.

Podstawą ideologii wolnorynkowej jest przekonanie, że rynki powinny funkcjonować z minimalną interwencją państwa, a decyzje ekonomiczne powinny być wynikiem wolnych wyborów dokonywanych przez konsumentów i producentów. W takim środowisku generowanie przychodu nie jest postrzegane jedynie jako środek do osiągnięcia celów ekonomicznych, ale również jako wskaźnik osobistego sukcesu i społecznego statusu. Posiadanie dóbr, szczególnie tych luksusowych lub ekskluzywnych, staje się więc wyrazem osobistych osiągnięć i zamożności.

Z tego punktu widzenia, konsumeryzm można uznać za naturalną konsekwencję gospodarki wolnorynkowej. W świecie, gdzie sukces mierzony jest przez pryzmat zysków i akumulacji dóbr, posiadanie staje się synonimem osiągnięcia. To nie tylko odzwierciedla zamożność, ale również kompetencje, umiejętności i ciężką pracę potrzebną do osiągnięcia takiego statusu. W konsekwencji konsumpcja staje się nie tylko sposobem na zaspokojenie potrzeb, ale również narzędziem budowania tożsamości i statusu społecznego.

Jednakże, konsumeryzm wywołuje również poważne obawy. Krytycy wskazują na negatywne skutki takiego podejścia dla środowiska naturalnego, społeczeństwa i samopoczucia jednostek. Nadmierne skupienie się na materialnym sukcesie i konsumpcji może prowadzić do degradacji środowiska, zwiększenia nierówności społecznych i poczucia pustki oraz niezadowolenia. W długoterminowej perspektywie nieustanny nacisk na wzrost konsumpcji może okazać się niezrównoważony zarówno z ekologicznego, jak i społecznego punktu widzenia.

Mimo tych obaw konsumeryzm pozostaje silnie zakorzeniony w strukturze gospodarki wolnorynkowej. Wymaga to od decydentów i społeczeństwa refleksji nad sposobami zrównoważenia dążenia do materialnego sukcesu z potrzebami środowiska i dobrem społecznym. Rozwiązania mogą obejmować promowanie bardziej zrównoważonych modeli konsumpcji, edukację na temat wpływu nadmiernej konsumpcji na środowisko i społeczeństwo, oraz zachęcanie do większej odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw.

Czemu wolny rynek generuje trendy?

Kultura konsumpcyjna, będąca nieodłącznym elementem współczesnych społeczeństw, rozwija się w oparciu o ciągłe generowanie i promowanie nowych trendów. Ten mechanizm, niezbędny dla utrzymania dynamiki rynku, stymuluje konsumentów do nieustannego uczestnictwa w cyklu zakupów. W erze globalizacji i cyfryzacji, gdzie dostęp do informacji jest niemal nieograniczony, a wymiana dóbr i usług odbywa się z przyspieszoną szybkością, generowanie nowych trendów stało się kluczową strategią firm i marek dążących do zwiększenia swoich przychodów.

image

Coraz więcej analityków i krytyków zauważa, że less is more — i że to prawdopodobnie jedyna kultura konsumpcji, która nie doprowadzi ludzkości na skraj dramatu.

Shutterstock
Nowe trendy w modzie, technologii, designie, czy nawet w stylach życia, są szybko amplifikowane przez media społecznościowe i influencerów, tworząc iluzję ciągłej potrzeby aktualizacji i posiadania najnowszych produktów. Ta strategia marketingowa nie tylko napędza sprzedaż poprzez kreowanie poczucia "muszę to mieć", ale także wpływa na percepcję wartości przez konsumentów. W społeczeństwie, gdzie nowość i aktualność stały się synonimami pożądania, posiadanie najnowszego modelu smartfona, ubrania od najgorętszego projektanta czy gadżetu technologicznego staje się wyznacznikiem statusu społecznego.

Jednakże, ten nieustanny pęd za nowością ma swoje konsekwencje. Z jednej strony, stymuluje innowacyjność i kreatywność, z drugiej – przyczynia się do zjawiska nadkonsumpcji. Wymóg ciągłego odnawiania garderoby czy elektroniki użytkowej generuje ogromne ilości odpadów i przyczynia się do degradacji środowiska. Ponadto, presja zakupu najnowszych produktów może prowadzić do niezdrowych zachowań konsumenckich, takich jak przesadne zadłużanie się czy konsumpcjonizm.

W tym kontekście, generowanie kolejnych trendów nie jest tylko strategią marketingową, ale również odzwierciedla głębsze zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach konsumpcji. Pragnienie bycia na bieżąco, posiadania tego, co aktualnie jest uznawane za „trendy”, staje się nie tylko sposobem na wyrażenie siebie, ale także formą uczestnictwa w szerszej społeczności konsumenckiej.

Wyzwaniem dla współczesnych społeczeństw jest znalezienie równowagi między pozytywnymi aspektami tej dynamiki – jak innowacyjność, różnorodność i dostępność – a jej negatywnymi skutkami, w tym nadkonsumpcją i jej wpływem na środowisko naturalne oraz na dobrostan psychiczny ludzi. Rozwiązanie tego dylematu wymaga wspólnych wysiłków zarówno ze strony konsumentów, jak i producentów, a także wprowadzenia zrównoważonych praktyk konsumpcyjnych i produkcyjnych, które będą w stanie zaspokoić potrzeby obecnych i przyszłych pokoleń bez naruszania granic ekologicznych naszej planety.

Jak branża beauty generuje nadmierną konsumpcję?

Nadmierna konsumpcja w branży urodowej objawia się na wielu poziomach, od produkcji po finalne decyzje zakupowe konsumentów. Przemysł kosmetyczny, dynamicznie rozwijający się i zawsze w pogoni za innowacjami, nieustannie zasypuje rynek nowymi produktami. Każdy sezon przynosi nowe kolekcje, limitowane edycje i innowacyjne formuły, które mają za zadanie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów. Rezultatem jest ciągłe poczucie, że niezbędne jest posiadanie najnowszego produktu do pielęgnacji skóry, najmodniejszego odcienia pomadki, czy zaawansowanego technologicznie urządzenia do pielęgnacji ciała.

image

Influencerki, takie jak np. Safiya Nygaard, napędzają nadkonsumpcję produktów kosmetycznych przez prezentowanie swoich wielkich kolekcji- w tym wypakdu pomadek.

Safiya Nygaard
Ta ciągła rotacja produktów prowadzi do zjawiska szybkiej konsumpcji, gdzie produkty są kupowane, używane kilka razy, a następnie zastępowane kolejnymi nowościami. Wiele z tych produktów kończy swoje życie na półkach łazienkowych, zużyte tylko w niewielkim stopniu, lub wyrzucane w całości, gdy minie ich termin ważności. To nie tylko marnotrawstwo zasobów, ale także generowanie znacznych ilości odpadów, które trudno jest poddać recyklingowi ze względu na skomplikowaną konstrukcję opakowań kosmetycznych, często połączenie różnych materiałów, które nie są biodegradowalne.

Dodatkowo nadmierna konsumpcja manifestuje się przez wpływ na środowisko naturalne. Wyczerpywanie zasobów naturalnych, potrzebnych do produkcji składników kosmetycznych, oraz emisje zanieczyszczeń powstałych w procesie produkcji i transportu produktów kosmetycznych przyczyniają się do degradacji środowiska. Przemysł urodowy, wykorzystując intensywnie wodę i surowce naturalne, staje się jednym z sektorów o znaczącym wpływie na ekosystem.

W kontekście społecznym nadmierna konsumpcja w branży beauty przyczynia się także do kreowania nieosiągalnych standardów urody, co może prowadzić do frustracji i negatywnego wpływu na samoocenę konsumentów. Ciągła ekspozycja na idealizowane obrazy piękna, wspierane przez marketing i reklamy produktów kosmetycznych, napędza dążenie do nieustannego doskonalenia swojego wizerunku poprzez zakup kolejnych produktów.

Biorąc pod uwagę te aspekty, jasne staje się, że nadmierna konsumpcja w branży urodowej ma daleko idące konsekwencje, które wykraczają poza indywidualne decyzje zakupowe, wpływając negatywnie na środowisko, społeczeństwo i dobrostan jednostek. Wyzwaniem dla branży jest znalezienie sposobów na zrównoważenie swojej działalności, tak aby zaspokoić potrzeby konsumentów bez nadmiernego obciążania planety i przyczyniania się do problemu nadkonsumpcji.

Jakie zagrożenia niesie za sobą karuzela trendów?

Nadmierna konsumpcja dóbr przynosi szereg negatywnych konsekwencji dla środowiska, społeczeństwa, a także dla indywidualnego dobrostanu. Oto przykłady ogólnych kategorii zagrożeń związanych z tym zjawiskiem:

  • Kryzys odpadowy: Zwiększona konsumpcja prowadzi do generowania ogromnych ilości odpadów, zarówno komunalnych, jak i przemysłowych. Problemy z zarządzaniem odpadami, ich składowaniem i recyklingiem stają się coraz bardziej palące.
  • Nakręcanie wizualnych różnic społecznych: Konsumpcja staje się wskaźnikiem statusu społecznego, co może prowadzić do pogłębiania się różnic klasowych. Ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na najnowsze lub drogie produkty, mogą czuć się wykluczeni lub marginalizowani.
  • Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych: Nieustanny popyt na nowe produkty zwiększa presję na zasoby naturalne, takie jak woda, minerały czy drewno, co prowadzi do ich degradacji i wyczerpywania.
  • Degradacja środowiska: Produkcja na masową skalę i nadkonsumpcja przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, a także do emisji gazów cieplarnianych, przyczyniając się do globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych.
  • Utrata bioróżnorodności: Ekspansja przemysłu i konsumpcji prowadzi do niszczenia siedlisk, deforestacji i zanieczyszczenia środowiska, co ma bezpośredni wpływ na bioróżnorodność i przetrwanie wielu gatunków.
  • Psychologiczne skutki konsumpcjonizmu: Ciągłe dążenie do posiadania więcej może prowadzić do frustracji, poczucia pustki, a nawet depresji. Materializm często koreluje negatywnie z poczuciem szczęścia i zadowolenia z życia.
  • Zwiększenie nierówności społecznych: Nadmierna konsumpcja może przyczyniać się do zwiększenia nierówności społecznych, gdyż bogatsze segmenty społeczeństwa są w stanie konsumować więcej, co z kolei może prowadzić do społecznego wykluczenia i pogłębiania podziałów.
  • Uzależnienie od konsumpcji: Marketing i reklama mogą prowadzić do niezdrowych wzorców konsumpcji, takich jak zakupoholizm, czyli kompulsywne kupowanie, które staje się formą radzenia sobie ze stresem lub niską samooceną.
  • Zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego i wodnego: Nadmierna konsumpcja i produkcja mają również wpływ na zasoby żywnościowe i wodne, co może prowadzić do kryzysów w tych obszarach, szczególnie w regionach już dotkniętych niedoborami.
  • Wzrost konfliktów o zasoby: W miarę jak zasoby naturalne stają się coraz bardziej ograniczone, wzrasta ryzyko konfliktów o dostęp do nich, co może prowadzić do niestabilności politycznej i społecznej na szeroką skalę.

Rozwiązanie tych problemów wymaga globalnego podejścia, które obejmuje zmianę modelu gospodarczego na bardziej zrównoważony, promowanie odpowiedzialnej konsumpcji oraz inwestycje w technologie przyjazne dla środowiska.

Co branża beauty może zrobić w przyszłości?

Przede wszystkim przestać myśleć o przyszłości; przyszłość jest sekundę dalej niż teraźniejszość. Zmiany są potrzebne już.

W obliczu rosnącej świadomości ekologicznej i krytyki nadmiernej konsumpcji, branża beauty stoi przed wyzwaniem zrewidowania swoich działań w sposób, który zmniejszy negatywny wpływ na środowisko i społeczeństwo. Kluczem do zmiany jest przyjęcie zasad zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnej konsumpcji na każdym etapie produkcji, dystrybucji i marketingu produktów kosmetycznych.

image

Kosmetyki mają to do siebie, że dość szybko tracą swoje właściwości; jełczeją, potrafią spleśnieć, a nawet zmienić kolor czy stać się wylęgarnią grzybów i bakterii. Wtedy można je jedynie wyrzucić.

Shutterstock
Na wstępie, firmy kosmetyczne mogą skupić się na innowacjach związanych z ekodesignem produktów. Oznacza to projektowanie i tworzenie produktów z myślą o minimalizacji ich śladu ekologicznego, zarówno podczas produkcji, jak i po zakończeniu cyklu życia produktu. Wdrażanie opakowań wielokrotnego użytku, biodegradowalnych lub wykonanych z materiałów z recyklingu może znacząco zmniejszyć ilość odpadów generowanych przez branżę.

Równie ważne jest promowanie kultury refill, czyli uzupełniania produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku. Takie podejście nie tylko redukuje ilość odpadów, ale również zachęca konsumentów do bardziej świadomych zakupów. Firmy mogą również zainwestować w rozwój produktów koncentratów, które, wymieszane z wodą w domu konsumenta, redukują potrzebę transportu dużych ilości wody i zmniejszają emisję CO2 związaną z logistyką.

Następnie, branża beauty może zrewolucjonizować swoje praktyki marketingowe, kładąc większy nacisk na edukację konsumentów o zrównoważonej konsumpcji i prawdziwych potrzebach skóry, zamiast nakłaniać do ciągłego poszukiwania nowych produktów. Promowanie idei "mniej znaczy więcej" i koncentracja na jakości, a nie ilości, może przyczynić się do zmniejszenia nadkonsumpcji i budowania długotrwałych relacji z klientami opartych na zaufaniu i wspólnych wartościach.

Inicjatywy takie jak transparentność w łańcuchu dostaw, promowanie etycznych praktyk zakupowych oraz wsparcie dla lokalnych społeczności i środowiskowych projektów mogą dodatkowo umocnić pozytywny wizerunek marek w oczach konsumentów, którzy coraz częściej poszukują produktów od firm odpowiedzialnych społecznie.

Ponadto, branża może angażować się w badania i rozwój alternatywnych, zrównoważonych źródeł składników, minimalizując w ten sposób eksploatację naturalnych zasobów. Przejście na składniki pochodzące z upraw ekologicznych, wspieranie bioróżnorodności oraz inwestycje w technologie, które zmniejszają zużycie wody i energii w procesach produkcyjnych, to tylko niektóre z kroków, które mogą przyczynić się do zmniejszenia śladu ekologicznego branży.

Wreszcie, branża beauty ma możliwość odegrania kluczowej roli w kształtowaniu nowej, bardziej zrównoważonej kultury konsumenckiej. Przez promowanie wartości takich jak dbałość o środowisko, zdrowie i dobrostan, firmy kosmetyczne mogą przyczynić się do zmiany sposobu, w jaki społeczeństwo postrzega piękno, odchodząc od nadmiernej konsumpcji w kierunku bardziej świadomego i zrównoważonego stylu życia.

Czytaj także: Unia szykuje nowe sankcje dla nieodpowiedzialnych społecznie biznesów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
10.09.2026 14:54
Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?
Święta we wrześniu? Kalendarze adwentowe 2026 już podbijają beautyCharlotte Tilburry

Do Bożego Narodzenia zostały jeszcze ponad trzy miesiące, a kalendarze adwentowe z kosmetykami już pojawiły się w ofercie marek i sieci beauty. Od luksusowych zestawów Rituals, przez propozycje Douglasa, po kalendarze dostępne w Rossmannie – rynek zaczyna świąteczną sprzedaż coraz wcześniej. Popularność produktów dodatkowo napędzają media społecznościowe, gdzie unboxingi kalendarzy i codzienne otwieranie kolejnych okienek stały się osobnym formatem contentu.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kalendarz adwentowy jako beauty experience
  • Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?
  • TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę
  • 24 dni contentu zamiast jednej reklamy
  • Kalendarze coraz bardziej premium

Kalendarze adwentowe dawno przestały być wyłącznie dziecięcym odliczaniem do świąt. W branży beauty stały się pełnoprawnym produktem sezonowym, który łączy sprzedaż, odkrywanie nowości, kolekcjonowanie i doświadczenie konsumenckie. Choć wrzesień dopiero się rozpoczął, tegoroczne propozycje są już dostępne w polskim e-commerce.

To z jednej strony odpowiedź marek na rosnące zainteresowanie kosmetycznymi kalendarzami, a z drugiej – sposób na rozpoczęcie komunikacji świątecznej na długo przed grudniem.

Kalendarz adwentowy jako beauty experience

Mechanizm jest prosty: 24 okienka, 24 niespodzianki i codzienny rytuał otwierania kolejnego produktu (choć istnieją też warianty z 12 okienkami). W praktyce współczesne kalendarze beauty coraz częściej przypominają jednak miniaturowe zestawy zakupowe lub kolekcjonerskie boxy.

W ofercie Douglasa na 2026 rok znalazły się m.in. kalendarze zawierające produkty do makijażu, pielęgnacji skóry i włosów oraz akcesoria. Douglas Collection oferuje w tym sezonie m.in. Make-Up Advent Calendar, Accessoires Beauty Advent Calendar i Exclusive Beauty Highlights. Ceny wachają się między 165 a 349 złotych. 

Rituals idzie w stronę bardziej premium. Tegoroczny Premium Advent Calendar kosztuje 705 złotych, a wartość produktów producent wycenia na 1020 złotych. Kalendarz ma formę dekoracyjnego pociągu i łączy produkty do ciała, kąpieli oraz domu. Marka oferuje także tańszą wersję Classic za 419 złotych. 

Z kolei Rossmann pokazuje, jak szeroko rozrosła się sama kategoria. W ofercie na 2026 rok znalazły się kalendarze związane z pielęgnacją twarzy i ciała, włosami, makijażem, a także propozycje dla różnych grup wiekowych. Wśród przykładów są m.in. Neboa x Kimoco czy Fluff 24 Days of Delicious Skin.

Swoje kalendarze wydają też marki takie jak Dior, Charlotte Tilburry, Joe Malone czy Yves Saint Laurent.

 

 

Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?

Wczesna premiera nie jest przypadkowa. Kalendarz adwentowy jest produktem limitowanym i często występuje w ograniczonych nakładach. Dla marek oznacza to możliwość rozpoczęcia sprzedaży jeszcze przed jesiennym szczytem zakupowym, a dla konsumentów – wcześniejszy dostęp do najbardziej wyczekiwanych edycji.

Rituals wprost informuje, że jego kalendarze pojawiają się we wrześniu i zachęca klientów do wcześniejszego zainteresowania się ofertą. Marka podkreśla również, że jej kalendarze co roku szybko się wyprzedają. 

To także produkt, który dobrze wpisuje się w strategię budowania napięcia wokół premiery. Sama zawartość może być częściowo ujawniana, ale jednocześnie marki mogą zostawić przestrzeń na element niespodzianki. W efekcie kalendarz zaczyna żyć w komunikacji jeszcze przed 1 grudnia.

image

60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku

TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę

Na popularność kalendarzy adwentowych mocno wpływają media społecznościowe. Szczególnie dobrze działa format unboxingu – twórca pokazuje zawartość kalendarza, otwiera kolejne przegródki i komentuje produkty.

Co ciekawe, w przypadku kalendarzy beauty unboxing może być rozłożony na cały miesiąc. Zamiast jednego filmu prezentującego zawartość całego pudełka twórcy publikują codzienne nagrania z otwierania kolejnego okienka.

Mechanizm został już dobrze wykorzystany przez twórców internetowych. TechCrunch opisywał fenomen filmów z drogimi kalendarzami beauty na TikToku i YouTubie, wskazując, że ich oglądanie działa podobnie jak wirtualne „window shopping”. Widz może śledzić kolejne odkrycia, porównywać produkty i emocjonować się zawartością, nawet jeśli sam nie kupił kalendarza. 

 

@naomimiz Replying to @?????? ? @Cult Beauty 2026 beauty advent calendar unboxing!!!! Who’s shopping this calendar this year? ##beautyadventcalendar##unboxing##beautyreview##makeup##skincare ♬ original sound - Naomi Mizrahi

 

Format nadal jest obecny na platformach społecznościowych. W TikTok Shop funkcjonują dziś nawet dedykowane wyniki dotyczące „Advent Calendar Unboxing” oraz beauty advent calendars.

24 dni contentu zamiast jednej reklamy

Z perspektywy marek kalendarz ma jeszcze jedną istotną przewagę: generuje treści przez cały grudzień.

Jeden produkt może być bohaterem 24 krótkich filmów, serii stories, recenzji czy reakcji twórców. Do tego dochodzi element napięcia – odbiorca nie zawsze wie, co znajdzie się za kolejnym okienkiem. To sprawia, że produkt sam w sobie staje się scenariuszem contentowym.

 

 

W przypadku beauty ma to szczególne znaczenie, ponieważ każda kolejna niespodzianka może być jednocześnie mini-recenzją, rekomendacją i inspiracją zakupową. Kalendarz przestaje więc być tylko opakowaniem na 24 produkty. Staje się formatem komunikacyjnym, który może generować zainteresowanie marką przez cały okres przedświąteczny.

image

Szef Amazona i Charlotte Tilbury wyróżnieni przez króla Karola III

Kalendarze coraz bardziej premium

Tegoroczne propozycje pokazują też, że rynek kalendarzy mocno się rozwarstwia. Obok stosunkowo niedrogich zestawów pojawiają się produkty kosztujące kilkaset, a nwet tysiące złotych, w których liczy się nie tylko liczba kosmetyków, ale również ich wartość, marka i sposób prezentacji.

Widać więc, że kalendarz adwentowy stał się dla branży kosmetycznej czymś więcej niż sezonowym gadżetem. To produkt, który pozwala połączyć sprzedaż limitowanej edycji z doświadczeniem, prezentem, odkrywaniem nowych produktów i co szczególnie ważne – potencjałem do generowania treści w social mediach.

A skoro konsumenci mogą zobaczyć pierwsze kalendarze już we wrześniu, trudno się dziwić, że marki również nie chcą czekać z ich premierą do grudnia.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2026 11:43
Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?
Wiadomości Kosmetyczne

Pumpkin spice latte od dawna nie jest już wyłącznie sezonowym napojem. Popularność charakterystycznej mieszanki dyni, kawy, wanilii i korzennych przypraw napędza dziś sprzedaż produktów z wielu kategorii – od żywności i świec po perfumy, pielęgnację i makijaż. Dane z USA pokazują, że zainteresowanie trendem rośnie, a branża kosmetyczna coraz skuteczniej wykorzystuje jego potencjał. Dla marek i sieci handlowych pumpkin spice może być nie tylko sezonową inspiracją produktową, ale również narzędziem zwiększania sprzedaży poprzez limitowane kolekcje, cross-selling i budowanie doświadczeń zakupowych.

Jesień tradycyjnie przynosi powrót produktów limitowanych, sezonowych zapachów i ciepłych, gourmandowych kompozycji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego zjawiska pozostaje pumpkin spice latte (PSL). Napój, który zadebiutował w amerykańskich kawiarniach Starbucks w 2003 roku, przez ponad dwie dekady przekształcił się z produktu sezonowego w pełnoprawny fenomen kulturowy.

Skala zainteresowania widoczna jest w danych dotyczących zachowań konsumentów. Według platformy Yelp, w lipcu wyszukiwania frazy „pumpkin spice latte” wzrosły o 301 proc. rok do roku, a zapytania o „pumpkin latte” zwiększyły się o 256 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnący apetyt na jesienne produkty sezonowe nie ogranicza się jednak do gastronomii. Tensam mechanizm coraz wyraźniej wykorzystują producenci kosmetyków, perfum i artykułów gospodarstwa domowego.

image
Wyniki wyszukiwania "pumpkin spice"
Google Trends

Dla branży beauty szczególnie istotne jest to, że pumpkin spice przestało oznaczać konkretny smak. Dziś jest raczej skrótem myślowym opisującym całą estetykę: ciepło, komfort, słodkie gourmandowe aromaty, jesienne rytuały i tzw. cozy autumn aesthetic. To sprawia, że trend można wykorzystać w wielu segmentach rynku kosmetycznego.

Od smaku do zapachu i doświadczenia

Pumpkin spice jest przykładem trendu, w którym granice między kategoriami produktowymi stopniowo się zacierają. Konsument nie kupuje już wyłącznie określonego smaku czy zapachu – sięga po całe doświadczenie związane z konkretną porą roku, nastrojem i stylem życia.

W przypadku pumpkin spice kluczowe znaczenie mają skojarzenia z ciepłem i przyjemnością. Nuty dyni, kawy, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii czy karmelu coraz częściej pojawiają się w balsamach do ciała, peelingach, produktach do kąpieli, świecach zapachowych, mgiełkach i perfumach.

To wpisuje się w rozwój szerszego trendu foodie beauty, w którym inspiracją dla kosmetyków stają się produkty spożywcze, napoje i desery. Dla producentów oznacza to możliwość budowania atrakcyjności produktu nie tylko wokół deklarowanych właściwości pielęgnacyjnych, ale również poprzez jego wymiar sensoryczny.

Zapach, konsystencja i skojarzenia wizualne stają się elementami doświadczenia konsumenckiego. Peeling może pachnieć jak deser, balsam przypominać aromat kawiarni, a produkt do kąpieli budować skojarzenie z domowym rytuałem spa. W efekcie kosmetyk zaczyna konkurować nie tylko skutecznością, ale również zdolnością do wywoływania emocji.

Sezonowość jako narzędzie sprzedażowe

Dla biznesu jednym z najważniejszych aspektów trendu pumpkin spice jest jego silny związek z sezonowością. Jesienne kolekcje dają producentom możliwość regularnego odświeżania oferty bez konieczności przebudowy całego portfolio.

Produkty limitowane mogą zwiększać poczucie ograniczonej dostępności i zachęcać konsumentów do szybszego podejmowania decyzji zakupowych. Jednocześnie sezonowe premiery tworzą naturalny pretekst do komunikacji marketingowej oraz ekspozycji produktów zarówno w handlu tradycyjnym, jak i e-commerce.

Pumpkin spice może być przy tym wykorzystywane nie tylko jako nazwa pojedynczego produktu. Marki mogą budować wokół tego motywu całe jesienne kolekcje obejmujące kilka kategorii: żel pod prysznic, peeling, balsam, mgiełkę do ciała i świecę zapachową. Taki model sprzyja zwiększaniu wartości koszyka poprzez sprzedaż produktów komplementarnych.

Dla producentów kontraktowych trend może natomiast stanowić okazję do przygotowania gotowych koncepcji sezonowych dla marek własnych sieci handlowych. Zamiast oferować wyłącznie pojedynczą formulację, dostawca może zaproponować kompletną platformę produktową obejmującą recepturę, zapach, opakowanie i koncepcję komunikacyjną.

Szansa dla drogerii: gotowy pretekst do cross-sellingu

Trend pumpkin spice może być również interesującym narzędziem dla sieci drogeryjnych. Kluczowe znaczenie ma jednak odejście od klasycznego eksponowania produktów wyłącznie według kategorii.

Jesienna ekspozycja tematyczna może łączyć produkty różnych producentów i segmentów. Obok balsamu o zapachu wanilii i przypraw korzennych mogą znaleźć się perfumy gourmand, paleta cieni w odcieniach miedzi i terakoty, świeca zapachowa oraz produkt do kąpieli. W ten sposób sprzedawca nie promuje pojedynczej kategorii, ale buduje kompletny „jesienny rytuał”.

To potencjalnie zwiększa możliwości cross-sellingu. Konsument, który pierwotnie szuka produktu do pielęgnacji ciała, może zostać zainteresowany także produktem zapachowym lub kosmetykiem kolorowym wpisującym się w tę samą estetykę.

Szczególnie istotny może być potencjał sprzedaży online. W e-commerce trend można wykorzystać do tworzenia landing page’y sezonowych, kategorii tematycznych oraz gotowych zestawów produktowych. Zamiast prezentować klientowi kilkaset balsamów czy perfum, detalista może stworzyć selekcję produktów pod hasłami „cozy autumn”, „pumpkin spice mood” czy „jesienne rytuały beauty”.

Dla drogerii oznacza to również możliwość wykorzystania treści edukacyjnych i inspiracyjnych. Artykuły, krótkie materiały wideo czy instrukcje tworzenia Pumpkin Spice Latte Makeup mogą generować ruch i jednocześnie prowadzić bezpośrednio do kart konkretnych produktów.

Pumpkin spice także w makijażu

Wpływ trendu widoczny jest również w segmencie kosmetyków kolorowych. Tzw. Pumpkin Spice Latte Makeup opiera się na palecie ciepłych odcieni kojarzonych z jesienią – pomarańczach, terakocie, brązach, miedzi i złocie.

Trend wykorzystuje przede wszystkim produkty umożliwiające budowanie efektu rozświetlonej, ciepłej cery: bronzery, róże w odcieniach brzoskwiniowych i ceglastych, metaliczne cienie do powiek oraz błyszczyki w kolorach karmelu i nude.

W tym przypadku pumpkin spice nie oznacza konkretnego składnika czy technologii. Funkcjonuje jako punkt odniesienia dla całej palety kolorystycznej i określonego typu makijażu. Dla producentów jest to o tyle korzystne, że trend można wykorzystać bez konieczności opracowywania zupełnie nowych produktów. Często wystarczające może być stworzenie sezonowej komunikacji lub zestawienia istniejących SKU w nowy sposób.

To istotna wskazówka również dla detalistów. Wykorzystanie trendu nie musi oznaczać oczekiwania na premierę kolejnej limitowanej kolekcji. Drogeria może stworzyć własną kurację produktową lub ekspozycję tematyczną z produktów, które już posiada w asortymencie.

Dynia jako składnik i storytelling

Trend pumpkin spice ma również wymiar składnikowy. Sama dynia oraz pozyskiwany z jej pestek olej są wykorzystywane w kosmetyce ze względu na zawartość lipidów, witamin i związków antyoksydacyjnych.

Ekstrakty z dyni zawierają m.in. witaminy A, C i E, a także minerały i związki o potencjale antyoksydacyjnym. Z kolei olej z pestek dyni jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i może być stosowany w formulacjach przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.

Z perspektywy marketingowej daje to markom możliwość połączenia dwóch warstw komunikacji. Pierwszą jest przyjemność sensoryczna związana z zapachem i estetyką produktu, drugą – storytelling dotyczący rzeczywistego wykorzystania surowca roślinnego.

Warto jednak rozdzielać te dwa aspekty. Nie każdy kosmetyk pachnący pumpkin spice zawiera ekstrakt z dyni, a inspiracja zapachem nie powinna być automatycznie przedstawiana jako właściwość pielęgnacyjna. Dla marek, zwłaszcza w coraz bardziej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym dotyczącym komunikacji produktowej, transparentne rozróżnienie między inspiracją sensoryczną a działaniem składników może mieć coraz większe znaczenie.

Od kultowego napoju do perfum

Najbardziej wyraźnym przykładem ekspansji pumpkin spice poza kategorię żywności jest wejście tego motywu do perfumerii. W 2025 roku Starbucks Romania wprowadził EAU de PSL, określane jako pierwsza na świecie woda perfumowana inspirowana kultowym Pumpkin Spice Latte.

Kompozycja unisex została zbudowana wokół nut kawy, liści herbaty i słodzonego mleka skondensowanego. W sercu zapachu pojawiają się cynamon, gałka muszkatołowa i akord waty cukrowej, natomiast bazę tworzą wanilia, fasola tonka i piżmo.

Ten przykład pokazuje, jak daleko może sięgać komercyjny potencjał rozpoznawalnego produktu spożywczego. Pumpkin spice latte przestało funkcjonować wyłącznie jako smak – stało się kodem kulturowym, który można przełożyć na zapach, kolor, opakowanie i całe doświadczenie konsumenckie. Na portalu Fragrantica znajduje się obecnie, bagatela, ok. 200 zapachów z wariantami nuty dyni i dyniowego ciasta.

Trend, który może wyjść poza jedną jesień

Dla branży kosmetycznej pumpkin spice jest interesującym studium przypadku szerszego zjawiska. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które pozwalają im celebrować codzienne rytuały i tworzyć określony nastrój. W tym modelu kosmetyk ma być nie tylko funkcjonalny, ale również sensoryczny i emocjonalny.

Największą szansę na wykorzystanie tego trendu mają marki, które nie ograniczą się do umieszczenia dyni na etykiecie. Potencjał biznesowy tkwi w budowaniu spójnego doświadczenia – od zapachu i konsystencji, przez opakowanie, aż po sposób prezentacji produktu w punkcie sprzedaży.

Dla drogerii oznacza to możliwość tworzenia sezonowych kategorii zakupowych i zwiększania sprzedaży produktów komplementarnych. Dla producentów – okazję do testowania limitowanych serii i szybszego reagowania na trendy. Z kolei dla marek własnych może to być stosunkowo prosty sposób na wprowadzenie do oferty produktu o wyraźnym, sezonowym pozycjonowaniu.

Dane Yelp, wskazujące na wzrost wyszukiwań „pumpkin spice latte” o 301 proc. oraz „pumpkin latte” o 256 proc. rok do roku, pokazują, że zainteresowanie kulturowym fenomenem PSL nie słabnie. Dla sektora beauty kluczowe pytanie nie brzmi więc już, czy trend inspirowany jedzeniem może sprzedawać kosmetyki. Coraz ważniejsze staje się to, które marki i detaliści potrafią najszybciej przełożyć sezonowe emocje konsumentów na konkretną ofertę, ekspozycję i doświadczenie zakupowe.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. wrzesień 2026 19:35