StoryEditor
Rynek i trendy
23.02.2024 11:00

Konsumeryzm kontra branża beauty — czy da się funkcjonować w przemyśle urodowym i nie napędzać kryzysu zakupowego?

Konsumentki i konsumenci coraz więcej czasu spędzają na akumulacji dóbr... których w większości nawet nie wykorzystają. / DALL-E
Kolejna pomadka, kolejny krem, tym razem z innowacyjnym składnikiem w rodzaju rybiej spermy czy jeleniej sierści. Kolejna paletka cieni sygnowana przez gwiazdę, kolejny flakon perfum. Branża beauty wykorzystuje psychologię konsumencką, innowacje technologiczne oraz potężne narzędzia marketingowe, aby utrzymać konsumentów w stanie ciągłego poszukiwania doskonałości, napędzając spiralę konsumpcjonizmu.

Branża beauty, z jej ciągłym wypuszczaniem na rynek nowych kolekcji i produktów, staje się przemysłowym generatorem nadkonsumpcji. Klientki są zachęcane do kupowania całych kolekcji pomadek, które często wyrzucane są zanim zostaną zużyte, a kolejne produkty urodowe nabywane są tylko po to, by zostały użyte raz lub wcale. Ta nieustanna pogoń za nowością i posiadaniem najnowszych produktów nie tylko generuje ogromne ilości odpadów, ale także przyczynia się do kultury "użyj i wyrzuć", zwiększając ślad ekologiczny i promując niezrównoważone wzorce konsumpcji. Tak, w jednym zdaniu, można ująć istotę współczesnego kryzysu; konsumeryzmu.

Co to jest konsumeryzm?

Konsumeryzm to pojęcie odnoszące się do społecznego i gospodarczego porządku oraz ideologii, która zachęca do nabywania towarów i usług w coraz większych ilościach. Można go rozpatrywać z kilku perspektyw:

  • Ekonomiczna: W ujęciu ekonomicznym konsumeryzm odnosi się do teorii, według której rosnące spożycie dóbr i usług jest pozytywnym czynnikiem gospodarczym, prowadzącym do wzrostu produkcji, tworzenia miejsc pracy i ogólnego dobrobytu. Z tego punktu widzenia, konsumpcja jest siłą napędową gospodarki.
  • Społeczna i kulturowa: W wymiarze społecznym konsumeryzm często krytykowany jest za promowanie materializmu i powierzchowności, gdzie wartość jednostki jest mierzona przez jej zdolność do nabywania i posiadania dóbr. Może to prowadzić do niezdrowej rywalizacji, przesadnego zadłużania się oraz zaniedbywania wartości niematerialnych i relacji międzyludzkich.
  • Środowiskowa: Z perspektywy ekologicznej, konsumeryzm jest często wskazywany jako główna przyczyna degradacji środowiska naturalnego, ponieważ nadmierna produkcja i konsumpcja dóbr prowadzi do nadmiernego wykorzystania zasobów naturalnych, zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatycznych.
  • Psychologiczna: Konsumeryzm może być również analizowany przez pryzmat jego wpływu na psychikę ludzką, w tym na poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Badania wskazują, że choć konsumpcja może przynosić chwilową satysfakcję, nie prowadzi to do długotrwałego poczucia szczęścia i może nawet wywoływać uczucie pustki i niezadowolenia.

Konsumeryzm, często postrzegany jako nieodłączna cecha współczesnych gospodarek wolnorynkowych, jest zatem zjawiskiem, które wykracza poza proste nabywanie dóbr. Jest odzwierciedleniem głęboko zakorzenionych wartości społecznych i ekonomicznych, gdzie sukces mierzony jest poprzez zdolność do generowania przychodów i akumulacji materialnego bogactwa. W gospodarkach opartych na wolnym rynku, gdzie konkurencja i innowacyjność są siłami napędowymi, konsumeryzm staje się nie tylko skutkiem, ale i często celowo kształtowaną wartością.

Podstawą ideologii wolnorynkowej jest przekonanie, że rynki powinny funkcjonować z minimalną interwencją państwa, a decyzje ekonomiczne powinny być wynikiem wolnych wyborów dokonywanych przez konsumentów i producentów. W takim środowisku generowanie przychodu nie jest postrzegane jedynie jako środek do osiągnięcia celów ekonomicznych, ale również jako wskaźnik osobistego sukcesu i społecznego statusu. Posiadanie dóbr, szczególnie tych luksusowych lub ekskluzywnych, staje się więc wyrazem osobistych osiągnięć i zamożności.

Z tego punktu widzenia, konsumeryzm można uznać za naturalną konsekwencję gospodarki wolnorynkowej. W świecie, gdzie sukces mierzony jest przez pryzmat zysków i akumulacji dóbr, posiadanie staje się synonimem osiągnięcia. To nie tylko odzwierciedla zamożność, ale również kompetencje, umiejętności i ciężką pracę potrzebną do osiągnięcia takiego statusu. W konsekwencji konsumpcja staje się nie tylko sposobem na zaspokojenie potrzeb, ale również narzędziem budowania tożsamości i statusu społecznego.

Jednakże, konsumeryzm wywołuje również poważne obawy. Krytycy wskazują na negatywne skutki takiego podejścia dla środowiska naturalnego, społeczeństwa i samopoczucia jednostek. Nadmierne skupienie się na materialnym sukcesie i konsumpcji może prowadzić do degradacji środowiska, zwiększenia nierówności społecznych i poczucia pustki oraz niezadowolenia. W długoterminowej perspektywie nieustanny nacisk na wzrost konsumpcji może okazać się niezrównoważony zarówno z ekologicznego, jak i społecznego punktu widzenia.

Mimo tych obaw konsumeryzm pozostaje silnie zakorzeniony w strukturze gospodarki wolnorynkowej. Wymaga to od decydentów i społeczeństwa refleksji nad sposobami zrównoważenia dążenia do materialnego sukcesu z potrzebami środowiska i dobrem społecznym. Rozwiązania mogą obejmować promowanie bardziej zrównoważonych modeli konsumpcji, edukację na temat wpływu nadmiernej konsumpcji na środowisko i społeczeństwo, oraz zachęcanie do większej odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw.

Czemu wolny rynek generuje trendy?

Kultura konsumpcyjna, będąca nieodłącznym elementem współczesnych społeczeństw, rozwija się w oparciu o ciągłe generowanie i promowanie nowych trendów. Ten mechanizm, niezbędny dla utrzymania dynamiki rynku, stymuluje konsumentów do nieustannego uczestnictwa w cyklu zakupów. W erze globalizacji i cyfryzacji, gdzie dostęp do informacji jest niemal nieograniczony, a wymiana dóbr i usług odbywa się z przyspieszoną szybkością, generowanie nowych trendów stało się kluczową strategią firm i marek dążących do zwiększenia swoich przychodów.

image

Coraz więcej analityków i krytyków zauważa, że less is more — i że to prawdopodobnie jedyna kultura konsumpcji, która nie doprowadzi ludzkości na skraj dramatu.

Shutterstock
Nowe trendy w modzie, technologii, designie, czy nawet w stylach życia, są szybko amplifikowane przez media społecznościowe i influencerów, tworząc iluzję ciągłej potrzeby aktualizacji i posiadania najnowszych produktów. Ta strategia marketingowa nie tylko napędza sprzedaż poprzez kreowanie poczucia "muszę to mieć", ale także wpływa na percepcję wartości przez konsumentów. W społeczeństwie, gdzie nowość i aktualność stały się synonimami pożądania, posiadanie najnowszego modelu smartfona, ubrania od najgorętszego projektanta czy gadżetu technologicznego staje się wyznacznikiem statusu społecznego.

Jednakże, ten nieustanny pęd za nowością ma swoje konsekwencje. Z jednej strony, stymuluje innowacyjność i kreatywność, z drugiej – przyczynia się do zjawiska nadkonsumpcji. Wymóg ciągłego odnawiania garderoby czy elektroniki użytkowej generuje ogromne ilości odpadów i przyczynia się do degradacji środowiska. Ponadto, presja zakupu najnowszych produktów może prowadzić do niezdrowych zachowań konsumenckich, takich jak przesadne zadłużanie się czy konsumpcjonizm.

W tym kontekście, generowanie kolejnych trendów nie jest tylko strategią marketingową, ale również odzwierciedla głębsze zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach konsumpcji. Pragnienie bycia na bieżąco, posiadania tego, co aktualnie jest uznawane za „trendy”, staje się nie tylko sposobem na wyrażenie siebie, ale także formą uczestnictwa w szerszej społeczności konsumenckiej.

Wyzwaniem dla współczesnych społeczeństw jest znalezienie równowagi między pozytywnymi aspektami tej dynamiki – jak innowacyjność, różnorodność i dostępność – a jej negatywnymi skutkami, w tym nadkonsumpcją i jej wpływem na środowisko naturalne oraz na dobrostan psychiczny ludzi. Rozwiązanie tego dylematu wymaga wspólnych wysiłków zarówno ze strony konsumentów, jak i producentów, a także wprowadzenia zrównoważonych praktyk konsumpcyjnych i produkcyjnych, które będą w stanie zaspokoić potrzeby obecnych i przyszłych pokoleń bez naruszania granic ekologicznych naszej planety.

Jak branża beauty generuje nadmierną konsumpcję?

Nadmierna konsumpcja w branży urodowej objawia się na wielu poziomach, od produkcji po finalne decyzje zakupowe konsumentów. Przemysł kosmetyczny, dynamicznie rozwijający się i zawsze w pogoni za innowacjami, nieustannie zasypuje rynek nowymi produktami. Każdy sezon przynosi nowe kolekcje, limitowane edycje i innowacyjne formuły, które mają za zadanie przyciągnąć uwagę konsumentek i konsumentów. Rezultatem jest ciągłe poczucie, że niezbędne jest posiadanie najnowszego produktu do pielęgnacji skóry, najmodniejszego odcienia pomadki, czy zaawansowanego technologicznie urządzenia do pielęgnacji ciała.

image

Influencerki, takie jak np. Safiya Nygaard, napędzają nadkonsumpcję produktów kosmetycznych przez prezentowanie swoich wielkich kolekcji- w tym wypakdu pomadek.

Safiya Nygaard
Ta ciągła rotacja produktów prowadzi do zjawiska szybkiej konsumpcji, gdzie produkty są kupowane, używane kilka razy, a następnie zastępowane kolejnymi nowościami. Wiele z tych produktów kończy swoje życie na półkach łazienkowych, zużyte tylko w niewielkim stopniu, lub wyrzucane w całości, gdy minie ich termin ważności. To nie tylko marnotrawstwo zasobów, ale także generowanie znacznych ilości odpadów, które trudno jest poddać recyklingowi ze względu na skomplikowaną konstrukcję opakowań kosmetycznych, często połączenie różnych materiałów, które nie są biodegradowalne.

Dodatkowo nadmierna konsumpcja manifestuje się przez wpływ na środowisko naturalne. Wyczerpywanie zasobów naturalnych, potrzebnych do produkcji składników kosmetycznych, oraz emisje zanieczyszczeń powstałych w procesie produkcji i transportu produktów kosmetycznych przyczyniają się do degradacji środowiska. Przemysł urodowy, wykorzystując intensywnie wodę i surowce naturalne, staje się jednym z sektorów o znaczącym wpływie na ekosystem.

W kontekście społecznym nadmierna konsumpcja w branży beauty przyczynia się także do kreowania nieosiągalnych standardów urody, co może prowadzić do frustracji i negatywnego wpływu na samoocenę konsumentów. Ciągła ekspozycja na idealizowane obrazy piękna, wspierane przez marketing i reklamy produktów kosmetycznych, napędza dążenie do nieustannego doskonalenia swojego wizerunku poprzez zakup kolejnych produktów.

Biorąc pod uwagę te aspekty, jasne staje się, że nadmierna konsumpcja w branży urodowej ma daleko idące konsekwencje, które wykraczają poza indywidualne decyzje zakupowe, wpływając negatywnie na środowisko, społeczeństwo i dobrostan jednostek. Wyzwaniem dla branży jest znalezienie sposobów na zrównoważenie swojej działalności, tak aby zaspokoić potrzeby konsumentów bez nadmiernego obciążania planety i przyczyniania się do problemu nadkonsumpcji.

Jakie zagrożenia niesie za sobą karuzela trendów?

Nadmierna konsumpcja dóbr przynosi szereg negatywnych konsekwencji dla środowiska, społeczeństwa, a także dla indywidualnego dobrostanu. Oto przykłady ogólnych kategorii zagrożeń związanych z tym zjawiskiem:

  • Kryzys odpadowy: Zwiększona konsumpcja prowadzi do generowania ogromnych ilości odpadów, zarówno komunalnych, jak i przemysłowych. Problemy z zarządzaniem odpadami, ich składowaniem i recyklingiem stają się coraz bardziej palące.
  • Nakręcanie wizualnych różnic społecznych: Konsumpcja staje się wskaźnikiem statusu społecznego, co może prowadzić do pogłębiania się różnic klasowych. Ludzie, którzy nie mogą sobie pozwolić na najnowsze lub drogie produkty, mogą czuć się wykluczeni lub marginalizowani.
  • Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych: Nieustanny popyt na nowe produkty zwiększa presję na zasoby naturalne, takie jak woda, minerały czy drewno, co prowadzi do ich degradacji i wyczerpywania.
  • Degradacja środowiska: Produkcja na masową skalę i nadkonsumpcja przyczyniają się do zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, a także do emisji gazów cieplarnianych, przyczyniając się do globalnego ocieplenia i zmian klimatycznych.
  • Utrata bioróżnorodności: Ekspansja przemysłu i konsumpcji prowadzi do niszczenia siedlisk, deforestacji i zanieczyszczenia środowiska, co ma bezpośredni wpływ na bioróżnorodność i przetrwanie wielu gatunków.
  • Psychologiczne skutki konsumpcjonizmu: Ciągłe dążenie do posiadania więcej może prowadzić do frustracji, poczucia pustki, a nawet depresji. Materializm często koreluje negatywnie z poczuciem szczęścia i zadowolenia z życia.
  • Zwiększenie nierówności społecznych: Nadmierna konsumpcja może przyczyniać się do zwiększenia nierówności społecznych, gdyż bogatsze segmenty społeczeństwa są w stanie konsumować więcej, co z kolei może prowadzić do społecznego wykluczenia i pogłębiania podziałów.
  • Uzależnienie od konsumpcji: Marketing i reklama mogą prowadzić do niezdrowych wzorców konsumpcji, takich jak zakupoholizm, czyli kompulsywne kupowanie, które staje się formą radzenia sobie ze stresem lub niską samooceną.
  • Zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego i wodnego: Nadmierna konsumpcja i produkcja mają również wpływ na zasoby żywnościowe i wodne, co może prowadzić do kryzysów w tych obszarach, szczególnie w regionach już dotkniętych niedoborami.
  • Wzrost konfliktów o zasoby: W miarę jak zasoby naturalne stają się coraz bardziej ograniczone, wzrasta ryzyko konfliktów o dostęp do nich, co może prowadzić do niestabilności politycznej i społecznej na szeroką skalę.

Rozwiązanie tych problemów wymaga globalnego podejścia, które obejmuje zmianę modelu gospodarczego na bardziej zrównoważony, promowanie odpowiedzialnej konsumpcji oraz inwestycje w technologie przyjazne dla środowiska.

Co branża beauty może zrobić w przyszłości?

Przede wszystkim przestać myśleć o przyszłości; przyszłość jest sekundę dalej niż teraźniejszość. Zmiany są potrzebne już.

W obliczu rosnącej świadomości ekologicznej i krytyki nadmiernej konsumpcji, branża beauty stoi przed wyzwaniem zrewidowania swoich działań w sposób, który zmniejszy negatywny wpływ na środowisko i społeczeństwo. Kluczem do zmiany jest przyjęcie zasad zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnej konsumpcji na każdym etapie produkcji, dystrybucji i marketingu produktów kosmetycznych.

image

Kosmetyki mają to do siebie, że dość szybko tracą swoje właściwości; jełczeją, potrafią spleśnieć, a nawet zmienić kolor czy stać się wylęgarnią grzybów i bakterii. Wtedy można je jedynie wyrzucić.

Shutterstock
Na wstępie, firmy kosmetyczne mogą skupić się na innowacjach związanych z ekodesignem produktów. Oznacza to projektowanie i tworzenie produktów z myślą o minimalizacji ich śladu ekologicznego, zarówno podczas produkcji, jak i po zakończeniu cyklu życia produktu. Wdrażanie opakowań wielokrotnego użytku, biodegradowalnych lub wykonanych z materiałów z recyklingu może znacząco zmniejszyć ilość odpadów generowanych przez branżę.

Równie ważne jest promowanie kultury refill, czyli uzupełniania produktów w opakowaniach wielokrotnego użytku. Takie podejście nie tylko redukuje ilość odpadów, ale również zachęca konsumentów do bardziej świadomych zakupów. Firmy mogą również zainwestować w rozwój produktów koncentratów, które, wymieszane z wodą w domu konsumenta, redukują potrzebę transportu dużych ilości wody i zmniejszają emisję CO2 związaną z logistyką.

Następnie, branża beauty może zrewolucjonizować swoje praktyki marketingowe, kładąc większy nacisk na edukację konsumentów o zrównoważonej konsumpcji i prawdziwych potrzebach skóry, zamiast nakłaniać do ciągłego poszukiwania nowych produktów. Promowanie idei "mniej znaczy więcej" i koncentracja na jakości, a nie ilości, może przyczynić się do zmniejszenia nadkonsumpcji i budowania długotrwałych relacji z klientami opartych na zaufaniu i wspólnych wartościach.

Inicjatywy takie jak transparentność w łańcuchu dostaw, promowanie etycznych praktyk zakupowych oraz wsparcie dla lokalnych społeczności i środowiskowych projektów mogą dodatkowo umocnić pozytywny wizerunek marek w oczach konsumentów, którzy coraz częściej poszukują produktów od firm odpowiedzialnych społecznie.

Ponadto, branża może angażować się w badania i rozwój alternatywnych, zrównoważonych źródeł składników, minimalizując w ten sposób eksploatację naturalnych zasobów. Przejście na składniki pochodzące z upraw ekologicznych, wspieranie bioróżnorodności oraz inwestycje w technologie, które zmniejszają zużycie wody i energii w procesach produkcyjnych, to tylko niektóre z kroków, które mogą przyczynić się do zmniejszenia śladu ekologicznego branży.

Wreszcie, branża beauty ma możliwość odegrania kluczowej roli w kształtowaniu nowej, bardziej zrównoważonej kultury konsumenckiej. Przez promowanie wartości takich jak dbałość o środowisko, zdrowie i dobrostan, firmy kosmetyczne mogą przyczynić się do zmiany sposobu, w jaki społeczeństwo postrzega piękno, odchodząc od nadmiernej konsumpcji w kierunku bardziej świadomego i zrównoważonego stylu życia.

Czytaj także: Unia szykuje nowe sankcje dla nieodpowiedzialnych społecznie biznesów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.10.2026 16:05
Sephora zwiększa udziały w rynku. LVMH ujawnia wyniki za trzeci kwartał
LVMH poniżej oczekiwań analityków. Sephora i kosmetyki na plusieShutterstock

LVMH zakończył trzeci kwartał 2026 roku ze wzrostem sprzedaży organicznej o 1 proc., poniżej oczekiwań analityków. Podczas gdy segment mody i wyrobów skórzanych tracił, na znaczeniu zyskiwały perfumy, kosmetyki kolorowe i sprzedaż detaliczna Sephory. Wyniki pokazują, że poszczególne części rynku luksusowego radzą sobie dziś bardzo różnie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań
  • Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie
  • Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy
  • Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne
  • Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań

Grupa LVMH, właściciel m.in. Parfums Christian Dior, Guerlain i sieci Sephora, odnotowała w trzecim kwartale 2026 roku przychody w wysokości 18,5 mld euro. Sprzedaż organiczna wzrosła o 1 proc. rok do roku, podczas gdy konsensus analityków cytowany przez Reutersa zakładał wzrost o 1,3 proc. Po dziewięciu miesiącach roku przychody grupy wyniosły 57,1 mld euro, co oznacza wzrost organiczny o 2 proc.

Wyniki nie spełniły oczekiwań rynku, a akcje LVMH spadły we wtorkowym handlu w Paryżu. Na kondycję grupy nadal wpływa osłabiony popyt na dobra luksusowe w Chinach. Nie wszystkie segmenty biznesu radziły sobie jednak równie słabo. Dział Perfumes & Cosmetics oraz Selective Retailing, do którego należy Sephora, wykazały wzrost w ujęciu organicznym.

Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie

Segment Perfumes & Cosmetics wygenerował w trzecim kwartale 2,01 mld euro przychodów, notując 1-procentowy wzrost organiczny. Po trzech kwartałach sprzedaż wyniosła 5,92 mld euro i pozostawała stabilna w ujęciu organicznym.

W przypadku Parfums Christian Dior wyniki wspierały premiery zapachowe, w tym J’adore Intense, Sauvage Extrait i Dior Addict. Marka odnotowała również dobre rezultaty w makijażu, szczególnie w liniach Forever i Backstage.

Wzrost raportował także Guerlain, któremu sprzyjała oferta zapachów oraz pomadka Rouge G. Wyniki pokazują, że innowacje produktowe i rozwój rozpoznawalnych linii pozostają istotnymi czynnikami sprzedaży w segmencie prestiżowych kosmetyków.

image

Armani szykuje się do rozmów z L’Oréal, LVMH i EssilorLuxottica. W grze 15 proc. udziałów

Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy

Mocniejszym punktem wyników LVMH okazał się Selective Retailing. Segment ten zwiększył sprzedaż organiczną o 8 proc. w trzecim kwartale, a jednym z jego głównych motorów wzrostu pozostaje Sephora.

Sieć zyskuje udział w rynku dzięki szerokiej ofercie znanych marek, ekskluzywnym premierom i poszerzaniu asortymentu. Wśród wymienionych przez grupę nowości znalazły się produkty Rhode oraz chińskich marek kosmetycznych. Sephora kontynuuje również ekspansję geograficzną – w ostatnim okresie rozwijała działalność w Belgii i Chorwacji.

Wynik segmentu pokazuje znaczenie specjalistycznej dystrybucji beauty w strukturze LVMH. W przeciwieństwie do części rynku dóbr luksusowych, która pozostaje pod presją słabszego popytu, Sephora może korzystać z zainteresowania konsumentów różnorodną ofertą kosmetyczną, nowymi markami i produktami dostępnymi na wyłączność.

Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne

Kontrast między poszczególnymi działami LVMH jest wyraźny. W trzecim kwartale sprzedaż organiczna w segmencie Fashion & Leather Goods spadła o 5 proc., podczas gdy rynek oczekiwał spadku o 1,8 proc. Wyhamował również wzrost w zegarkach i biżuterii.

Presja jest szczególnie widoczna w Azji. Sprzedaż grupy w regionie spadła o 5 proc. rok do roku, a słabszy popyt w Chinach pozostaje jednym z głównych problemów branży luksusowej. Według informacji przytoczonych przez Investing.com znaczenie mają m.in. zaostrzone kontrole podatkowe wobec zamożnych konsumentów w Chinach. Na sytuację sektora wpływają również niepewność gospodarcza i rosnące koszty związane z napięciami geopolitycznymi.

Na tym tle perfumy, kosmetyki i specjalistyczna sprzedaż detaliczna wypadają relatywnie lepiej. Nie oznacza to, że segment beauty jest odporny na spowolnienie. Dziewięciomiesięczna sprzedaż Perfumes & Cosmetics pozostała na stabilnym poziomie organicznym.

image

LVMH sprzedaje kolejną markę. Patou wraca do poprzedniego właściciela

Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Rezultaty za trzeci kwartał wskazują na dwa obszary, które wspierają działalność beauty LVMH: rozwój produktów w segmencie prestiżowym oraz siłę wyspecjalizowanej dystrybucji. Premiery zapachów i wyniki makijażu Diora, a także oferta Guerlain, wspierają sprzedaż marek własnych. Sephora z kolei może przyciągać klientów dzięki połączeniu uznanych producentów, nowych brandów i ekskluzywnych premier.

Jednocześnie wzrost sprzedaży Sephory nie zrównoważył słabszych wyników całej grupy. LVMH pozostaje silnie uzależniony od kondycji dóbr luksusowych, a spadek w największym segmencie – modzie i wyrobach skórzanych, obciąża całościowy rezultat.

Wyniki za trzeci kwartał pokazują więc nie tyle jednolite osłabienie rynku luksusowego, ile rosnące różnice między jego kategoriami. W przypadku LVMH beauty i specjalistyczny handel detaliczny pozostają obszarami wzrostu, choć na razie nie wystarczają, by zneutralizować presję w pozostałych częściach biznesu.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
12.10.2026 15:19
Eye patch gate: co się stało, czemu, i co to mówi konsumentom i konsumentkom
O co chodzi z Eye patch gate?Fenty Skin/Huda Beauty

Fenty Skin, Glow Recipe i Huda Beauty w odstępie kilku dni pokazały niemal identyczne opakowania hydrożelowych płatków pod oczy. Internet szybko zaczął pytać, kto od kogo skopiował rozwiązanie. Okazało się jednak, że za pozornie przełomową innowacją stoi najprawdopodobniej wspólny dostawca opakowań. Historia pokazuje, jak niewielka może być dziś granica między własną innowacją a rozwiązaniem dostępnym w katalogu producenta.

17 września Fenty Skin zaprezentowała Dew N Plump Fresh-Sliced Hydrogel Eye Patches. Produkt zwrócił uwagę nie tylko formułą, ale przede wszystkim sposobem aplikacji. Hydrożel znajduje się w szczelnie zamkniętym pojemniku, a po przekręceniu mechanizmu z opakowania wysuwa się pojedynczy, świeżo odcięty płatek pod oczy. Rozwiązanie miało być odpowiedzią m.in. na problem higieny, konieczności pobierania płatków ze słoiczka za pomocą szpatułki, oraz wylewania się serum, w którym płatki są zanurzone. Płatki były "temperowane".

Kilka dni później okazało się, że podobne rozwiązanie pojawiło się także u konkurencji. 20 września twórcy internetowi zaczęli pokazywać Glow Recipe Exopeptide Caffeine Brightening and Depuffing Fresh Slices Eye Mask. Opakowanie wykorzystuje ten sam charakterystyczny mechanizm dozowania. 22 września indyjska twórczyni Prableen Kaur Bhomrah zaprezentowała z kolei produkt Huda Beauty Undereye Jelly Patches, również wykorzystujący cylindryczny pojemnik i system odcinania pojedynczych płatków.

W mediach społecznościowych pojawiło się więc pytanie...

...kto skopiował kogo?

Fenty Skin odpowiedziało na sytuację memem inspirowanym tym ze Spider-Manem wskazującym na drugiego Spider-Mana. Pozostałe marki podchwyciły żart, a dyskusja szybko przesunęła się z potencjalnego kopiowania receptur na źródło samej technologii.

Okazało się bowiem, że rozwiązanie było dostępne wcześniej. 16 lipca 2026 r. Wonder Bath opublikowała na swojej stronie informację o premierze Slice Serum. Marka oferuje trzy warianty produktu – Pore Tightening, Dark Spot Toning i Volume Lifting – każdy po 60 płatków. 

Jeszcze istotniejszy jest fakt, że według późniejszych ustaleń medialnych dostawca opakowania miał oferować ten sam mechanizm wielu markom. Business of Fashion podał, że rozwiązanie było prezentowane w Korei Południowej już od października 2025 r., a Wonder Bath jako pierwsza wykorzystała je komercyjnie w lipcu 2026 r.

Nie chodziło więc o identyczną recepturę. Chodziło o możliwość wykorzystania tego samego rozwiązania technologicznego przez różne firmy.

Producent kontraktowy staje się częścią innowacji

To właśnie ten element „Eye Patch Gate” jest z biznesowego punktu widzenia najważniejszy. Współczesna marka kosmetyczna coraz rzadziej musi samodzielnie posiadać cały łańcuch kompetencji niezbędnych do stworzenia produktu.

Może zlecić produkcję zewnętrznemu producentowi, kupić gotową bazę formulacyjną, wykorzystać składniki opracowane przez dostawcę surowców, a opakowanie zamówić u wyspecjalizowanego producenta. W efekcie produkt trafiający na półkę może być własnością marki przede wszystkim na poziomie brandingu, pozycjonowania i komunikacji, podczas gdy część jego technologicznego zaplecza jest współdzielona z innymi klientami tego samego ekosystemu dostawców.

Skala tego modelu jest znacząca. Według Grand View Research globalny rynek kontraktowej produkcji produktów personal care był wart 24,2 mld dol. w 2025 r., a w 2026 r. ma osiągnąć 25,8 mld dol. Prognoza zakłada wzrost do 45,4 mld dol. w 2033 r., co oznacza średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 8,4 proc. w latach 2026–2033. Region Azji i Pacyfiku odpowiadał za 38,6 proc. przychodów tego rynku w 2025 r. 

Podobną skalę pokazują dane GlobalData. Według tej firmy globalny rynek kontraktowej produkcji personal care wygenerował w 2025 r. 23,8 mld dol. przychodów, rosnąc w latach 2020–2025 średnio o 5,4 proc. rocznie. 

Różnice między szacunkami wynikają m.in. z odmiennego zakresu analizowanych usług i segmentów rynku, ale oba źródła wskazują na ten sam kierunek: outsourcing produkcji kosmetyków i produktów personal care jest dużym i rosnącym segmentem globalnego rynku.

W Europie Grand View Research szacuje wartość rynku kontraktowej produkcji personal care na 4,67 mld dol. w 2025 r., wobec 4,67 mld dol. w 2024 r. Według prognozy do 2030 r. rynek ma osiągnąć 6,71 mld dol., przy CAGR na poziomie 6,4 proc. Co ważne, badanie obejmuje nie tylko samą produkcję. W strukturze rynku znajdują się również usługi custom formulation i R&D oraz packaging. To dokładnie ten obszar, który w przypadku „Eye Patch Gate” okazał się kluczowy.

Opakowanie z katalogu

Według ustaleń Marie Claire najbardziej prawdopodobnym źródłem wykorzystanego rozwiązania jest południowokoreańska firma Samhwa. Magazyn wskazał konkretny komponent: Samhwa 100 ml PP Fresh-Slice Hydrogel Eye Patch Dispenser, oznaczony kodem SEP-F100M-01-A-IP. Według publikacji mechanizm umożliwia odcinanie pojedynczego płatka po przekręceniu elementu opakowania, a pojemnik ma mieścić około 60–70 porcji. Podawane przez Marie Claire minimum zamówienia wynosi 5000 sztuk, przy czasie realizacji około sześciu tygodni. 

image
Opakowanie "temperowanych" płatków pod oczy, za: Marie Claire
Samhwa

Te dane należy jednak traktować jako ustalenia medialne, a nie oficjalne potwierdzenie przez wszystkie zainteresowane marki, że korzystają z dokładnie tego samego dostawcy. Mechanizm pokazuje jednak, jak może działać współczesny rynek opakowań kosmetycznych. Dostawca rozwija rozwiązanie, a następnie oferuje je wielu klientom. Każdy z nich może zamówić własną wersję wizualną, napełnić opakowanie inną formułą i stworzyć zupełnie inną historię marketingową.

Samo opakowanie nie determinuje więc receptury.

W przypadku produktów będących przedmiotem „Eye Patch Gate” różnice są widoczne w komunikowanych składnikach i funkcjach. Glow Recipe pozycjonuje swój produkt wokół eksopetydów i kofeiny. Fenty Skin wykorzystuje m.in. niacynamid oraz składniki charakterystyczne dla swojej komunikacji. Wonder Bath oferuje trzy warianty odpowiadające różnym potrzebom skóry. Oficjalna strona marki potwierdza obecność 60 płatków w każdym z wariantów.

Ważne, żeby to podkreślić i komunikować: wspólna technologia opakowania nie oznacza wspólnej technologii kosmetycznej.

R&D kontra szybkość wejścia na rynek

„Eye Patch Gate” pojawił się w momencie, gdy globalny rynek beauty znajduje się pod presją jednoczesnego wzrostu i coraz większego nasycenia. Według najnowszej analizy McKinsey globalny rynek beauty ma rosnąć średnio o 5 proc. rocznie do 2030 r., osiągając wartość około 590 mld dol.

Jednocześnie tempo wzrostu jest niższe niż w poprzednim okresie. W raporcie z 2025 r. McKinsey wskazywał, że światowy rynek beauty rósł w latach 2022–2024 średnio o 7 proc. rocznie. Firma prognozowała następnie spowolnienie do około 5 proc. rocznie do 2030 r. Dla producentów oznacza to presję na regularne dostarczanie nowości. Im większa konkurencja, tym większą wartość ma skrócenie czasu pomiędzy identyfikacją trendu a premierą produktu.

To z kolei zwiększa znaczenie producentów kontraktowych.

Zlecenie części prac na zewnątrz pozwala marce ograniczyć nakłady na własną infrastrukturę produkcyjną i szybciej wprowadzać produkty na rynek. Grand View Research wskazuje właśnie na przechodzenie marek na bardziej „asset-light” modele biznesowe jako jeden z czynników napędzających rozwój kontraktowej produkcji personal care.

Model ten ma jednak drugą stronę. Jeżeli wiele firm korzysta z tych samych dostawców, skraca się dystans pomiędzy konkurencyjnymi premierami. W efekcie kilka marek może równocześnie wprowadzić produkt o podobnym wyglądzie, funkcjonalności czy sposobie aplikacji. Nie musi to być rezultat kopiowania. Może być efektem tego, że wszystkie firmy obserwują te same trendy i korzystają z tych samych dostawców.

Kto posiada innowację?

Właśnie tutaj pojawia się największy problem „Eye Patch Gate”.

Huda Kattan, założycielka Huda Beauty, publicznie sugerowała, że kilka marek otrzymało od dostawcy zapewnienia dotyczące wyłączności opakowania. Jej zdaniem okazało się później, że dostawca oferował rozwiązanie także innym klientom. ELLE cytowało również stanowisko założycielek Glow Recipe, Sarah Lee i Christine Chang, które podkreślały, że opakowanie jest tylko jednym elementem całego produktu, a formuły marek są różne.

Jeżeli informacje o obietnicach wyłączności są prawdziwe, problem nie dotyczy więc samego kopiowania, lecz zarządzania prawami do technologii i komunikowania jej przez dostawcę.

Dla marek oznacza to konieczność znacznie dokładniejszego definiowania ekskluzywności w umowach. „Wyłączność” może oznaczać bowiem wiele różnych rzeczy: wyłączność geograficzną, czasową, wyłączność w określonej kategorii produktu albo wyłączność konkretnej formy wizualnej. Bez precyzyjnych zapisów rozwiązanie może jednocześnie funkcjonować w kilku konkurencyjnych portfolio.

To problem szczególnie istotny dla marek D2C i mniejszych firm. Duża marka może zainwestować w autorskie laboratorium, własny zespół R&D i długoterminowe badania. Mniejszy podmiot często musi korzystać z infrastruktury partnerów zewnętrznych. Granica między „własną innowacją” a „innowacją kupioną od dostawcy” staje się wówczas płynna.

Przewaga nie kończy się na formule

Historia „Eye Patch Gate” nie oznacza, że produkcja kontraktowa ogranicza innowacyjność. Wręcz przeciwnie. Dostawcy wyspecjalizowani w formulacji, opakowaniach i produkcji mogą pozwalać mniejszym markom na dostęp do technologii, których samodzielnie nie byłyby w stanie opracować.

Problem pojawia się wtedy, gdy dostęp do tej samej technologii otrzymuje wielu konkurentów, a każda marka próbuje przedstawić ją jako własny przełom. W takiej sytuacji przewaga musi zostać zbudowana gdzie indziej. Może nią być rzeczywiście autorska receptura, opatentowana technologia, własne badania skuteczności, unikalny system dozowania albo doświadczenie użytkownika. Równie ważne pozostają marka, społeczność, dystrybucja i wiarygodność.

To szczególnie istotne przy rosnącej wiedzy konsumentów. McKinsey wskazuje, że jednym z kluczowych problemów branży jest dziś większa ostrożność klientów wobec obietnic marek i koncentracja na rzeczywistej wartości produktu. W badaniu z 2025 r. 54 proc. ankietowanych menedżerów beauty wskazało niepewny popyt konsumentów lub ograniczone wydatki jako największe ryzyko dla przyszłego wzrostu branży.

W takich warunkach samo nowe opakowanie może nie wystarczyć.

Lekcja dla producentów i marek

Eye patch gate jest więc czymś więcej niż internetową ciekawostką dotyczącą kilku wariantów płatków pod oczy. Pokazuje strukturę współczesnego rynku kosmetycznego, na którym coraz więcej kompetencji znajduje się poza samymi markami.

Dostawca surowca może opracować składnik. Laboratorium kontraktowe może przygotować bazę formulacyjną. Producent opakowania może opracować mechanizm dozowania. Producent kontraktowy może połączyć wszystkie elementy w gotowy produkt. Marka pozostaje właścicielem relacji z konsumentem i odpowiada za to, jak te elementy zostaną połączone i przedstawione na rynku. Skala tego modelu będzie prawdopodobnie rosła wraz z samym rynkiem kontraktowym. Globalna wartość tego sektora jest już liczona w dziesiątkach miliardów dolarów, a prognozy zakładają dalszy wzrost. 

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę definicji innowacji. Nie wystarczy już znaleźć dostawcę nowego opakowania i jako pierwsza marka wprowadzić je na rynek. Trzeba wiedzieć, kto jeszcze ma dostęp do tej technologii, na jakich zasadach jest ona oferowana i czy deklarowana ekskluzywność rzeczywiście istnieje.

W przeciwnym razie „pierwszy na rynku” może się okazać zaledwie „pierwszym w swojej firmie/segmencie”. W przypadku Eye patch gate internet wykonał za branżę kosmetyczną audyt w ciągu kilku dni. Konsumenci znaleźli wcześniejszy produkt Wonder Bath, marki zaczęły publicznie komentować wspólnego dostawcę, a dyskusja o kopiowaniu zamieniła się w dyskusję o tym, kto naprawdę posiada innowację.

To ważny sygnał dla całego sektora: w świecie, w którym ta sama technologia może trafić jednocześnie do kilku marek, przewagę coraz trudniej zbudować na samym produkcie. Tym bardziej liczą się własne R&D, realna różnica technologiczna, dobrze zabezpieczone umowy z dostawcami oraz wiarygodność komunikacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. październik 2026 19:54